Kiedy widzę zrezygnowane twarze studentów, nie wierzących w wartość dyplomu, który niebawem otrzymają oraz w sens studiowania, to nie można wzruszyć ramionami i udawać, że wszystko jest porządku… Że wszystko robimy właściwie a tylko wina jest studentów, że są mało ambitni, mało zdolni a w ogóle to są beznadziejni. Takie akademickie umywanie rąk? Nie, coś na pewno nie jest w porządku a uniwersytet z pewnością nie nadąża za niezwykle szybko zmieniającym się światem i jego wyzwaniami.
[more]
Studenci zdają sobie sprawę, że kształcimy bezrobotnych, że tworzymy w dużym stopniu prekariat.
Prekariat (precariat) o słowo opisujące sytuację młodych i wykształconych ludzi: nieustannych stażystów, pracowników tymczasowych, młodych bezrobotnych. I nie jest to specyfika wyłącznie Polski. W całej Europie wyrasta nowa klasa społeczna bez perspektyw na dobrobyt i awans. W społeczeństwie wiedzy uniwersytety nie przygotowują właściwie do życia we współczesnym świecie i do współczesnego rynku pracy. I wcale nie chodzi o wymyślanie kolejnych specjalności czy makrokierunków. Chodzi o kompetencje, w tym „bycia zatrudnianym” czy poruszania sie we współczesnym, cyfrowym świecie.
Prekariat to stan braku pewności, stałości i stabilności, to chroniczna niemożliwość przewidzenia przyszłości.
Wnioski są ewidentne. Zaradzić próbuje temu odgórna reforma, zwana Krajowymi Ramami Kwalifikacji. Ale reformy nie da się odgórnie zadekretować wbrew środowisku. A jak obserwuję od ponad roku (nie tylko w Olsztynie) Krajowe Ramy Kwalifikacji są po cichu bojkotowane (tak jak powierzchownie wprowadzana strategia bolońska): zmiany pozorne, powierzchowne i tylko biurokratyczne, bez wnikania w sens i cel. Nawet naukowcy nie chcą się za bardzo zmieniać. Wolą robić tak, aby wszystko zostało po staremu. Tylko tak dalej się nie da, bo świat kolosalnie się zmienił.
„Dobra szkoła wyższa to taka, która kładzie nacisk na praktyczną wiedzę i umiejętności niezbędne w późniejszej pracy zawodowej. Powinna traktować swoich studentów w sposób partnerski, a także zapewniać im odpowiednie wsparcie organizacyjne, np. w postaci materiałów do nauki – wynika z badania przeprowadzonego wśród studentów i tegorocznych maturzystów na zlecenie Wyższej Szkoły Zarządzania – Polish Open University.”
Teoretycznie wszyscy kształcimy przyszłych pracowników. Problem jest tylko w tym, czy poprawnie wyobrażamy sobie przyszłe miejsce pracy studenta i czy wiemy jaka wiedza, jakie umiejętności i jakie kompetencje będą im rzeczywiście potrzebne. W tym tkwi wielka rozbieżność. Zamknięci w uniwersyteckich murach, grzęznący w nowych wyzwaniach, nowych przepisach, nie zauważamy jak bardzo zmieniło się otoczenie uniwersytetu.
Otoczenie z które przychodza nasi studenci i do którego "eksportujemy" ebsolwentów.
„W opinii studentów, na dobrej uczelni zajęcia powinny mieć przede wszystkim praktyczny charakter. Najlepiej jeśli prowadzone są w sposób warsztatowy, a studenci pracują jak w prawdziwej firmie, w której odbywają się burze mózgów, studenci przygotowują i przedstawiają prezentacje, analizy, ćwiczona jest współpraca zespołowa, analizowane są studia przypadków – case studies.”
Czyli warto postawić otwarte pytanie „co sądzą studenci?”. Warto ich posłuchać, bowiem uczelniana ewaluacja jest bardzo sztampowa i okazjonalna. W sumie jest robiona „bo trzeba” a nie dlatego, że chce się sensownych informacji zwrotnych, że chce się ewaluacji, ułatwiającej podejmowanie decyzji i realne przygotowywanie zupełnie nowej oferty.
„Niemal połowa (49,7%) uważa, że na dobrej uczelni student powinien być traktowany po partnersku przez swoich wykładowców. A (…) dobra szkoła wyższa musi zapewniać swoim studentom wsparcie organizacyjne w postaci materiałów do nauki i nieograniczonej liczby konsultacji z wykładowcami.”
Jakie na przykład wsparcie organizacyjne zapewnia UWM? Dostęp do bezprzewodowego internetu jest tylko w Bibliotece Głównej. Łatwiej już o dostęp do internetu w olsztyńskich kawiarniach. A przecież nie wynika to z braku zaplecza czy możliwości. Wszystko mamy… oprócz wyobraźni i trafnego wczucia się w potrzeby. Współczesne potrzeby cyfrowej społeczności. E-learning i m-learning pozostają tylko przedmiotem akademickich rozważań a nie codziennej praktyki.
„Tradycyjny system prowadzenia zajęć – w dużych grupach, skupiających się na przekazywaniu wiedzy teoretycznej tylko dla nieco ponad 16% studentów jest wyznacznikiem dobrej szkoły wyższej. System oparty głównie na autorytecie wykładowcy, który decyduje, co i w jaki sposób student powinien myśleć jest ważny dla 16,5% ankietowanych.”
Dane te wskazują, że ogromnie się zmieniło studiowania zaledwie w ciągu 20-30 lat. To, w czym my, wykładowcy wyrośliśmy, jest już nieadekwatne.
„Zdaniem dra Bogdana Gorczycy, dyrektora ds. standardów kształcenia w POU, studenci mają rozsądne wymagania wobec uczelni wyższych. Wiedzą, że sam dyplom to zbyt mało, aby odnieść sukces na rynku pracy. Zdają sobie sprawę, że potrzebne są im przede wszystkim narzędzia, a więc praktyczne umiejętności, które zdobywać muszą już na studiach. To dzięki takim doświadczeniom będą przygotowani do stawienia czoła wymogom trudnego i nieprzewidywalnego rynku pracy".
"Dyplom to dziś minimum, nie zwiększa szans na zatrudnienie, ale umiejętności, które student zdobył na uczelni w czasie studiów, już tak.”
I o tym doskonale wiedzą lub uświadamiają sobie studenci. Dyplom jest im potrzebny, bo „wszyscy mają”, a więc brak licencjatu czy magisterium upośledza na rynku pracy. Chodzą znudzeni i zrezygnowani na zajęcia jak niewolnik na plantacje bawełny. Odbębniają dla dyplomu, bo czują, że wiele z tych podawanych treści do niczego im się nie przyda. Sądzę że wielu pracowników uniwersytetu też dobrze zdaje sobie sprawę z małej wartości dyplomów licencjackich i magisterskich, skoro i doktorzy są bezrobotni.
„Dla pracodawców dalece ważniejsze jest, aby ich pracownik mógł pochwalić się konkretnymi umiejętnościami, które są niezbędne w jego pracy, niż żeby posiadał dyplom ukończenia uczelni wyższej, który sam w sobie nie jest żadnym kryterium przydatności na danym stanowisku – podkreśla dr Gorczyca.”
„Odpowiedzi, których udzielali ankietowani wskazują, że głównym powodem podejmowania studiów wyższych jest zwiększenie szans na zdobycie pracy (68%), oraz wyższe zarobki (60%). Studia to przede wszystkim inwestycja, która ma przynieść konkretne profity w przyszłości – zwiększyć szanse na dobrze płatne stanowisko.”
"Jednocześnie studenci zdają sobie sprawę, że w opinii pracodawców, polscy absolwenci są nieprzygotowani do pracy zawodowej. Główną przyczyną jest fakt, iż wiedza, którą zdobywają w czasie studiów jest zbyt teoretyczna, a ich doświadczenie zawodowe jest zbyt małe”
Jeśli chcemy przetrwać jako sensowny uniwersytet, dobrze osadzony w regionie i dobrze kształcący młodych ludzi (a nie tylko wręczający iluzoryczne dyplomy), to musimy mocno otworzyć się na świat, sprawdzić jaki on jest, jakie kompetencje są przydatne i jak najszybciej dostosować do tego dydaktykę. Drobne przekładanie rubryczek niczego nie zmieni.
Nadchodzi chwila prawdy o rzeczywistym potencjale intelektualnym akademickiego Olsztyna i jakości naszego kapitału ludzkiego. Jest wiele pozytywnych przykładów w Olsztynie i na UWM, które warto naśladować. Ale jest nam niezbędna otwarta (a nie lizusowsko-dworska) debata. I potrzebna jest przestrzeń do takiej debaty.
Cytaty z portali: PAP – Nauka w Polsce oraz edunews



