
Literatura i sztuka to formy prawdziwej opowieści o świecie. Są pokazywaniem "modelu" świata – tak jak konstruktor pokazuje plany narysowane na kalce technicznej czy papierze. Trzeba ukształtowenej wyobraźni, żeby z planu odczytać i "zobaczyć" projekt. Z dwuwymiarowych kresek zbudować-odtworzyć w głowie obiekt trójwymiarowy, rzeczywisty. Podobnie z literaturą czy sztuką – trzeba umieć odczytać rzeczywistą treść, specyficznie zakodowaną.
Odczytywania planów konstrukcyjnych, interpretowania symboli, znaczków itd. trzeba się uczyć. Tak jak uczymy się pisania i czytania w każdym języku. Bez przygotowania laik nic z tej plątaniny kresek nie zrozumie. Będą to tylko bazgroły. Podobnie z literaturą, podobnie ze sztuką. Trzeba się nauczyć odkodowywania, zawartych tam treści. Czyli wszystkiego tego, co w szkole robimy z "lekturami" – co autor-poeta miał na myśli :). Przekaz literatury i sztuki nie jest tak jednoznaczy jak przekaz naukowy. Może mniej "ostry" ale także oddający istotę sprawy. Mam wrażenie, że czasem bardziej niż przekaz naukowy dotyka istoty świata nas otaczającego.
Literatura to też jest poszukiwanie prawdy o świecie wokół nas. To tylko inna metodologia niż metodologia nauk przyrodniczych. Humaniści i artyści nie rozumieją często nauk przyrodniczych – bo nie potrafią odkodować zawartego w nich przekazu o świecie (nie potrafią dostrzec piękna w nauce). Podobnie naukowcy (science) często nie rozumieją literatury czy sztuki, uważając za bzdety, fantazję z której nic nie wynika (bo nie potrafią odczytać prawdy tam zawartej, informacji i wiedzy o świecie). Być może z tego właśnie bierze się pozorny konflikt między religią a nauką – niektórym wydają się odmiennymi, nieprzystawalnymi światami. Tak jak nieprzystawalne widają się: sztuka, literatura, fizyka, biologia, chemia.
Do rozumienia literatury fikcji potrzebny jest "klucz", swoisty szyfr. Czasem trzeba znać autora, czasem kontekst czasów. Dopiero wtedy można dostrzec zawartą tam prawdę o świecie. Prawdę pisaną nie wprost, lecz pisaną obrazami. Literatura czy sztuka w postaci muzyki, sztuk plastycznych czy jakiejkolwiek innej, jest wtedy wartrościowa, gdy taką prawdę w sobie zawiera. I gdy ta prawda o świecie może być przez innych odczytana.
Jest literatura (sztuka) byle jaka, marna i nieprawdziwa, jest i marna, błędna i nieprawdziwa nauka. To różnica jakości a nie istoty.
Wolę literaturę faktu… bo być możej lepiej ją rozumiem, bo metodologia zakodowanej tam informacji jest łatwiejsza dla mnie do odczytania. Ale i literaturę fikcji czytam z przyjemnością.
Ludzie często podkreślają, że lubią czytać "dobre" książki. A co to znaczy "dobra"? Być może znaczy to, że prawdziwa, z odczytywalną wiedzą o świecie. Czytamy nie tylko dla rozrywki ale i aby zrozumieć świat, aby odszukać sens życia.
Z naukami przyrodniczymi jest podobnie. Swoim językiem budujemy teorie, paradygmaty i… poszukujemy sensu, w małej i dużej skali. Budujemy modele świata, starając się, aby były coraz bardziej adekwatne do rzeczywistości.
Literatura, sztuka i nauka mówią różnymi językami. Żeby jednak nie były samotne pośród siebie, muszą uczyć się rozumieć i "dyskutować" ze sobą, a nie izolować, "ekskomunikować’, dyskredytować.
Ps. Zdjęcie u góry wykonane przez p. Zofię Wojciechowską, aparatem w telefonie. O jakości nie przesądza sprzęt lecz sposób patrzenia i dostrzegania piękna :). Nie aparat czyni fotografem a … mózg. Podobnie o prawdzie przesądza nie forma (literatura, nauka) a zawarta w niej treść.