
Czasem udzielam wywiadów-wypowiedzi w mediach nie tylko publicznych, w radiu, telewizji, gazecie papierowej czy internetowej. Czuję się wtedy jak student na egzaminie. Jest stres, trzeba szybko sformułować sensowną wypowiedź. Jest strach przed pomyłką, przejęzyczeniem, zwłaszcza gdy wywiad jest na żywo. Przecież usłysz/zobaczy to wiele osób… Strach i stres zupełnie jak u studenta w czasie egzaminu. Co się liczy w tym rzeczywistym egzaminie w mediach? Trzeba mieć w głowie pewne aktualne fakty i umieć sformułować wypowiedź – nadać tym faktom sens i kontekstowe znaczenie.
Teraz w większości student uczy się faktów na pamięć, jest odpytywany czy zna, czy wie. Ale we współczesnym świecie pamięć informacji nie jest najważniejszą rzeczą absolwenta. Bo informacje szybko i łatwo można znaleźć. Ponadto informacje szybko się dezaktualizują, zetem to, czego się nauczymy (zapamiętamy, zakujemy) teraz za rok, dwa lub trzy będzie już nieaktualne. Trzeba się znowu uczyć, znowu wyszukiwać aktualne informacje. Tak więc ważniejsza jest nie zdolność do zapamiętania ale zdolność do szybkiego wyszukania aktualnych informacji jak również umiejętność sensownego formułowania wypowiedzi.
Pamięciowe opanowanie wiedzy nie jest przydatne przed radiowym mikrofonem czy kamerą (a także przed biznesowym partnerem, kontrahentem, szefem) . Bo w mediach ma się kilkanaście sekund lub kilka minut na przygotowanie składnej i sensownej wypowiedzi. Pytanie nie są wcześniej znane (aczkolwiek w jakimś stopniu przewidywalne, tak jak pytania na egzaminie). W wypowiedzi publicznej liczy się przede wszystkim dobre odniesienie do aktualnej sytuacji, do tu i teraz, do kontekstu, a nie encyklopedyczne recytowanie podręcznika.
Egzamin zwłaszcza ten najważniejszy, dyplomowy, powinien wyglądać jak wywiad w mediach: nie znam wcześniej zagadnienia i muszę szybko nawiązać sensowny dialog. Teraz student zna zagadnienia i do nich się uczy (wkuwa). Tylko po co, kiedy po opuszczeniu murów uczelni będzie musiał udzielać odpowiedzi na zupełnie inne pytania… Ważne czy student potrafi poradzić sobie i nawiązać dialog a nie czy zna akademickie fakty z podręczników sprzed kilkunastu lat.
Czy zna materiał kontra czy dobrze radzi sobie z sytuacją. Pierwsze to zestaw pytań i zagadnień z których zostanie przepytany. Drugie to sytuacja zaskakująca z czasem na przygotowanie, np. 1-2 h z dostępem do Internetu. Wtedy sprawdzamy czy rozumie problem i czy umie go rozwiązać, czy umie szybko wyszukać niezbędne do rozwiązania problemu informacje. W tym drugim przypadku byłaby to walidacja umiejętności przydatnych na rynku pracy.
Jak to jest teraz? Już na początku roku (bo taki jest regulamin) student zna zagadnienia do opanowania, np. 60 pytań (luźno dobranych z wszytskich przedmiotów). Jak mogłoby to wyglądać?
Student na egzaminie otrzymuje nieznane wcześniej zagadnienie (lub zadanie) i musi szybko odpowiedzieć (kilka, kilkanaście minut na przygotowanie, lub nawet dłużej jeśli zakładalibyśmy sprawdzenie umiejętności szybkiego dotarcia do niezbędnych informacji). Pytania najlepiej żeby przygotowali dziennikarze lub ktoś spoza uczelni (przedsiębiorcy). Ocenialiby natomiast naukowcy (rzetelność, wiedza, aktualność oraz jakość prezentacji).
Ewentualnie mogłoby być dłuższe przygotowanie problemu (tak jak teraz problem badawczy), czas na przygotowanie np. 1 miesiąc lub 2 tygodnie. Skupienie się na projekcie, wyszukaniu informacji, ich analiza, ocena, selekcja. A więc rzeczywiste sprawdzenie kompetencji, bliskie pracy dyplomowej.
Czy UWM przygotowuje do życia zawodowego i realnego? Czy tylko egzaminy są w jakiejś części pustym rytuałem sprawdzania wiedzy pamięciowej i w gruncie rzeczy archaicznej w dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości?
Stara forma egzaminowania to zamknięty krąg zagadnień (raczej standardowy, dawno zaakceptowany, mało kontrowersyjny). Nowa forma wymusi inne przygotowywanie się do egzaminu i inną propozycję zajęć: radzenie sobie z problemami, szukanie informacji atrakcyjne przygotowanie, komunikacja w mowie i piśmie. Bo co jest potrzebne na współczesnym rynku pracy? I co mają umieć nasi absolwenci, aby nie byli sfrustrowanymi, bezrobotnymi wykształciuchami?