Duża liczba osób przyrodniczo wykształconych oraz powszechna dostępność do technologii IT umożliwia zupełnie nową jakość w monitoringu stanu środowiska a w konsekwencji sensowne zarządzanie zasobami przyrody. To jest oczywiście potencjał, ale czy potrafimy go wykorzystać?
Przeglądałem prace Dziędzielewicza z końca XIX w. i początków XX, pisane jako "sprawozdania zoologiczne z wycieczek". Fascynująca lektura z zamieszczonymi licznymi informacjami o spotykanych gatunkach, m.in. chruścików. Były to proste wykazy z ciekawą opowieścią. Wtedy osób, które mogły czynić takie notatki, było niewiele. Wdrażanie się do aktualnej wiedzy entomologicznej było żmudne i czasochłonne. Teraz jest dużo łatwiejsze z wielu względów.
Wyżej zamieszczone jest zdjęcie otrzymane od p. Roberta Gawrońskiego, wykonane pod koniec maja 2011 w Lasach Taborskich, nad dystroficznym jeziorkiem koło Rusi. Przedstawia parę chruścików Oligotricha striaria. Dostępność i łatwość wykonania cyfrowych zdjęć, a potem możliwość wysłania via internet do specjalisty celem identyfikacji, czy tylko wykorzystanie zasobów internetowych do identyfikacji, umożliwia znacznie dokładniejsze i powszechniejsze "inwentaryzowanie" gatunków roślin i zwierząt. Już nie tylko zbiory typowo entomologiczne ale zwykłe zdjęcia w czasie spacerów i wycieczek, dokumentowanie miejsca i daty stanowią drobne kroczki do obserwowania przyrody i jej stanu. Każdy może być naukowcem i w mniejszym czy większym stopniu uczestniczyć w sensowynch badaniach i inwentaryzacjach (nie tylko ornitologicznych).
Specjalistów, zawodowo zajmujących się np. chruścikami, jest niewielu. Nie są w stanie dotrzeć do wielu miejsc w kraju. Dobrym uzupełnieniem mogą być obserwacje przyrodniczo wykształconych osób. Bo dają informacje może niekompletne i wyrywkowe, ale za to z bardzo wielu miejsc i sytuacji. Jeśli te luźne informacje zebrać w dużą bazę danych, to umożliwi się wyznaczanie sensownych zasięgów występwania, dokumentowania zmian zasięgu np. wraz z przekształceniami antropogenicznymi czy klimatycznymi. Nasza wiedza o środowisku może być większa. Potrzebna jest tylko praca zespołowa… wspomagana technologią.
Oligotricha striata to chruścik związany z wodami dystroficznymi, w szczególności lekko kwaśnymi, torfowiskowymi i śródleśnymi zbiornikami wodnymi. Ustalenie polskiej nazwy dla tego gatunku jest nieco kłopotliwe, bowiem zmieniały się obowiązujace nazwy rodzajowe. Dla dawnej nazwy Neuronia obecnie jest kilka różnych nazw i osobnych gatunków. Wymyślaniem polskich nazw zajmowali się entomolodzy pod koniec XIX w., uzupełniając już istniejące, tradycyjne nazewnictwo ludowe o gatunki "odkrywane" dla obiegu informacji. Na skutek słabszych i wolniejszych możliwości wymiany informacji między entomologami z Europy i świata, w tamtym czasie często zmieniały się obowiązujace nazwy naukowe (łacińskie), w wyniku dokonywanych rewizji i porzadkowania systematyki. W przypadku chruścika ze zdjęcia możemy albo dociekać czy Dziedzielewicz i inni entomolodzy nadali mu już polską nazwą, albo wymyślić ją teraz. Nazwy wiesczyca i wieszczka są już zarezerwowane dla innych gatunków z tej rodziny (czytaj więcej). W opracowaniu Erazma Majewskiego dla nazwy Oligoneuria możemy odnaleźć takie oto słowa (za Dziędzielewiczem i Nowickim): małożyłka, nieszczebla, nieszczeblica, pojawka. Szkałem w publikacjach Dziedzielewicza tych nazw, aby sprawdzić czy czasem nie dotyczą interesującego nas chruścika. Nie znalazłem, ale nie mam wszystkich jego prac.
Myślę, że Oligotricha striata może nosić polską nazwę skąpowłos dystroficzny. Będzie ona oddawała obecnie obowiązującą nazwę łacińską jak i siedlisko życia larw.
Dlaczego zabiegi o polską nazwę? Bo polskie nazwy są bardziej akceptowane przez przyrodników-wolontariuszy. Jeśli więc miałaby rozwijać się sensowna współpraca w inwentaryzowaniu chruścików Polski, to warto pomyśleć nie tylko o technologii informatycznej, GPS, GIS i innych technikaliach, ale i przyjaznych dla ludzi nazwach, dobrze skorelowanych z obowiązującymi nazwami naukowymi. Bo wymiana informacji w skali międzynarodowej odbywać się może tylko z wykorzystaniem nazw naukowych (łacińskich). Polskie nazwy zrozumiałe są tylko dla Polaków :). Ale niech i inne nacje znają, że Polacy nie gęsie ale własne nazwy gatunkowe mają (co oznaczać będzie ich wykorzystywanie a więc i aktywne zainteresowania entomologiczne).
Do racjonalnego i sensownego zarządzania zasobami przyrody potrzebna jest drobiazgowa i kompletna wiedza o środowisku w każdym miejscu, przynajmnije w miejsu, gdzie realizowane sa róznorodne inwestycje. Tej wiedzy stanowczo nam brakuje. Konieczne jest tworzenie wygodnych baz danych (to zapewnia technologia informatyczna) oraz zbieranie ogromnych ilości danych cząstkowych z różnych miejsc. Temu drugiemu zadaniu sami naukowcy akademiccy nie sprostają. Znaczący wkład mogą wnieść wolontariusze – wykształceni przyrodniczo obywatele. Potrzebujemy siebie nawzajem, aby ekspertyzy oddziaływania na środowisko trzymały się "ziemi" i aby gospodarowanie zasobami przyrody było sensowne a nie tylko formalno-biurokratyczne.

Powoli zbliżam się do końca zbierania materiału i podsumowania, dotyczącego siedliskowego zróżnicowania rozmieszczenia chruścików w wodach Polski. Z dużego materiału i bardzo różnorodnego chciałbym opracować referencyjne zgrupowania chruścików dla wód płynących Polski (jako wzorcowy punkt odniesienia, ułatwiający biomonitoring i ocenę stanu ekosystemu). To najpilniejszy element ważny dla monitoringu wód, w którym uwzględnianie są chruściki. Potem przyjdzie czas na jeziora, drobne zbiorniki i źródła. I pora będzie wszystko podsumować w zbiorczej monografii (razem z kluczem do oznaczania i pełniejszą charakterystyką gatunków).
Żuławy wodą stoją. W tym krajobrazie rolniczym, ciągle się zmieniającym, w gruncie rzeczy wód różnego rodzaju jest dużo (dużo więcej niż mogłoby się wydawać). Na dokładne zbadanie potrzeba byłoby znacznie więcej czasu i bardzo dużego zespołu hydrobiologicznego. Na razie uczestniczę ze swoim, małym fragmentem w badaniach, koordynowanych przez naukowców z Gdańska i organizacje pozarządowe z Żuław. Do tej pory znałem chruściki i ekosystemu wodne jedynie z sąsiedztwa: z Wysoczyzny Elbląskiej (wzniesienia Elbląskie), Pojezierza Mazurskiego oraz – z drugiej strony Żuław – z jezior i rzek Pojezierza Pomorskiego. Ekosystemy wodne Żuław zdecydowanie są inne… również skład gatunkowy i typowe zgrupowania wydają się być inne.






