Zabiegam o tutorów i tutoriale już od 1999, wtedy gdy łączono dwie jednostki w Wydział Biologii. Uniwersytecka integracja dwóch różnych jednostek z ART i WSP zmuszała do ujednolicenia i przebudowania całej dydaktyki. Był więc „remont” wymuszony sytuacją. A skoro tak, to trzeba było wykonać dużą pracę dostrajania programów itd. Była szansa (niestety zmarnowana) na zrobienie od razu – przy takim samym mniej więcej wysiłku -czegoś przyszłościowego. Można było nie tylko zsynchronizować program, ale i doprowadzić do przewidywalnych i przyszłościowych zmian. Najwyraźniej jako środowisko nie dojrzeliśmy do tych zmian, mimo, że były one oparte na widocznych procesach i wdrożonych w innych krajach rozwiązaniach.
Należałem do tych nielicznych „wołających na puszczy.”
Trochę wcześniej był u mnie na rocznym stażu Amerykanin w ramach Korpusu Pokoju. Widziałem jak przez Internet zdaje egzaminy- stypendialne, rezerwuje lokum. Był po licencjacie i po rocznej przerwie chciał kontynuować studia. Miałem okazję zobaczyć system i zapoznać się z różnorodnymi rozwiązaniami. Korzystając z okazji pytałem o wiele szczegółów. Byłem także po rocznym kursie dotyczącym edukacji ekologicznej i tworzenia regionalnych centrów edukacji ekologicznych – kurs prowadzony przez Duńczyków w ramach programu PHARE.
W tym kontekście zarówno dwustopniowość jak i wybieralność zajęć oraz tutoriale wydawały mi się oczywistym kierunkiem zmian w polskiej edukacji na poziomie wyższym. Dlatego o nie zabiegałem.
Potem, systematycznie w ciągu ponad 10 lat funkcjonowania w uniwersytecie, postulowane m.in. przeze mnie rozwiązania, systematycznie były (z oporem) wdrażane. Bo wymuszały to kolejne standardy, komisje akredytacyjne, kolejne reformy a teraz wdrażanie systemu USOS. To takie wyrywanie zęba na raty. Wysiłek niewspółmiernie duży. Tak jakby ciagle mieć w mieszkaniu remont.
10 lat temu był czas wyżu demograficznego i szybkiego rozwoju szkół wyższych. Wtedy reforma byłaby w sprzyjających warunkach. Teraz to samo trzeba zrobić, ale w kryzysie demograficznym i silnej konkurencji, a więc „będzie bolało”. Wtedy mogliśmy być liderami, teraz jesteśmy maruderami ciągle z zewnątrz popychanymi…
Mamy kolejny impuls zmiany w szkolnictwie i nacisk na umiejętności. Budowa programów studiów na bazie efektów kształcenia”, najpierw standardy, sylwetki absolwenta, a dopiero potem dobieranie treści i kadry. Wszystkimi danymi i koncepcjami dysponowaliśmy już 10 lat temu. Zabrakło tylko odwagi na poważniejsze i początkowo męczące zmiany.
Teraz pojawia się kolejna okazja – wiodący ośrodek wyprzedza średnią przeciętna, sam inicjuje. Prowincjonalny uniwerek tylko robi to, co inni od góry mu każą…. Jakim jesteśmy uniwersytetem? Czas szybko pokaże.
Nasze koła naukowe w jakim sensie sa substututem uniwersyteckich tutoriali.
Tutor, tutorial: udział w wykładach, praca własna, seminaria, laboratoria. Tutorial to bliska współpraca mistrza i ucznia. W naukach humanistycznych student przygotowuje esej, w przyrodniczych wykonuje zestaw zadań czy eksperymentów. Tutoriale odbywają 2-3 razy w tygodniu, w gronie 2-3 studentów. Nasze koła naukowe zastępują nieobecne u nas tutoriale.
Idea tutoriali to nacisk na kształcenie umiejętności myślenia, analizowania, argumentowania, a nie na samo przekazywanie wiedzy (ważne co student będzie umiał, a nie co wykładowca powiedział, co student „przerobił” ). Wiedza – w sensie wiadomości jak i systemu spójnego tych wiadomości (powiązania pojęć i definicji) – jest niezbędna do obrony swojego zdania. Zatem student przyswajał będzie wiedzę niejako przy okazji (środek a nie cel).
W angielskich (i już szwedzkich) tutorialach student już od pierwszego roku uczestniczy w tutorialach (seminariach), student jest w stanie wykonać znaczącą część pracy samodzielnie (gwarantuje to selekcjonowany nabór). A co zrobić z nieprzygotowanymi do samodzielnej pracy? O tym trzeba zawczasu pomyśleć i stworzyć system wsparcia. A jeszcze lepiej przygotować do takiego studiowania w szkole średniej. Szkoła średnia nie powinna być tylko kursem przygotowawczym do zdawania testów czy matury.
Uczelnie przygotowują tutorów, tutor jest do dyspozycji 24 h na dobę, musi więc mieszkać na terenie kampusu – Kolegium. To coś więcej niz opiekun roku.
Sensem tutoriali jest rozwój studenta, wdrażanie do lektury książek, udziału w wykładach pogłębiających wiedzę (a teraz najpewniej wyszukiwania źródeł elektronicznych zarówno przez bibliotekę, jak i e-booki czy Internet – dostęp do wolnych zasobów jak i zasobów wykupionych przez uniwersytet. Wiedza jest coraz powszechniejsza, trzeba umieć się z nią oswajać, trzeba nauczyć studenta budowania siebie, rozwoju osobowości. Bo student to jest nie twardy dysk do zapisu informacji jak popadnie.
Wiedza ustawiczna, kształcenie ustawiczne to proces nieustannego dostrajania się w świata współczesnego, budowanie własnego zdania na argumentach a nie emocjach czy fobiach. Przebywanie z lepszymi czyni nas lepszymi. A czy pracownicy uniwersytetu są lepsi, żeby studenci chcieli z nami przebywać?