
Kontakty z ludźmi realizujemy w różnych strefach, to swoisty język ciała. Trzy strefy są powszechnie już znane – czwarta jest chyba nową obserwacją (moją autorską*), nowym dostrzeżeniem istniejącego od dawna zjawiska. To właśnie w tej czwartej strefie kontaktujemy się za pomocą blogów.
Strefa intymna – to przestrzeń wokół nas do 40-50 cm. Pozwalamy się dotykać, przytulać, zbliżać tylko osobom, z którymi utrzymujemy kontakt intymny, czy to z partnerem seksualnym, czy to w ramach rodzinnego przytulania się (lub przyjacielskiego – ale w tym przypadku tylko dzieci i kobiety). Każdy obcy, kto wkroczy w naszą strefę intymną wywołuje nasz niepokój, odbieramy go jako intruza, molestującego.
Strefa prywatna – to przestrzeń wokół nas w granicach 40-150 cm. W tej przestrzeni toczymy swoje życie towarzyskie, w tej przestrzeni kontaktujemy się z osobami na gruncie prywatnym. W takiej mniej więcej odległości toczymy rozmowy z osobami znanymi, z przyjaciółmi, kolegami itd. Ludzie północy mają trochę dalszą tę strefę, ludzie południa bliższą: dlatego Włoch w czasie rozmowy będzie się przysuwał a Anglik odsuwał (dla Włocha to przestrzeń towarzyska, dla Anglika jest już wkraczaniem w przestrzeń intymną). Jeśli ktoś w kontakcie towarzyskim za nadto zbliża się do nas, czujemy się zanipokojeni, bo wkracza do naszej strefy intymnej.
Strefa publiczna – to przestrzeń w jakiej kontaktujemy się z osobami obcymi (powyżej mniej więcej 1,5 m, gdzieś do 3-5 m lub trochę dalej). W takiej odległości rozmawiamy z osobami obcymi, toczymy rozpowy urzedowe i publiczne, nawet z wrogiem (chyba że ma broń miotającą…). Na ulicy, gdy nie chcemy "dostrzegać" ludzi, spuszczamy wzrok z nadchodzących z przeciwka chodnikiem, gdy tylko wkroczy w naszą strefę publiczną.
We wszystkich tych przypadkach rozmawiamy z drugim człowiekiem i utrzymujemy kontakt wzrokowy, śledzimy jego reakcje, odczytujemy jego mowę ciała. Ale od czasu, gdy powstało pismo pojawił się czwarty wymiar kontaktów, swoiście wirtualny, w którym już nie widzimy drugiej osoby, brak nam w rozmowie języka ciała (do odczytywania emocji, intencji). Generalnie jest mniejszy kontakt, trochę jakbyśmy mówili do siebie. Mniejsze są więc hamulce emocjonalne i społeczne, mniej mamy informacji o interlokutorze.
Blog – jest formą takiej komunikacji w czawartym wymiarze. Kiedyś było to pisanie pamiętnika. Niby nikt go nie czytał (w czasie rzeczywistym) ale w jakimś sensie piszący wyobrażał sobie potencjalnego czytelnika (a więc nie 100% szczerość tak jak w rozmowie w myślach z samym sobą). Jednocześnie piszący czuł komfort, że nigdy z czytelnikiem nie spojrzą sobie w oczy. Stąd w pamiętnikach sporo osobistych, skrytych "ujawniej" czy nawet konfabulacji.
Anonimowy blog – mimo, że może być czytany w czasie rzeczywistym (a nie po wielu latach, jak w przypadku tradycyjnych papierowych pamiętników), to przez anonimowość internetu, jest takim bezkontaktowym-kontaktem. Widzimy tylko ekran komputera a nie drugą osobę. Brak nam informacji (głosowych i wzrokowych) z języka ciała…
Ale blog czasami ma także formę małej, autorskiej gazetki. Jeśli jest podpisany imieniem i nazwiskiem, trudno mówić o anonimowości i "puszczaniu" społecznych hamulców. Jest formą wypowiedzi w przestrzeni publicznej, a autor ma świadomość rozpoznawalności (mimo, że brak kontaktu głosowego czy wzrokowego).
A na koniec pytanie – czy to co się pisze ktokolwiek czyta? Czy blog jest formą pisania dla siebie, a więc zwykłego, indywidualnego porządkowania myśli? Statystyka wejść na stronę także może być myląca – informuje jedynie, że ktość tu wszedł, a nie że czytał :). Dodatkowym elementem ewaluacyjnym mogą być zamieszczane komentarze. Te również bywają zwodnicze, bo jak badania naukowe pokazują, o wiele chętniej wypowiadamy w interniecie negatywne opinie: anonimowy internet (w tym komentarze) to domena sfrustrowanych i niezadowolonych osób lub chwil. A więc to niesymetryczne pokazanie reakcji potencjalnych czytelników.
Ninijeszy bog jest już od wielu miesięcy "przedrukowywany" na portalu redtram, kilka razy pojedyncze wpisy były przedrukowywane w papierowym wydaniu Naszego Olsztyniaka, a kilka dni temu zauważyłem, że także jest już "przedrukowywany" w wersji eletronicznej (tu wpisy na Naszym Olsztyniaku). W tych przedrukach zamieszczane są jedynie początki wpisów (a na redtramie także zdjęcia), wraz z linkiem do wpisu źródłowego. Uświadamia mi to wagę pierwszych 2-3 zdań. Jest to forma mini abstraktu. Tak też konstrułowane są materiały dziennikarskie. Jakby nie było blogowanie uczy… oraz jest materiałem do kompozycji portalowych i wykorzystywania dziennikarstwa obywatelskiego.
przypisy:
* – tak mi się przynajmniej zdaje, bo odkryłem to sam dla siebie. Być może po raz któryś "odkrywając Amerykę" :). W każdym razie w dostępnych mi opracowaniach wymieniane są trzy strefy…