Cielesność w ujęciu ewolucyjnym

10291113_10204220526506719_5906095744607981389_nNie trudno zauważyć, że współczesna kultura kręci się wokół ciała. Dominacja cielesności widoczna jest w każdym miejscu: bieganie, sport, jedzenie, odchudzanie i seks wypełniają uliczne billbordy, księgarnie, teatry, kina, czasopisma i internet. Ludzie jedzą, biegają, upiększają się i współżyją… w kulturze, bo w życiu codziennym to znacznie już mniej. W każdym razie niektóre aspekty cielesności są nieopcjonalnie wyeksponowane, inne zupełnie odwrotnie. Bo na przykład prawie jedną trzecią doby przeznaczamy na sen. A czy tyle miejsca w kulturze przeznaczamy na ukazywanie naszego spania? Chyba, że w podtekście erotycznym. Ale to bardziej czynności w łóżku inne niż spanie. Lub czynności wykonywane w toalecie? Robimy to codziennie, ale w książkach i filmach ten intymny aspekt jest w zasadzie przemilczany. Chyba, że w kontekście erotycznym. 

W kulturze tej popularnej i tej tak zwanej wyższej obecny jest kult młodości, piękna i erotyki. Cielesność nieodłącznie i mocno kojarzy się z biologią. Co więcej, naszą wielowymiarową cielesność tłumaczymy biologią i biologią (natura) usprawiedliwiamy (w szczególności seksualność). Co innego kultura i duchowość, te próbują okiełznać naszą przyziemną i instynktowną (a więc biologiczną) cielesność. Albo wręcz odwrotnie – mocno nakręcić. Bo przecież z kolorowych pism, Facebooka czy reklam nieustannie jesteśmy namawiani byśmy jedli, odchudzali się, leczyli, upiększali i uprawiali seks. Rozważania ewolucyjne przynoszą jednak zaskakujące obserwacje. Ale to za moment.

Jednym słowem biologiczna cielesność jest różna od tej kulturowej cielesności. A że świat nieustannie się zmienia, to biologiczne wyrażanie cielesności zmieniało się na przestrzeni milionów lat.

Cielesność biologicznie jest przyjemna. Wydzielają się hormony szczęścia – endorfiny, nasze autogenne narkotyki. To dlatego nas tak zniewala i trudna jest do okiełznania.

Życie biologiczne na Ziemi powstało około czterech miliardów lat temu. I przez pierwsze dwa miliardy lat (połowę istnienia dotychczasowego) cielesność sprowadzała się do odżywiania (nie licząc instynktu samozachowawczego i ucieczki przed śmiercią). Odżywianie jest niezwykle ważne z biologicznego punktu widzenia i przetrwania gatunku. Nic więc dziwnego, że pojawiły się mechanizmy generujące przyjemność. Bo gdyby nie przyjemność czerpana z jedzenia, to czy najróżniejsze zwierzęta trudziłyby się w męczącej pogoni za pokarmem? Męczące gryzienie i przeżuwanie… gdyby nie wewnętrznie odczuwana przyjemność, pewnie byśmy o tych czynnościach zapomnieli.

Rozmnażanie płciowe pojawiło się stosunkowo późno, jakieś dwa miliardy lat temu. Seks jest kosztowny, ale przynosi zysk ewolucyjny. Ale czy gdyby nie przyjemność (gwarantowana wydzielanymi endorfinami), to podjęli byśmy się męczącego uganiania się za płcią przeciwną? Męczące, ryzykowne i kosztowne. A rodzenie dzieci nawet może kończyć się śmiercią. Wydzielające się w mózgu endorfiny skłonią nas nie tylko do wysiłku ale i ryzyka.

Jedzenie i rozmnażanie ma głębokie uzasadnienie biologiczne, nic więc dziwnego, że na drodze ewolucji pojawiły się biologicznej mechanizmy nagrody i odczuwanej przyjemności. Zaskakujące jest jednak to, że mniej więcej jakieś 100-200 tysięcy lat temu (lub trochę wcześniej) pojawiła się biologicznie generowana przyjemność… z myślenia! Wydzielają się nam endorfiny , gdy rozwiążemy zagadkę, coś wymyślimy, odkryjemy, wzruszymy się usłyszaną muzyką, czy oglądanym obrazem  itd. Można powiedzieć, że jest to biologicznie uwarunkowane czerpanie przyjemności z kultury. I trudno jak na razie dobrze to biologicznie uzasadnić (w odróżnieniu od jedzenia i seksu).

Czy jedzenie może być oderwane od odżywiania się? Tak, bo odczuwamy przyjemność. Nie wspomnę o starożytnych Rzymianach i ich ucztach i piórkiem w gardle. My również jemy ponad biologiczną potrzebę, co objawia się dwoma narastającymi chorobami cywilizacyjnymi: otyłością i cukrzycą. Jak zlikwidować nieprzyjemne skutki jedzenia w formie nadwagi? Jeść się chce, bo sprawia przyjemność, a ciało nie daje rady tego przetworzyć. Seks również sprawia nam przyjemność. W kulturze nastąpiło już oderwanie seksu od prokreacji. Często jest seks traktowany bardziej jako więź społeczna i poszukiwanie przyjemności… bez kosztów w postaci rozmnażania.

Seks oderwał się od rozmnażania. Endorfiny ewolucyjnie funkcjonujące w naszych ciałach są po to, by działać dla przyszłości a nie teraźniejszego lenistwa czy zbędnych kosztów. Analogicznie do jedzenia moglibyśmy mówić o chorobach cywilizacyjnych w postaci prostytucji czy seksoholizmu.

Czerpiemy przyjemność z myślenia i wrażeń artystycznych. A jaki to ma sens, skoro pojawiły się endorfinowy mechanizm nagrody? Być może w naszej kulturze myślenie oderwało się od pierwotnej użytkowości, utylitarność w formie przetrwania? Kultura byłaby więc wysublimowanym oderwaniem się od biologicznego przetrwania i przystosowania (ewolucja kulturowa szybsza niż ewolucja genetyczna, szybciej dostosowuje się do środowiska i zmian).

Niepraktyczna kultura dostarcza nam przyjemności, oderwana od cielesnej korzyści (przeżycia). Nie samych chlebem człowiek żyje, nie samą cielesnością.

Jemy ponad potrzebę, uprawiamy seks ponad potrzebę. A co z myśleniem i kulturą?

Biolodzy opisują przeszłość i teraźniejszość, by zrozumieć teraźniejszość (poprzez ewolucję). Futurolodzy analizują teraźniejszość by opisywać prawdopodobną przyszłość. Według Raymonda Kurzweila nadchodzi osobliwość, w której sztuczna inteligencja zacznie dominować nad biologiczną. Być może w XXI wieku dojdzie do fuzji biologii z technologią i robotyką. Cielesność oderwana od potrzeb i ewolucji biologicznej, seks bez prokreacji, jedzenie bez odżywiania się, myślenie bez … człowieka (realizowana przez sztuczną inteligencję).

Zdaniem Kurzweila niebawem nastanie era osobliwości, czyli “okres w przyszłości, w którym tempo zmian technologicznych będzie tak szybkie, a jego wpływ tak głęboki, że życie ludzkie zmieni się w sposób nieodwracalny”. Coś się zmieni, to pewne. Ale jaka będzie ta nasza przyszłość i nasza cielesność, uwzględniająca przyjemność z myślenia i wrażeń kulturalnych?

 

(rozszerzona wersja felietonu, wysłanego do VariArtu)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s