Myślenie skrótami, powierzchowne i pośpieszne prowadzi na manowce. Postawa kpiącego z boku prześmiewcy jest dość często spotykana, zwłaszcza w mediach (a na internetowych forach wręcz masowo!). Jak się wyśmiewam, kpię, wręcz wyszydzam, to jestem ten mądrzejszy – patrzcie jaką głupotę wyśledziłem! Jaki jestem bystrzacha.
Taki „bystrzacha” daje sygnał dla chóru kolejnych wyszydzaczy. Jest kozioł ofiarny do obrzucania szyderstwami… a uczestnicy takiej zabawy poprawiają swój nastój – bo są wśród tych, z boku, tych mądrych, kpiących. Tworzą grupę „zwycięzców”. Ale z kogo się śmiejecie – chciałoby się zapytać.
Sprowokował mnie wpis z gazety, donoszący o Ig-Noblach:
„Biologia. Whisky, moja żono, tyś najlepszą z dam. Wyróżniono australijskich entomologów za odkrycie, że pewien gatunek chrząszczy z rodziny bogatkowatych notorycznie myli swoje partnerki i próbuje kopulować z butelkami pewnego gatunku australijskiego piwa. Badacze stwierdzają w konkluzji, że wyrzucanie butelek nie tylko zaśmieca środowisko, ale też grozi poważnymi konsekwencjami dla populacji chrząszczy.”
(więcej tu)
Przy tak podanej informacji typu „jacy ci naukowcy głupi”, nic dziwnego, że pojawiają się komentarze „na co idzie nasza kasa?!”. Na jakieś głupoty? Tyle ważnych spraw, a ci (niektórzy?) naukowcy zajmują się jakimiś bzdetami o seksie chrząszczy z butelkami!
Problem w tym, że nie są to wbrew pozorom bzdety. Trzeba tylko poświęcić trochę czasu na zapoznanie się z tematem i zrozumieć o co tam może chodzić. Nauka w swej istocie to przede wszystkim badania podstawowe, poznawanie świata. Dopiero później można zastanawiać się, do czego nam to się może przydać (nauka stosowana).
W Ig-noblowskiej wzmiance o australijskich entomologach kryją się dwie ważne kwestie. Pierwsza to niszczące bioróżnorodność zaśmiecenie środowiska. Butelki i puszki spotkać możemy także w naszych lasach. To nie tylko uszczerbek na estetyce oraz „ktoś może się skaleczyć”. Takie puszki i butelki są śmiercionośnymi pułapkami, co widać dokładnie na zdjęciu wyżej. Łatwo owadowi wejść a trudniej wyjść. Podobnie jest z butelkami, znajdującymi się w naszych jeziorach. Dumni jesteśmy z nowego, siódmego cudu świata… ale, te zalegające butelki bezsensownie zabijają owady i zagrażają naszej różnorodności biologicznej. Owady zwabiane są zapachem, przypominającym soki owocowe, czyli naturalny pokarm tych zwierząt. Są po prostu oszukiwane. Kolejne zwabiane są zapachem padliny… i też giną. Zagrożenie bioróżnorodności nie jest problemem banalnym ani nic nie znaczącym.
Drugą kwestią jest zanieczyszczenie środowiska związkami biologicznie czynnymi. Nawet niewielkie ilości takich substancji zmieniają zachowania zwierząt i ludzi. W przypadku puszek po piwie są to różnego typu atraktanty. Ale do środowiska wprowadzamy bardzo dużo antybiotyków i hormonów, ze skutkami czasem tragicznymi. Niedawno UE zakazała dodawania do plastikowych gryzaków i buteleczek dla dzieci ftalanów (zmiękczacze plastiku). Związki te podobne są do ludzkich hormonów. Trafiając – nawet w niewielkiej, niemalże niewykrywalnej ilości – do ciała ciężarnej matki powodują zmianę płci u dzieci: osobniki genetycznie męskie rodziły się z narządami żeńskimi lub z uszkodzonymi. To tylko jeden z wielu przykładów. Wykrycie i identyfikacja takich związków biologicznie czynnych jest niezwykle ważne dla przyrody i człowieka, po to, żebyśmy ograniczali negatywny wpływ na środowisko. Czy dalej tego typu badania będziemy uważali za śmieszne i nie warte finansowania? Odnośnie australijskich chrząszczy – myli je kształt i odblask butelek, bowiem bogatkowate są metalicznie kolorowe. Nie chodzi więc o typowy związek biologicznie czynny natury chemicznej, ale o inne zakłócenia antropogenicznej natury. Bo jeśli samce zwabiane są do butelek, to gatunek jest zagrożony, bowiem samice mogą zostać niezapłodnione. Inne owady, np. ważki, próbują składać jaja na rozgrzanym asfalcie, bo odbłyski mylnie interpretują jako taflę wody. Z kolei chruściki i motyle nocne zwabiane są w nocy do licznych świateł naszej cywilizacji. Zanieczyszczenie środowiska, zagrażające ważnej dla nas różnorodności biologicznej, nie jedno ma imię.
Na pierwszy rzut oka badania australijskich entomologów są śmieszne. Jeśli się jednak zastanowić głębiej, okażą się ważne w wielu aspektach. Taka jest być może rola nagród Ig-Nobla, zwabić sensacyjną śmiesznością i skłonić do zapoznania się z tekstem… oraz skłonić do refleksji.
Jest więc Ig-Nobel tak jak te resztki piwa w wyrzuconej butelce, a internetowi prześmiewcy… jak te nieszczęsne chrząszcze, próbujące kopulować z butelką. Powtórzę pytanie „z kogo tak na prawdę się śmiejecie?”
ps. Pokrętne bywają drogi popularyzacji wiedzy :). A sama nauka ciekawsza i bardziej „sensacyjna” niż telewizyjne seriale i celebryckie newsy z kolorowej prasy.