Dlaczego uczestniczę w targach chłopskich i kawiarni naukowej w cittaslow?

12034446_10206726611357274_5682890842181102937_oPorządny naukowiec powinien siedzieć w swoim laboratorium i uniwersyteckiej sali wykładowej? I tam oczekiwać na studentów, a nie badziać się po jakichś wsiach, skansenach czy targach chłopskich? Niby tak, ale świat się tak szybko zmienia, że trzeba wypatrywać zmian, eksperymentować by zrozumieć rzeczywistość i uczyć się nowych, niezbędnych umiejętności (webinaria).

Uczestniczę w takich dziwnych przedsięwzięciach jak Targi Chłopskie w Olsztynku czy organizowanie kawiarni naukowej w małym miasteczku cittaslow by zrozumieć rolę nauczyciela edukacji pozaformalnej i poznać warunki (miejsce, kontekst), do których wysyłam swoich studentów (i słuchaczy studiów podyplomowych). Bo chcę nauczać tego, co sam doświadczam, uzupełniając o teorię czyli dyskusję z innymi specjalistami (doświadczeniami innych eksperymentatorów). A nie tylko mniej lub bardziej udolnie streszczać cudze książki czy artykuły. Czytać trzeba, bo to dyskusja z innymi, z ich doświadczeniami. Ale czytanie bez własnego doświadczenia nie pozwala pełniej zrozumieć (powierzchowne wyuczenie się na pamięć regułek). Jak można być wiarygodnym wobec nauczycieli (edukatorów), których uczę na studiach podyplomowych, samemu nie próbując przeżyć uczenia w realnych warunkach tu i teraz?

Jak uczyć o nauczaniu w szkole, gdy samemu nigdy tej sytuacji się nie doświadczyło? Jak rozwodzić się o perspektywach edukacji pozaformalnej i kształceniu ustawicznym, jeśli samemu nie uczestniczy się w takich działaniach? Bez własnego doświadczenia rozumienie jest niepełne. Przecież w kształceniu studentów nie ograniczamy się do wykładów ale i organizujemy ćwiczenia praktyczne. Jak można nauczyć się gotowania czytając tylko książki i nie próbując samemu zamieszać w garnku, spróbować potraw i wąchać pieczeni? Uczyć z pożółkłych (ze starości) kartek czy skopiowanych slajdów z Power Pointa? Eksperymentowanie jest istotą nowożytnej nauki. Dotyczy to także dydaktyki.

Nie tylko nowe teorie pedagogiczne zmieniają naszą wiedzę o procesie edukacji. Zmieniły się także warunki społeczne (cywilizacyjne) i otoczenie szkoły. Kontekst wiele zmienia. Trzeba iść i zobaczyć jak to wygląda, samemu poeksperymentować, spróbować, doświadczyć. By na tym mogły zrodzić się refleksje. I pomysły dydaktyczne. I ja eksperymentuje na sobie.

Uczę (i uczę się – to nauczeństwo) na Targach Chłopskich by zrozumieć nauczyciela, poznać miejsce, do którego posyłamy studentów-absolwentów. Warunki zupełnie inne: nie ma tablicy, ekranu i rzutnika multimedialnego z komputerem. Słuchacz-student jest zupełnie inny. Trzeba więc sprawdzić czy uda się go zainteresować i zachęcić do słuchania w warunkach dalece odbiegających od typowej sali uniwersyteckiej i jednowiekowej kohorty studentów. Studentów nie brakuje, są tylko zupełnie inni. Dlatego poszukująco eksperymentuję z wykładami w nietypowych miejscach (np. na uniwersytetach trzeciego wieku) i w niecodziennej formie (np. kawiarnia naukowa w cittaslow).

ps. badziać się – słowo z gwary chachłackiej, wałęsać się, podróżować, przemieszczać się.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s