Dzieciństwo kuprówki złotnicy z dygresjami o metamorfozie

kuprowkazlotnica

Przeobrażenie (metamorfoza) w cyklu życiowym jest czymś, co ciągle zadziwia. Rodzi ewolucyjne pytania o przyczyny i sposoby powstawania tak złożonych zjawisk. Stadia życiowe różniące się nie tylko wyglądem ale i sposobem życia, czy nawet funkcjami ekologicznymi, jakiś czas temu zostały nazwane ekonami (econe). Przykładem mogą być motyle, których gąsienice w zasadzie mają inne nisze niż owady dorosłe. Zmiana siedliska i sposobu odżywiania odbywa się niejako skokowo (nieaktywne stadium poczwarki). Ale kiedyś przecież musiały być cykle życiowe ze stopniową przebudową organizmu i stopniową zmianą siedliska i sposobu życia. Próżno jednak szukać pojęcia ekonu w Internecie czy ogólnych podręcznikach ekologii. Termin ten jeszcze nie przebił się przez liczne publikacje i powszechną akceptację. A przecież samo zjawisko jest powszechnie znane. Brakuje tylko ujęcia teoretycznego, które zgrabnie pokaże, że „mówimy prozą”. Ekon zapewne czeka na nową syntezę teoretyczną w ekologii.

Ale wróćmy do tytułowego motylka i zamieszczonego zdjęcia. Piękno gąsienicy może zachwycać i zastanawiać. Kuprówka złotnica (Euproctis similis starszy synonim Porthesica similis) należy to motyli nocnych, pospolicie zwianych ćmami. Dokładniej jest przedstawicielem rodziny brudnicowatych (Lymantriidae). W tej rodzinie jest znana leśnikom brudnica mniszka i brudnica nieparka.

Kuprówka złotnica jest gatunkiem pospolitym w Polsce, ale niezbyt często spotykanym. Uwiecznioną na zdjęciu gąsienicę spotkałem w maju b.r. w Lesie Warmińskim, w czasie wycieczki rowerowej. Urzekła mnie niezwykłym i jaskrawym ubarwieniem. Rodzina brudnicowanych liczy ponad 2500 gatunków, z których większość zamieszkuje Afrykę. Jednak jaskrawe kolory nie są nawiązaniem do afrykańskiej kultury Homo sapiens ale przystosowaniem do środowiska i barwami ostrzegawczymi dla potencjalnych drapieżników. Świat nie jest piękny dla nas. My go takim widzimy. Chyba, żeby przyjąć silną zasadę antropiczną w wersji nieco rozszerzonej nie tylko o prawa fizyki ale i o esterykę.

Kuprówka złotnica zaliczana jest do brudnic, których gąsienice mają na stronie grzbietowej, na 9 i 10 segmencie, po jednej brodawce w kształcie maleńkiego talerzyka o falującej powierzchni w czasie zaniepokojenia. Służą prawdopodobnie do odstraszania niektórych drapieżników (bo przecież nie wszystkie się „nabiorą”). Dodatkowo włoski utrudniają schwytanie i czynią „mniej smacznymi” (nie wiem czy z tych powodów kobiety się depilują? Aby nie odstraszać, a wręcz przeciwnie – przyciągać, przynajmniej wzrok). Zachwycające nas piękno w sensie przyrodniczym nie zawsze ma przywabiać (tak jak kwiaty przywabiają owady odżywiające się nektarem, a przy okazji roznoszące pyłek i ułatwiające rozmnażanie roślin kwiatowych). Czasami „piękno” ma odstraszać i ostrzegać, jak czerwone światło na ulicy.

Gąsienice żerują pojedynczo od września do czerwca, z okresem przerwy w miesiącach zimowych, na drzewach owocowych, dębach, wierzbach, topolach, brzozach, głogu, olszy, wierzbie iwie. Spotkać je można w wilgotnych lasach, zaroślach, parkach, sadach i ogrodach. Zimę gąsienice spędzają w podwójnym, białawym oprzędzie. Jak w kurtce z ociepleniem. Także w okresie linienia zamykają się w oprzędach, izolując się od świata i niebezpieczeństw. Po wylince kolejne stadia larwalne przegryzają oprzęd i porzucają go. Poczwarki przebywają w podobnych oprzędach, jak gąsienice w czasie zimy. Biolog zastanawiać będzie się nad podobieństwem oprzędu w czasie linienie i oprzędu zimowego oraz oprzędu, w którym następuje przepoczwarczenie. Rodzi się ewolucyjne pytanie o pochodzenie kokonu poczwarkowego. Podobnie jak z ewolucyjnym pochodzeniem sieci łownych i przenośnych domków u chruścików: czy budowa sieci łownej u chruścików lub oprzędów u kuprówki złotnicy jest wykorzystaniem „wynalazku” kokonu poczwarkowego czy też kokon poczwarkowy jest pozostałością umiejętności (behawioru) stadiów larwalnych? Może w behawiorze budowlanym chruścików kryje się rozwiązanie zagadki powstania kokonu poczwarkowego, podobnie jak w oprzędach gąsienic kuprówki złotnicy kryje się rozwiązanie kokonów poczwarkowych u motyli?

Motyle bez wątpienia są młodszymi krewniakami chruścików, którzy na stałe opuścili środowisko wodne i przystosowali się do środowiskowej symbiozy z roślinami kwiatowymi. Larwy przeszły na roślinożerność a dorosłe wykorzystują nektar kwiatowy. Można przy okazji wspomnieć o kilku gatunkach motyli wodnych budujących domki (czasami mylone z chruścikami) raz o gąsieniach motyli niektórych gatunków, budujących przenośne, lądowe domki. Do złudzenia przypominają domki chruścików, ale spotkać można je na drzewach czy ścianach domów. I na dodatek jeden gatunek chruścika występujący w Polsce – Enoicyla pusilla – żyje w środowisku lądowym, w ściółce leśnej. Łatwo można go pomylic z motylem. Informacji o tym gatunku od dawna nie ma, bowiem hydrobiolodzy badania prowadzą w zbiornikach wodnych a entomolodzy lądowo-leśni chruścikami się nie interesują…

Wróćmy jednak do naszej kuprówki złotnicy. Dorosłe motyle spotkać można od połowy czerwca do połowy sierpnia (czasem nawet do września, w zależności od regionu). Nazwa motyla wzięła się od ubarwienia postaci dorosłych: samiec i samica są koloru białego, ale na końcu odwłoka ubarwione są w kolorze pomarańczowo-złotym (rudo-złotym). Można by powiedzieć, że to motyl o złotym kuprze (starsza nazwa – złotozad). Wielkość ciała owada dorosłego waha się w granicach 28-35 mm. Natomiast rozpiętość skrzydeł samca wynosi 26-32 mm, rozpiętość skrzydeł samicy: 32-40 mm. Dymorfizm płciowy zaznacza się nie tylko w wielkości ale samiec na przednim skrzydle, w okolicach kąta tylnego (taki termin entomologiczny, służący do precyzyjnej lokalizacji żyłek na skrzydłach), ma trzy szare plamki. Kuprówka złotnica to motyl koloru śnieżnobiałego (biała dama, częste ubarwienie w tej rodzinie), pokryty bardzo długimi, włoskowatymi łuskami. Przepięknie prezentuje się na zdjęciach.

Złoty „kuper” w postaci złotorudych włosków znajduje się na końcu odwłoka. Widać go po rozpostarciu skrzydeł (tak preparowane są motyle w kolekcjach entomologicznych), w naturalnym spoczynku, dachowato ułożone, białe skrzydła zakrywają cały odwłok. Tak owada najczęściej widzimy – chyba, że akurat zrywa się do lotu. Bardzo podobne ubarwione są imagines białki wierzbówki (Leucoma salicis) i brudnicy czarnelki (Arctornis l-nigrum) – nie mają jednak rudawo-złotego zakończenia odwłoka (poza innymi drobnymi, różniącymi detalami). Podobna jest także kuprówka rudnica (Euproctis chrysorrhoea) – ale ten gatunek ma rudy prawie cały odwłok.
Samice składają jaja na spodniej stronie liści w złożach po 200–300 sztuk. Po około miesiącu z jaj wylęgają się gąsienice, które rozchodzą się po roślinie i dalej żerują w samotności, z dala od rodzeństwa.

Kuprówka złotnica jest gatunkiem palearktycznym, ale zawleczonym także to Ameryki Północnej (Neartyka). W wyniku energicznych działań zwalczających, gatunek ten nie zaaklimatyzował się, w przeciwieństwie do swego krewniaka – białki wierzbówki, który po zawleczeniu do Ameryki ok. 1920 r. stał się tak groźnym szkodnikiem lasów liściastych.

Dzieciństwo jest różne od dorosłości, nie tylko u kuprówki złotnicy. Dołączam do osób, którym wydaje się, że kiedyś czas płynął wolniej. Można było się bosko ponudzić a wszystko co przyszło do głowy zrealizować. Teraz jakby czas gnał jak szalony. Mnóstwo pomysłów się rodzi, wiele okazji do zrealizowania kolejnych pomysłów… a czasu lub sił za mało, żeby to zrealizować! Tak, jakby czas biegł znacznie szybciej. Rodzi się niedosyt spełnienia. Czy kiedyś uda mi się należycie wszystkie te pomysły spisać i dopracować należycie? Czy uda się dokończyć? Kiedy zanim zrealizuję jeden juz dwa kolejne się pojawiają. Teczka z notatkami i pomysłami wciąż rośnie jak brzemienna samica… W wersji początkowej zamieszczam na blogu, jak średniowieczne puszczanie krwi dla poprawy samopoczucia…

Ale dla pogłębienia rozważań biologicznych proponuję lekturę następujących moich dawniejszych artykułów:

Skąd się wzięła poczwarka

Jak owady nauczyły się latać

Jak powstały skrzydła owadów

ps. dla uważnych – na zdjęciu widać także wija – krocionoga. I o nim warto by coś napisać, z subtelnymi dygresjami o świecie wokół nas. Ale to juz innym razem, o kroczeniu z dziesiątkami odnóży i redundacją segmentów.