Podróże i odkrywanie

„Podróż, traktowana jako eksploracja, odkrywanie, wysiłek badawczy. Podróże w poszukiwaniu prawdy a nie odprężenia. Chcę zbliżyć się do napotkanej rzeczywistości. Zobaczyć ją, poznać, zrozumieć.”

Ryszard Kapuściński

Podobnie jest z badaniami naukowymi. To nieustająca podróż po wszechświecie. Spotkania z celem poznawania a nie egotycznego "wymądrzania się".

Cytat z Kapuścińskiego należałoby dedykować współczesnym mediom. Za mało w nich dobrego dziennikarstwa z odkrywaniem i poszukiwaniem prawdy (na to trzeba czasu i ciekawości), za dużo "newsów" i bylejakości… taniej sensacyjności dla gawiedzi a nie ludzi ciekawych świata, którzy oczami i uszami dziennikarzy chcieliby podróżować po świecie.

O lewicy, o prawicy i o czytaniu książek na wykładzie

„Dziś nie ma lewicy ani prawicy, są tylko ludzie o mentalności otwartej, liberalnej, chłonnej, zwróconej w przyszłość, oraz ludzie o mentalności zamkniętej, sekciarskiej, ciasnej, zwróconej w przeszłość.”

Ryszard Kapuściński

Wszystko płynie i nie można wejść do tej samej wody w rzece. Dawne etykiety nie przystają do współczesności. Świat trzeba opisywać i definiować ciągle na nowo. Te same treści muszą być wyrażane nowymi słowami, aby były zrozumiałe dla współczesnych. Na nic lenistwo i korzystanie z gotowych wzorców.

Na wykładach nie można czytać książek (myślę o wykładowcach a nie studentach) – bo są cudzymi próbami opisania świata. Na wykładzie trzeba mówić aktualnie "tu i teraz" (z akcentem na "aktualne"), co roku wchodząc do zupełnie innej rzeki.

Tak jak w organizmach żywych ciągle przepisywana jest informacja zakodowana w DNA, tak na uniwersytetach ciągle prze-opowiadana jest treść, stanowiąca o ciągłości. Jak ogniwa łańcucha.

Nowy semestr i ponownie trzeba ułożyć stare wykłady na nowo, aby były na nowo opowiedzianą treścią, a nie mówionym "kopiuj-wklej". 

Żyjemy w pierwszej globalnej cywilizacji ateistycznej

Żyjemy (…) w pierwszej cywilizacji ateistycznej, czyli w cywilizacji, która utraciła związek z nieskończonością i wiecznością. Dlatego przeważa w niej korzyść krótkotrwała nad długofalową. Ważne jest, czy jakaś inwestycja zwróci się w ciągu dziesięciu albo piętnastu lat, a mniej ważne, jak wpłynie na życie naszych potomków za sto.”

Vaclav Havel

 

Z tą utratą związku z nieskończonością i wiecznością, to bym się do końca nie zgodził. Wieczność i transcendencja została w cywilizacji ateistycznej zastąpiona surogatem duchowości: tarotami, gazetowymi wróżbami, UFO, „magią” i innymi substytutami pogłębionego życia duchowego.  Zastanawiające jest jak ateizm dnia codziennego wyzbywa się z religii i duchowości religijnej a jednocześnie celebruje najzwyczajniejsze, tandetne zabobony popkulturowe (byle egzotycznie, niekoniecznie z sensem). Czyżby reklamy uczą nas irracjonalności i odzwyczajają od logicznego i pogłębionego myślenia, wyzbywają korzeni duchowych?

Poza tym znakiem czasu jest bezmyślna konsumpcja, byle jak, byle dużo, dominacja jednorazowości…

 

Optymizm jako lekarstwo na depresję i na brak osiągnięć

Idealne społeczeństwo to nie tylko wyselekcjonowani z wysokim IQ (przykładowa literacka krytyka takiej wizji w Pianoli Kurta Vonneguta). Nie tylko wiedza, ale i umiejętność współpracy z innymi, także wartości duchowe i etyczne, sa ważne. To zdolność do rozpoznawania i nazywania swoich emocji, jak i zdolność do rozpoznawania emocji innych (empatia), niezwykle ułatwia rozumienie świata i działania w nim.

Zdolność do relaksacji to najważniejsza umiejętność emocjonalna, której można się nauczyć lub nauczyć swoje dzieci lub swoich podopiecznych… studentów. Uniwersytet powinien być nie tylko magazynem książek, sprzętu laboratoryjnego oraz miejscem, gdzie zdaje się egzaminy i pisze kolokwia. Powinien być przestrzenią w której wychowujemy i stwarzamy dobre warunki do rozwijania umiejętności emocjonalnych.

W kiepskich warunkach ludzie się wypaczają, jak na przykład w czasie ostatniej wojny światowej także i Polacy dopuszczali się zbrodni wobec Żydów (znany efekt eksperymentu psychologicznego z przydziałem ról na strażników i więźniów). Trudno jest nam się teraz z tym zmierzyć. Niech więc uniwersytet będzie wspólnotą, tworzącą dobre warunki do uczenia się pożądanych postaw społecznych, duchowych i rozwijania nie tylko IQ ale i EQ.

Zdolność do relaksacji pomaga kontrolować emocje i wspomaga system odpornościowy (połączenie systemu nerwowego i immunologicznego w organizmie jest już znana). Wiele problemów emocjonalnych spowodowanych jest przez brak (niedostateczna ilość) serotoniny. Pobudzać wydzielanie serotoniny w organizmie można poprzez wysiłek fizyczny (min. 90 minut dziennie, sport tak ważny sport na uniwersytecie! – w zdrowym ciele zdrowy duch), poprzez niskokaloryczną, niskotłuszczowa dietę (posiłki częste, maksymalnie 5 godzin przerwy między posiłkami, a więc jedno, tłuste wieczorne żarcie to zły styl), światło dzienne (spacer poza murami, ławeczki w parku i przestrzeń publiczna w mieście). W końcu sen – brak snu, powoduje spadek o 20% serotoniny w mózgu. Studencie – wyśpij się, a będziesz szczęśliwszy! I qw końcu pobudzanie inteligencji emocjonalnej – tworzenie bajek i ich opowiadanie. Czyli twórczość i fantazja. Bajkoterapia to także budowanie w „wirtualnym” świecie poprawnych relacji i pobudzanie inteligencji emocjonalnej. Trzeba jąa trenować.

Dla chcących więcej polecam książkę Lawrence E. Shapiro „Jak wychować dziecko o wysokim EQ. Poradnik dla rodziców" (2003).

Jak zdobyć zawód… związany z pająkami?

„ chciałbym się coś zapytać czy jest możliwość uczenia się i zdobycia zawodu na temat pająków jeśli tak to gdzie są takie szkoły i jakie pracy są związane z pająkami?.”

„Trafiłem na taka dyskusję/problem (i nie pierwszy to raz na tym forum). http://www.terrarium.com.pl/forum/viewtopic.php?t=508239

Podparłem się Twoim przykładem, a później pomyślałem, że może coś byś też powiedział na ten temat? Dyskusję rozpoczął (jeżeli wierzyć w dane podane przez niego) 13 latek, niestety nie z Twojej okolicy.

Gdybyś zechciał zabrać głos a nie logować się na forum (przy 230 osobach z Olsztyna nie ma Ciebie?) może na Twoim blogu? Dałbym później link w dyskusji.

Pozdrawiam.”

Andrzej

Jeśli ma się 13 lat to na pewno trzeba myśleć o liceum i nauce biologii, przy okazji rozwijając swoje zainteresowania: doczytując, prowadząc obserwacje i być może hodowle pająków w terrarium. Potem na pewno najlepiej studiować biologię, ale należy wybrać uczelnię, na której jest specjalista od pająków. Czyli najpierw szukamy, gdzie jest biologia, potem czy w katedrach zoologii i podobnych są ludzie prowadzący badania na pająkach (ewentualnie innego zoologa od bezkręgowców, może być nawet entomolog w ostateczności). To można sprawdzić na stronach WWW uczelni, a jeśli brakuje wszystkich informacji to po nazwiskach szukać w Internecie.

Dobrze byłoby już od pierwszego roku studiów szukać kół naukowych i kontaktu z naukowcami od pająków. Bo nie ma zawodu „specjalista od pająków” – trzeba uczyć się pod okiem mistrza-specjalisty (w tym przypadku arachnologa lub innego zoologa). Studia biologiczne dadzą podstawę, ale do specjalizacji w pająkach trzeba specjalisty (tylko na niektórych uczelniach są takowi). Można szukać możliwości wyjazdów w czasie studiów do innych uczelni w kraju jak i Europie.
Można potem pracować naukowo, i z tego się utrzymywać, ale to trudna i wyboista droga. Można robić cokolwiek a zainteresowania pająkami rozwijać jako wolontariat-hobby i dalej pracować naukowo :).

Wszystko już zostało wymyślone

Wszystko (chyba) już wcześniej zostało wymyślone, powiedziane. My tylko na nowo, w nowych konfiguracjach, w nowym kontekście powtarzamy, siląc się na oryginalność, ale…

Stare informacje, poglądy są tak jak pliki danych komputerowych (np. ChiWriter, Word) muszą być na nowo przepisane, w nowych formatach, inaczej staną się niekompatybilne, byłyby nieodczytywalne, niedostępne, bezużyteczne. Nawet Szekspira przetłumaczono na angielski (współczesny) by archaizmy nie utrudniały zrozumienia.

I my chyba nic innego na uniwersytecie nie czynimy, pracą odnawiając, przepisując czynimy użytecznym i zrozumiałym stare treści. Tak jak łańcuch genów-pokoleń, ogniwa w łańcuchu. Ciągłość i trwanie.. Sztafeta myśli. 

Dialog to nie tylko rozmowa

„Dialog to nie tylko rozmowa, ale i zobaczenie w kimś, kto inaczej myśli, nie jego innych przekonań, ale człowieka, z którym chcemy się porozumieć. Czy w stosunkach z ludźmi, których nie lubimy, którzy głoszą co innego niż my, widzimy ludzi i czy potrafimy powiedzieć do nich: Przyjacielu?”.

Ks. Jan Twardowski

Nie jest łatwo, ale jeśli spróbujemy wykonać takie umysłowe, duchowe ćwiczenie i dostrzeżemy w kimś… kogoś bliskiego, niczym krewnego, to zupełnie inaczej będziemy z nim rozmawiali, nawet w sytuacjach konfliktowych. "Miłuj blkiźniego jak siebie samego" to całkiem niebalane spojrzenie na świat i własne relacje ze światem. Przemianę świata dokonujemy najpierw w samych sobie. To w zasięgu ręki… a mimo wszystko takie trudne…

Nie spocząć na laurach. Tak po prostu.

„Osoba twórcza i przedsiębiorcza nie ogląda się na to co zrobiła, ale patrzy na to co ma do zrobienia”

Maria Skłodowska-Curie

Jak nie wierzyć podwójnej noblistce? Żeby być twórczym i przedsiębiorczym, trzeba być ciekawym świata i ludzi, otwartym a nie zasklepionym, skoncentrowanym na dziele a nie splendorach i orderach.

W tym sensie naukowcem czy artystą się bywa. W momentach otwartego poszukiwania, bez obawy, że smoking ubrudzi.

Warto przypomnieć, że rozpoczął się Rok Marii Skłodowskiej-Curie, zainicjowany… we Francji. Zapatrzeni na bieżące słowne bijatyki zapominamy o naszych największych uczonych (dobrze choć, że jej polskości i patriotyzmu rodzime kołtuństwo nie odmawia). Naszą noblistkę szczególnie celebrują chemicy i…. warszawiacy. Nic dziwnego z Mazowsza ona rodem.

A mnie się marzy w Olsztynie ławeczka z panią Marią, na przykład w Kortowie. Znakomicie komponowałaby się z Kopernikiem na olsztyńskiej Starówce.

Prowincjonalni poeci (i poetki)

Każda ziemia potrzebuje swoich wieszczów, poetów, bardziej niż pieniędzy. Poetów, którzy opowiedzą słowem, obrazem, miłością, nawet blogowaniem, którzy nadadzą życiu wartość. Przekonają innych, że ta ich ziemia jest niezwykła i wartościowa. Pomogą zobaczyć cenność i wartość w tym co z pozoru zwykłe i pospolite. Litwa miała swego Mickiewicza…

A kto u nas dowartościuje naszą lokalną ojczyznę? Może prozą, poezją, obrazem, filmem, reportażem, fotoblogiem? To mój mały przyczynek o gospodarczym znaczeniu kultury i o roli kultury w rozwoju społecznym. Nie tylko pieniądzem człowiek żyje.

W Olsztynie mieszka tylu ludzi co kiedyś Prusów w całych dawnych Prusach. W miarę jak ludzi przybywa, przybywa i małych, lokalnych ojczyzn. Tyluż powinno przybywać nam lokalnych bardów i poetów, wspomagających w identyfikacji i we wzrastaniu we wspólnych mitach, legendach czyli wspólnie przeżywanej kulturze.

Na Mazury (oraz Warmię i Powiśle) przyjeżdża się nie tylko nad jeziora. Szuka się swoistego, duchowego SPA. Mądrze inwestując w kulturę wspieramy rozwój gospodarczy. Zatem nie rozglądajmy się tylko za inwestorami, ale i za poetami wszelkiej kulturowej formy.