Odcisk gołębia, czyli dyskusja ekologa z biologiem molekularnym

Kilka dni temu zadzwonił do mnie podekscytowany kolega biochemik – prof. Stanisław Weidner, "jeśli masz aparat, to przyjdź do mnie, na szybie mam odcisk gołębia". Brzmiało bardzo zagadkowo.
Ptaki często uderzają w szyby, nie widząc ich. Dlatego na przezroczystych fragmentach ekranów dźwiękochłonnych wzdłuż dróg i ulic maluje się na szybach sylwetki ptaków drapieżnych – mają odstraszać inne ptaki i chronić od niezamierzonych kolizji ptaków z przezroczystymi płaszczyznami.
Na zdjęciu wyraźnie widać lekko tłustawy ślad gołębia. Szukaliśmy pod oknem – nie zginął, ale na pewno był poturbowany. Szkoda ptaków. Do tej pory dostrzegałem głównie miliony owadów zabitych na szybach i reflektorach samochodowych.
A kiedy już tak rozmawialiśmy "jak ekolog z biologiem molekularnym", kolega powiedział, że ten odcisk gołębia na szybie kojarzy mu się z metodą badania DNA, nazywaną "odciskiem palca" (ang. DNA fingerprint). Jest to metoda polegająca na izolowaniu i sporządzaniu obrazów fragmentów DNA, opracowana przez brytyjskiego naukowca Aleca Jeffreysa już w 1984 r. Najkrócej objaśniając, metoda ta polega na rozcinaniu (za pomocą enzymów) nici DNA na specyficzne fragmenty, które dalej poddaje się analizie. Te małe fragmenty łatwiej badać i analizować niż całą nić DNA. Obraz takich małych fragmentów może stanowić "odcisk palca" całego DNA i można sporządzać na tej podstawie mapy dużych chromosomów. A czego śladem może być odcisk gołębia na okiennej szybie? Jakich zjawisk, jakich procesów?
"Odcisk gołębia" to z jednej strony problem ekologiczny i ochrony przyrody, z drugiej pretekst do snucia analogii i porównywania metod badawczych. Dyskusje interdyscyplinarne mogą wnosić wiele inspiracji. Trzeba mieć tylko miejsce i ochotę do takich spotkań. Pointą może być przysłowie "nie ma tego złego, co na dobre nie można obrócić". W tym przypadku wypadek gołębia stał się inspiracją do rozmów o nauce i problemach tworzenia bezpiecznej przestrzeni miejskiej. Bezpiecznej dla ludzi i zwierząt w nim żyjących.
A z prof. Stanisławem Weidnerem z Katedry Biochemii długo rozmawialiśmy o niezwykle ciekawym problemie proteomu, czyli poznawania procesów molekularnych w komórce (podobne problemy z wielością obiektów i wielością oddziaływań, tak jak gatunki w ekosystemie). Nad tym pracuje obecnie wiele zespołów naukowych na całym świecie. Ale to już inna opowieść, na inną okazję i do zilustrowania filmikiem z laboratorium.

Rady dla studenta (i studentki) cz. 3

Nie tłumacz się, że nie możesz się rozwijać, bo jesteś na słabej uczelni, słabym kierunku, w małym lub prowincjonalnym ośrodku. Nie ważne gdzie studiujesz – ważne kogo spotykasz i z kim współpracujesz. Chodzi zarówno o wykładowców jak i rówieśników. A to w globalnym i informatycznym świecie zawsze możesz świadomie wybierać, nawet na największej prowincji. Staraj się wykorzystywać to co masz. Uczyć się radzić sobie i rozwijać się w oparciu o dostępne ci kontakty, internet i zasoby biblioteczne. Nie bój się szukać nowych kontaktów, spoza grupy, spoza kierunku, spoza uczelni.

M-learning to mobilna edukacja z wykorzystaniem rzeczywistości rozszerzonej (wirtualnej). Skorzystaj z tych możliwości, bo masz je w zasięgu (nie tylko ręki). Ja sam ze zdziwieniem odkrywam możliwości Web 2.0. Młodym umysłom chyba łatwiej odkrywać te nowe, fascynujące obszary komunikacji międzyludzkiej. Warto przypomnieć , że dzisiaj są 10. urodziny polskiej Wikipedii. To już dekada i całe nowe pokolenie myślące wirtualnie inaczej i aktywniej. Inne, nowsze i nowoczesniejsze projekty web 2.0 właśnie się rozwijają. Nie marnuj czasu na studiach na rzeczy archaiczne i przestrzałe.

I nie wywyższaj się, że jesteś na elitarnym kierunku, na renomowanej uczelni. Bo przecież tę samą uczelnię jedni traktują z góry, uważając za klęskę i prowincję, inni za wielki sukces, nobilitację i wielki świat. Tak więc nie wywyższaj się i nie zadzieraj nosa – bo być może to tylko twoje subiektywne wrażenie. Nikt nie lubi pyszałków czy lansujących się prymusów. To, że masz wysoką średnią lub inne sukcesy nie upoważnia cię do zadzierania nosa i zachowywania się jak bufon. Takiego zachowania nie lubią także przyszli pracodawcy i współpracownicy w zespole. Dobry zespół osiągnie więcej niż grupa wybitnych indywidualistów. Nie warto zrażać ludzi do siebie na żadnym etapie swojego rozwoju. To są kompetencje społeczne, równie ważne jak informacje encyklopedyczne i wiedza fachowa.

A kwiatki na górze? Tak, żeby było ładniej. Bo nie samą wiedzą faktograficzną student żyje. Prawa półkula mózgowa potrzebuje do swej aktywności artystycznych doznań.

Rady dla studenta cz. 2.

To są oczywiście rady dla studentki i studenta. Nie o płeć chodzi ale o obecność na uczelni wyższej.

Nie oczekuj efektów zbyt szybko, bądź cierpliwy. Studia to nie wyścigi. Nie chodzi o to, żeby więcej „zaliczyć” kierunków, ale żeby pełniej i dogłębniej studiować w pierwotnym słowa tego znaczeniu. Po co ci dwa kierunki, jeśli nie będziesz miał czasu na własny rozwój? Młodym pieskom się wydaje, że z cudzej miski lepiej smakuje, więc biegają od miski do miski. Dużo biegają, mało zjedzą. Ty nie jestes już młodym pieskiem.

Niektórzy wymagają od siebie zbyt wiele. Studia to nie zawody, nie musisz być we wszystkim prymusem. To ty ustawiasz sobie poprzeczkę i wyznaczasz cele. Do osiągnięcia dobrych rezultatów w różnych dziedzinach wiedzy, umiejętności czy kompetencji potrzeba czasu i wielu prób (powtórzeń). Nikt po miesiącu czy pół roku nie stanie się rozchwytywanym profesjonalistą. 
Nie ucz się dla ocen (bo to iluzoryczny i tymczasowy sukces), ucz się dla kompetencji. Ucz się dla siebie. Rozwijanie twoich kompetencji niech będzie dla ciebie miarą sukcesu a nie porównywanie się z innymi.
Nie kolekcjonuj dyplomów czy ocen. Zbieraj doświadczenie. 
Studiuj nie szybciej a szerzej. Szerzej, czyli nie ograniczając się do  "chodzenia na obowiązkowe lekcje”, ale rozwiązując problemy, nawiązując kontakty i samodzielnie wyznaczając sobie zadania. Szkoła wyższa to także liczne zajęcia i możliwości dodatkowe, od sportu i klubów artystycznych, aż po koła naukowe, otwarte seminaria i kontakty nieformalne. 
Dla młodych ludzi liczy się nie tylko kariera ale także wartości oraz autentyzm. Nie zaniedbuj tych swoich potrzeb – nie jesteś odosobniony w tych potrzebach. Nie musisz ich ukrywać. Nie daj się stłamsić wyścigowi szczurów po karierę i kolekcjonowanie ocen-dyplomów.

Rady dla studenta cz. 1

Nie załamuj się i nie rezygnuj, gdy popełnisz błąd. Błędów nie popełnia tylko ten, kto nic nie robi – więc próbuj swoich możliwości i poszukuj jak najczęściej. Błędy można poprawiać, straconych okazji nie da się nadrobić. Sukces osiągnie ten, kto będzie potrafił wyciągać wnioski z popełnionych błędów, analizować ich przyczynę i stosować rozwiązanie w przyszłości.

Oczywiście najlepiej uczyć się na błędach innych, więc obserwuj. Odwaga i umiejętność wyciągania wniosków z błędów i porażek przyda ci się szczególnie w pracy zawodowej, już po studiach.
Nie bój się podejmować pewnych działań, tylko dlatego, że możesz popełnić błąd, że może coś się nie udać. 
Poszukuj nowych kontaktów, nowych możliwości. Nie musisz studiować drugiego kierunku aby korzystać z różnorodnych ofert i poszerzać nie tylko swoją wiedzą ale i kompetencje. Pamiętaj, jesteś studentem i się uczysz. Błędy są elementem nauki. Potem już w pracy, więcej ryzykujesz swoimi błędami. To trochę tak, jakbyś nie szedł na egzamin na prawo jazdy, bo możesz go oblać. Zawsze warto próbować, starać się. A oblany egzamin to nie jest wypadek na drodze. 
Nie ważne gdzie studiujesz, ważne kogo spotykasz i jakich wyzwań się podejmujesz.

Co naukowcy robią w nocy?

Tytułowe pytanie jest niczym z tabloidu, ale problem życia naukowców jest znacznie szerszy niż podglądanie intymności. Neurobiolodzy wskazują, że aktywność umysłowa zmieniała człowieka na przestrzeni dziejów i pokazują jak pracuje nasz mózg. Udowodnili, że aktywność intelektualna wydłuża życie i czyni statość znacznie przyjemniejszą i mniej dolegliwą. To tak symbolicznie a propos dzisiejszego, pierwszego dnia jesieni. Zatem poprzez swoiste "podglądanie" naukowców możemy lepiej poznawać siebie. Zwłaszcza, że żyjemy już w społeczeństwie wiedzy: uczymy się dłużej, znacznie większy odsetek populacji ma wyższe wykształcenie, z osiągnięć nauki korzystamy na codzień.

Dzisiejsza Europejska Noc Naukowców umożliwia odwiedzenie uniwersyteckich laboratoriów także osobom pracujących, jako że pokazy i wykłady odbywać się będą po południu, wieczorem i nawet w nocy. O taką nocną aktywność naukowców pytam w tytule :).

„Ludzie uprawiający naukę należą do elit każdego społeczeństwa, niezależnie od tego, jak wielu jest wśród nich autorów przełomowych odkryć i fundamentalnych koncepcji. Ich przeżycia związane z pracą badawczą, motywy tej pracy, źródła satysfakcji, to, jak traktują porażki, rodzaj wyobraźni, zakorzenienie w kulturze, poczucie uniwersalności tego, co robią i poczucie rodzinności tego, w czym żyją – wszystko to wydaje mi się bardzo interesujące.”

„Niektóre doznania uczonych (…) okazują się (…) dostępne każdemu, kto zastanawia się nad otaczającym go światem. To banalne stwierdzenie nabiera wyrazistego sensu, jeśli uprzytomnimy sobie, że społeczeństwo wiedzy nie będzie w nieskończoność hasłem reformatorów systemu edukacji, ale staje się faktem, niezależnie od tego, że kultura masowa wciąż jeszcze bardziej temu przeszkadza niż służy.”

Magdalena Bajer

(„Jak wierzą uczeni – rozmowy z profesorami”, Warszawa 2010)

Dzień bez samochodu

Aby być wolnym, aby nie być zasapanym, nieudolnym i przetłuszczonym inwalidą za "młodu". I aby mózg sprawniej pracował – na to wskazują badania neurofizjologiczne (chodzi o ruch i wysiłek fizyczny). I jeszcze, żeby więcej widzieć i cieszyć się światem, który nas otacza. I żeby nie zatracić zdolności odróżniania celu od środków.

Dlatego dzień bez samochodu. Tak jak Dzień Kobiet, niektórzy poprzestają na jednorazowych uprzejmościach, a potem powrót do "zasłonej zupy" :). Dzień bez samochodu nie musi być tylko 22 września.

Jakby co, to prawo jazdy mam

Jakby co, to prawo jazdy mam od ponad 20 lat (w tym czasie pojazdami mechanicznymi, z samochodem włącznie, jeździłem jako kierowca a nie tylko pasażer). To wyjaśnienie kieruję do zaocznych pomawiaczy i dyskredytujących za pomocą metody ad personam. Ponadto stać mnie na kupno samochodu, nawet z górnej półki, w każdej chwili. Mój aktywny udział w akcjach prośrodowiskowych (takich jak Park(ing) Day) nie wynika z nieudolności, ale z rozsądku i przemyślenia (świadomego wyboru).

Nie palę także papierosów – i nie dlatego, że nigdy nie spróbowałem. Paliłem, ale udało mi się wiele lat temu pozbyć tego nałogu (nie bez problemów).

Czy trzeba kupić Słońce, aby się cieszyć jego blaskiem? Jedną z zasad ekorozwoju jest wspólne użytkowanie niektórych dóbr trwałego użytku. Więcej o tym mówię na wykładach z ochrony środowska – zapraszam, wykłady są otwarte :).

Niektórzy nie podejmują pewnych działań z niemożności. Inni z rozsądku. Przyszłością jest konsumpcja uwarunkowana rozsądkiem a nie egoistyczną pazernością i możliwością.

Wracając do samochodów, przytoczę słowa kuzynki z USA, która umieściła wczoraj swój kometarz pod moim zdjęciem (na Facebooku) z ulic Olsztyna: one thing I have noted many times. There are no overweight people in your part of Poland. that is good. Not so here in the USA. To wyjaśnia wiele – rozsądek i wiedza pozwala zapobiegać chorobom i nieszczęściom. I głupim poczynaniom także (wliczając to zaoczne oplotkowywanie).

I może jeszcze jeden cytat z maila sprzed dwóch dni:

Serdecznie pozdrawiam z Mostkowa, jednocześnie zawiadamiam, że świerk, który posadził profesor przy szkole z naszym dyrektorem w czasie sprzątania świata ma się dobrze i nazwaliśmy go "czachorek". Postaram się przesłać zdjęcie. A może w przyszłym roku powtórzymy sprzątanie Profesorze.?????
B. U.

Pani Barbaro – z największą przyjemnością. Przyjadę pociągiem (transport publiczny) lub rowerem (dam radę, bo jeszcze nie zgnuśniałem fizycznie). W ostateczności samochodem, ale tylko wtedy, gdy będzie jechał komplet a nie jedna osoba :).

Brzydka mucha na pięknym kwiatuszku

RSCN4230

Piękna, metalicznie zielona mucha (niczym kosmiczny robot z literatury Stanisław Lema) na jesiennym kwiatku. Piękny widok, a jednak z małym dysonansem. Coś niepokoi. Może to, że takie muchy zazwyczaj widuje się na odchodach lub padlinie? A czy padlinożerca lub wizytator wszelkich szaletów nie ma prawa uraczyć się pachnącym nektarem? Tak samo szokuje jak widok motyla na odchodach (zobacz szczegóły).

Przyroda jest bezgranicznie złożona i bogata w swojej różnorodności. Jest to zachwytem dla przechodnia ale zazwyczaj zmorą dla studenta biologii. Bo jak to wszystko zapamiętać!? A im dalej w las, tym więcej drzew: im bardziej się dokładnie poznaje, tym większa komplikacja, kolejne wyjątki i zdawałoby się większy chaos nie do ogarnięcia.

Zrozumieć jednak to bogactwo to nie to samo co zapamiętać wszystkie szczegóły. Mądrość nie polega na gromadzeniu wiadomości lecz na poszukiwaniu sensu, ogólnego planu, prawidłowości uniwersalnych. I w biologii taka logika, taki ukryty porządek daje się znaleźć. W tym tkwi piękno i zachwyt, gdy udaje się te okruszki logiki i prawidłowości odnaleźć.

RSCN4229Ale wróćmy do naszej pięknej muchy ze zdjęcia. Nazwę łacińską ma dostojną: Lucilia caesar. Polska nazwa bardziej oddaje biologię tego gatunku : padlinówka cesarska, zwana także lucilią bogatką. Jest to gatunek pospolity, synantropijny, który można spotkać od wiosny do jesieni, zazwyczaj na odchodach, padlinie lub rozkładających się resztkach organicznych. Właśnie w tych siedliskach składają samice jaja i rozwijają się larwy. Bogactwo pokarmu w rozkładających się resztkach pochodzenia zwierzęcego.

Czasem samice składają jaja na otwartych ranach, a larwy żywią się martwą, gnijącą tkanką. Odrażające? Bynajmniej. Coraz częściej w medycynie wykorzystuje się różne gatunki muchówek w leczeniu trudno gojących się ran. Bowiem larwy zjadają tylko martwą tkankę i bakterie a nie ruszają zdrowych i żywych komórek. Oczyszczają rany, mimo, że widok może być nieapetyczny. I nawet nasza odraza na widok czerwiowatych larw muchówek nie jest przypadkowa, lecz głęboko tkwiąca w naszej biologii i ewolucji (ale to już inna opowieść).

W przepastnej przyrodzie nic nie jest takie, jakim się nam na pierwszy rzut okaz zdaje: piękne motyle na odchodach zwierząt, muchy na pięknych kwiatach, padlinożercy w służbie medycyny… Paradoksy? Wcale nie, to całkiem sensowne prawidłowości i logicznie poukładane zjawiska. Ale, aby tę spójną logikę dojrzeć, nie wystarczy skrzętnie gromadzić wiadomości-informacje.

Niebawem nowy rok akademicki. Przyjadą studenci, z którymi o wiele przyjemniej się poznaje biologiczny świat. Bo potrafią zadawać niespodziewane pytania i się dziwić. Mistrz i uczeń dziwią się razem. Podziwiać i zachwycać się razem, podziwiać świat, odkrywać jego tajemnice, a nie wypełniać kolejne rubryki w raportach, sprawozdaniach…

Szachy integrują, zwłaszcza na ulicy…

Park(ing)owy happening się udał. Jest wiele doświadczeń i obserwacji, które zaprocentują. Pośród nich jest to, że zwykła gra planszowa, taka jak szachy, rozgrywana w przestrzeni publicznej, zwabia ludzi i integruje. Jest małym ulicznym teatrem, zachęcającym do obserwowania, przyglądania się, przyłączenia. Od tego zaczyna się rozmowa.

Dla ożywienia olsztyńskiej przestrzeni publicznej przydałoby się postawić kilka stolików z szachownicą. Tak niewiele trzeba, aby zwiększyć efektywność przestrzeni miejskiej.

W czasie tych kilku godzin przebywania w efemerycznej, parkowej kawiarence, poznałem wielu ciekawych ludzi. To jest mój zysk i moja inwestycja. Bo nie ważne gdzie mieszkasz, ważne kogo spotykasz :). Architektura miejska ma jedynie tak organizować przestrzeń, żeby te kontakty ułatwiać, a nie izolować ludzi od siebie.

Więcej zdjęć z happeningu.