Gimnazja – czy warto je likwidować?

12109899_10206854533675252_6850580317527892017_oNagła zapowiedź nowej ekipy rządzącej zlikwidowania gimnazjów (potem nazwaną wygaszaniem, ale już od września 2016 roku) wywołała duże zaniepokojenie i dyskusję społeczną. Nie ma jednak tego złego, co na dobre by nie można obrócić. Edukacja w ogólnonarodowych dyskusjach od wielu lat jest marginalizowana, uważana za sprawę mało ważną (w porównaniu do emerytur, autostrad, górników itd.). A potrzebna jest nam szeroka i dogłębna dyskusja: czego chcemy od szkoły i edukacji. Świat się bardzo zmienił i zmienić trzeba całe środowisko edukacyjne. W gospodarce opartej na wiedzy edukacja jest kluczową inwestycją.

Odnoszę wrażenie, że gimnazja są kozłem ofiarnym narodowej niechęci do szkoły jako takiej (czasem szkoły sprzed 20-40 lat, zapamiętanej i teraz wydobywanej ze wspomnień). Likwidacja gimnazjów to takie rytualne palenie czarownic, które poza odreagowaniem i zemstą nic dobrego nie przynosi. Szkody społeczne będą wielkie a nie będzie żadnego zysku edukacyjnego. Warto także przypomnieć, że gimnazja nie są pomysłem Platformy Obywatelskiej i odchodzącego rządu, także liderzy PiS (jeszcze w szeregach AWS) głosowali za utworzeniem gimnazjów. Dlatego likwidację gimnazjów spokojnie można wyjąć z zestawu „zemsty” politycznej i społecznego odreagowania. Możemy skupić się na argumentacji merytorycznej a nie na emocjonalnej.

Nagłe zmiany w systemie edukacji nie są dobre z kilku względów. Nauczyciele potrzebują wsparcia i pomocy a nie ciągłego podrzucania zmian (nauczyciele potrzebują spokoju a nie nieustannego chaosu). Postulat likwidacji gimnazjów nie wynika z jakichkolwiek przeprowadzonych badań edukacyjnych lecz z indywidualnych opinii, mocno subiektywnych i najczęściej dotyczących przeszłości. Jest wiele niedociągnięć w polskim systemie edukacyjnym, włącznie z gimnazjami, i wiele problemów, którymi trzeba się pilnie zająć. Dyskusja o likwidacji gimnazjów to problem zastępczy, odbierający energię i czas na potrzebne zmiany, z tego względu jest to szkodliwe dla nas wszystkich, Wykorzystamy jednak okazję zwiększonego zainteresowania i umieśćmy problemy kształcenia w głównym nurcie debaty publicznej.

Za sukcesy edukacyjne nastolatków, mierzone międzynarodowymi raportami PISA, odpowiedzialne jest także kształcenie ogólne, w tym realizowane w gimnazjach. Oczywiście, edukacja to problem złożony i wieloczynnikowy. Byłoby uproszczeniem cały sukces przypisywać gimnazjom, niemniej dotychczasowe dane wskazują, że to był dobry pomysł i warto go ulepszać a nie likwidować. Jak podaje raport, znacznie zmniejszył się odsetek uczniów mających bardzo niski poziom umiejętności, czyli zagrożonych wykluczeniem społecznym, a wzrosła grupa uczniów o najlepszych wynikach. (czytaj więcej)

Zasadnicza zmiana systemu – czy warto?

Nie da się zrobić likwidacji gimnazjów w ciągu roku czy nawet trzech lat. To znacznie bardziej złożony problem niż się wydaje. Reformy trwają wiele lat i nie wynika to z lenistwa. „Wygaszanie” gimnazjów – to nie jest tak, że klasa siódma zostanie w podstawówce a nie będzie po prostu pierwszej klasy gimnazjów. Bo brakuje programów nauczania, podręczników, niedostosowana jest baza lokalowa itd. Zmiany będą kosztowne finansowo i społecznie (np. wybudowanie i dostosowanych budynków, przekwalifikowanie nauczycieli itd.). Wraz z likwidacją gimnazjów zmieniamy system edukacji (a więc i programy nauczania) z 3 + 3 (to szkoła podstawowa) + 3 (gimnazjum) + 3 (liceum) na 3+5 (szkoła podstawowa) + 4 (liceum). A więc zmienić trzeba program zarówno w szkole podstawowej jak i liceum. Czy warto?

Żeby się zmiana udała, trzeba przekonać nauczycieli by rozumieli sens tych zmian. Dotychczasowe reformy, nie tylko w edukacji, zawierały zbyt mało elementu przekonywania co do sensu i istoty zmian. Teraz w ogóle tego elementu nie ma (zamiast postępu mamy znaczny regres). Zrodzi to tylko chaos, niepokoje i silne protesty. Co zresztą już widać, a będzie tylko gorzej. Może więc likwidować gimnazja tylko znacznie wolniej i z większym przygotowaniem? Najpierw przygotować koncepcję edukacyjną, potem programy (podstawę pogramową) i dopiero za kilka lat wprowadzać zmiany? I tu również rodzi się pytanie po co? Jaki byłby sens edukacyjny?

Gimnazja demoralizują czy raczej wiek jest niebezpieczny?

W dyskusji najczęściej podnoszony jest argument, że tam w tych gimnazjach to sama patologia, przemoc, chuligaństwo itd. Badania raczej tego nie potwierdzają. Gimnazja można zlikwidować, ale wieku nastoletniego nie da się „zlikwidować”. Zatem problemy wychowawcze będą i tak. Warto podkreślić, że okres nastoletniego buntu jest czymś naturalnym biologicznie, fizjologicznie i społecznie. Ten bunt dał nam sukces ewolucyjny w przeszłości (polecam zapoznać się z wykładem, dotyczącym neurodydaktyki, i jeszcze tym – trochę dłuższy).

Rolą dorosłych i szkoły jest pomóc w dobrym skanalizowaniu tego okresu buntu (uwarunkowanego fizjologicznie a nie dobrym czy złym wychowaniem) oraz uchronić przed niebezpiecznymi działaniami. Adolescencja to okres nastoletniego dorastania między dzieciństwem a dorosłością. Czas trwania adolescencji, „trudnego okresu nastoletniego”, zależy również od płci i indywidualnych cech jednostki, a także od warunków środowiskowych. Z grubsza przypada na okres gimnazjum. Dlatego gimnazja trzeba wspierać, także większą liczbą godzin dla pedagogów i psychologów. W okresie tym pojawia się lub uaktywnia popęd płciowy oraz szereg nowych zainteresowań społecznych. Jest to okres odkrywania własnych potencjałów i kształtowania własnego systemu wartości, negowania autorytetów itd. Ze względu na rozwój mózgu większa jest skłonność u nastolatków do działań ryzykownych i niebezpiecznych. Pojawia się w tym okresie wiele zaburzeń emocjonalnych, np.: wybuchowość, wahania nastroju, niekiedy myśli samobójcze, częste są zachowanie agresywne. Gimnazjum można zlikwidować ale wieku nastoletniego z jego rozwojowymi problemami się nie zlikwiduje. Jeśli zostawimy gimnazjalistów w szkole podstawowej, to wcale nie będą grzeczniejsi i nie wezmą przykładu z młodszych dzieci. Wręcz odwrotnie, to starsi są autorytetem.

Poprzez likwidację gimnazjów nie zlikwidujemy problemów adolescencji a zwiększymy problemy wychowawcze w grupie młodszej. Gimnazjaliści w podstawówce irytować będą się obecnością „dzieci” – bo sami chcą podkreślać swoją „dorosłość”, będę dodatkowo fizycznie niebezpieczni dla najmłodszych (już choćby za sprawą różnicy w wielkości ciała). Właśnie dlatego utworzono gimnazja, aby zapobiec przemocy w szkole i uchronić najmniejszych. Po co psuć to co jest dobre? Lepiej optymalizować i wspierać dobre rozwiązania. Młodsze dzieci mają zupełnie inne problemy wychowawcze. Dzięki oddzieleniu młodszych dzieci i nastoletnich gimnazjalistów w osobnych budynkach i osobnych szkołach, uwaga nauczycieli i wychowawców może skupić się na konkretnych grupach wiekowych. Każdy wiek zyskuje osobną uwagę pedagogiczną i można dostosowywać metody ( czytaj więcej). Jeśli jesteśmy niezadowoleni z rezultatów, to wspierajmy edukację a nie likwidujmy szkół!

Likwidując gimnazja nie zlikwidujemy np. nadmiaru testów i nauczania pod testy (szkolny wyścig szczurów), nie zlikwidujemy nadmiaru papierologii, którą są obciążeni nauczyciele (marnują energię i czas w papierach zamiast pracować z dziećmi), nie zlikwidujemy rankingu szkół i innych, szkodliwych zjawisk w edukacji. Zajmijmy się dyskusją o tych rzeczywistych problemach polskiej szkoły a nie rytualnym tematem zastępczym! To tyle tytułem dygresji.

Problemy agresji różne są w różnym wieku. Według niedawno publikowanego raportu „Bezpieczeństwo uczniów i klimat społeczny w polskich szkołach” Instytutu Badań Edukacyjnych, problemy agresji i dręczenia w największym stopniu dotyczą klas IV–VI szkoły podstawowej, w mniejszym stopniu gimnazjum (a więc wbrew naszym obiegowym opiniom). Inaczej jest z agresją elektroniczną, w której przodują uczniowie starsi, w tym gimnazjaliści.

Mobilność (kompetencje zespołowe)

Utworzenie gimnazjów zwiększa szanse na mobilność młodzieży (ale te szanse trzeba wykorzystywać a nie marnować). Kompetencje pracy w zespołach są ważne we współczesnym świecie. Bo w życiu dorosłym często będziemy zmieniali środowiska zawodowe i społeczne, w których się obracamy. Indywidualne zmienianie szkoły trochę stygmatyzuje przenoszącego się ucznia. Przy zmianie szkoły, z podstawówki na gimnazjum i z gimnazjum na liceum, cała klasa tworzy się od nowa. Można od nowa ułożyć swoje relacje na równych prawach, z „grubą kreską” odcinająca przeszłość (sukcesami można się chwalić, porażek raczej nie będziemy przypominali). Uczeń może pozbyć się nieprzyjemnych łatek i złych opinii, może zacząć od nowa. Ponadto gimnazja dają szansę młodzieży z małych środowisk.

Osiem lat w jednej szkole? Bo nauczyciele znają? Kluczem są małe szkoły, gdzie nauczyciele rzeczywiście znają wszystkich uczniów, w przeciwieństwie do wielkich „fabrycznych” molochów. Ale dotyczy to zarówno szkoły podstawowej jak i gimnazjum. Winny jest system, preferujący ekonomię a nie efektywność edukacyjną. Likwidując gimnazja wcale nie likwidujemy mody na duże, „ekonomiczne” szkoły.

Postulat likwidacji gimnazjów jest koncepcją postępu przez regres, czyli coś logicznie i merytorycznie bezsensownego. Jednym z powodów utworzenia gimnazjów w polskim systemie edukacyjnym było zwiększenie szansy dla młodzieży ze wsi i małych miast na dobre wykształcenie. Drugim ważnym powodem było oddzielenie dzieci młodszych i starszych nastolatków, ze względów wychowawczych i ze względu na bezpieczeństwo (czytaj więcej). Teraz mamy to wszystko zaprzepaścić, „bo tak”? Edukacja jest zbyt ważna by pozwolić sobie na tak wielką niefrasobliwość.

 

Czytaj też: Likwidacja gimnazjów to pomysł archaiczny i szkodliwy dla edukacji 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s