
Z ludzkiego punktu widzenia czerwone oczy nie wróżą niczego dobrego. Czerwone… bo może przekrwione? Popękane żyłki kojarzą się nam z wielkim wysiłkiem, tragedią może nawet szaleństwem. Dlatego czerwone oczy mogą budzić grozę.
Ale czerwone oczy bywają u albonosów, ze względu na brak barwnika. O ile u królika, myszki czy szczura czerwone oczy na białym futerku mogą budzic sympatię, o tyle u człowieka raczej nie. Albinizm jest niezwykle rzadki, a my nietypowości, niezwykłości raczej nie lubimy. Boimy się nieznanego.
A jak jest u ważek z czerwonymi oczami? Takie czerwonookie ważki spotkać można w środku Olsztyna. Ta na zdjęciu pochodzi z małego zbiornika koło Hali Uranii, Planetarium i hotelu Relax. Nazywa się Erytromma najas (podobnie jak erytrocyty, czerwone ciałka krwi) – po polsku zwana oczobarwicą większą. Bo w Polsce występują jeszcze: oczobarwica jeziorna (Erytromma lindeni – tylko na zachodzie Polski, u nas jej nie ma) i oczobarwica mniejsza (Erytromma viridulum – dawniej nie występowała w naszym regionie, ale w ostatnich dziesięcioleciach kolonizuje północ kraju, jest to skutek ocieplenie klimatu).
Dlaczego oczobarwice mają czerwone oczy? Czy żeby się podobać sobie nawzajem (dobór płciowy), rozpoznawać między innymi, podobnymi ważkami? A może, żeby budzić grozę u swych ofiar: żeby paraliżować strachem? Wątpliwe, aby dla bezkręgowców czerwone oczy były straszne… choć kto wie?
Oczobarwica większa jest gatunkiem szeroko rozpowszechnionym i pospolitym. Zasiedla wody stojące różnego typu a także spokojne części wód płynących, najczęściej tam gdzie występują nimfeidy (rośliny wodne o liściach pływających, takie jak grzybienie i grążele). Poza nimfeidami larwy zasiedlają rogatek i wywłócznik, w miejscach gdzie okresowo wypływa ku powierzchni.
W czasie letnich spacerów nad olsztyńskimi zbiornikami można czerwonookie ważki spotkać. Jak wszystkie łątki niemrawo fruwają, więc łatwo je obserwować. Być może uda się je zaobserwować w najróżniejszych czynnościach życiowych: od zalotów i czynności godowych, aż do polowania na małe bezkręgowce. Te ostatnie z pewnością boją się oczobarwic :).
Przesiadywanie na ławce nad stawem może być nie tylko przyjemne, ale i pouczające. Szkoda tylko, że w Olsztynie tak mało jest terenów zielonych z parkami i ławkami.


W pełni zgadzam się ze stwierdzeniami, że o ile wiek XX był wiekiem fizyki i fizyków, to wiek XXI będzie stuleciem biologii i biologów. Dynamicznie rozwija się biologia molekularna ale i ekologia ekosystemów czy nawet filozofia przyrody. A będzie coraz bardziej biologicznie :).

