Dzielenie się ubogaca, czyli o tutoringu, bookcrossingu i metodzie projektu

Na wykładach o wszystkim można opowiedzieć, ubogacić ilustracjami, zdjęciami, schematami. Można polecić studentom odpowiednią lekturę. I łatwo wejść w rolę wszystko-wiedzącego mentora. A  ile będzie z tego edukacyjnych efektów? Zdobywanie wiedzy rozumianej jako fakty i informacje, jest współcześnie bardzo łatwe. Najlepsze uniwersytety udostępniają bezpłatnie wykłady swoich najlepszych profesorów (on-line, wideo). Ale samo słuchanie nie wystarczy.

Można na wykładzie opowiadać o ochronie środowiska, o ekorozwoju, o zmianach stylu życia, o ekozofii. I opowiadam. Ale to chyba za mało. Czym innym jest wysłuchać informacji różnorakich, a czym innym jest samemu zauczestniczyć i przeżyć. Można poczytać o tutoringu. Ale można uczyć się przez działanie. Dlatego coraz częściej wykorzystuję metodę projektu na zajęciach. Ale nie z perspektywy mentora lecz współuczestnika. Zrobić coś razem to nawiązać do istoty uniwersytetu jako wspólnoty uczących i nauczanych. To także realizacja nauczeństwa, bycie jednoczesnej nauczycielem i uczniem.

Także i w tym roku ze studentami dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego prowadzę wykłady z ekologii i ochrony środowiska. W tym roku realizuję także ćwiczenia. I dzięki tej szczęśliwej okoliczności mam okazję wspólnie zrealizować projekt ze studentami. Bo opowiedzieć na wykładzie na czym polega projekt to coś innego niż wspólnie ze studentami taki projekt zaplanować i zrealizować.

We wspólnej dyskusji rodzą się pomysły i powolna realizacja. Każdy ma jakieś unikalne umiejętności. Doświadczenie studentów 40+ jest bezcenne. A i młodzi dołączają. Jesteśmy na początku drogi. I cieszymy się pierwszymi, wymiernymi rezultatami.23844531_2025733111007122_4932595216587654527_n

I tak studenci wymyślili, żeby uruchomić kilka półek bookcrossingowych w piekarni (obok wlepka do książki, zaprojektowana przez Annę Wojszel). Stąd główne hasło „nie samym chlebem człowiek żyje”. Pełne nawiązanie do dziedzictwa. Potem pojawił się pomysł kolejnych miejsc, w małych miejscowościach. Gdy uruchomiliśmy fanpage i blog, to odezwały się osoby z różnych miejsc, chcąc dołączyć. Projekt się rozwija. Inauguracja pierwszych półek zaplanowana jest na 6. grudnia 2017, w Mikołajki. Symboliczne nawiązanie do obdarowywania się.

Uwalniamy książki i tworzymy nowe półki bookcrossingowe w dość nietypowych miejscach. Tam, gdzie ich jeszcze nie było. Na przykład w piekarniach i restauracjach. W miejscach na głębokiej prowincji i w miejscach, gdzie ludzie się spotykają. Książka zbliża a dzielenie się ubogaca. Dziedzictwo w szerokim sensie. Nie samych chlebem człowiek żyje czyli nie samą materialnością. Bo dziedzictwo ma wymiar materialny ale i niematerialny. Półek bookrossingowych jest już wiele. I warto o nich przypomnieć. Wiele lat temu, ze studentami biologii, uruchomiliśmy półkę bookcrossingową w czytelni wydziałowej. Potem czytelnię zlikwidowano, to i półka zniknęła. Obecnie nie ma na Wydziale Biologii i Biotechnologii półki z uwolnionymi książkami. Raz tylko robiliśmy akcję w czasie Nocy Biologów. Ale to była taka jednodniowa akcja. Być może teraz uda się ponownie zachęcić studentów biotechnologii i coś trwałego powstanie. Z naciskiem na nauki biologiczne i przyrodę.

Celem naszej akcji (zainicjowanej właśnie ze studentami dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego) jest zachęcenie do zmiany postaw konsumenckich, do dzielenie się nie tylko książkami. Książki są tylko symbolem. Chcemy także zachęcać do czytania a jednoczesne umożliwienia korzystania z książek tym, którzy nie mają do nich łatwego dostępu. Nie chodzi o to by były duże, centralne biblioteki ale by były blisko…. Blisko ludzi. A jeśli nie biblioteka to przynajmniej półka bookcrossingowa. Przeczytanych książek nie musimy wyrzucać do pieca ani na makulaturę. Stare książki możemy ożywić, podzielić się nimi z kimś innym i podzielić się wrażeniami z ich przeczytania.

Książki zbliżają ludzi w momencie czytania jak i w momencie dzielenia się nimi i dzielenia się wrażeniami z przeczytanych pozycji. Naszym celem jest ochrona środowiska – mniejsze zużycie surowców, w tym przypadku papieru. Chcemy wydłużyć czas użytkowania przedmiotów, na przykładzie książek. Chcemy dzielić się wiedzą i to podwójnie (fizycznie książkami a duchowo wiedzą i pomysłami).

Akcja dopiero się rozpoczyna, zainicjowana przez 7 osób…. Liczę, że będzie więcej, zarówno studentów jak i osób spoza uniwersytetu. Bo jeśli nasz uniwersytet ma być Warmińsko-Mazurski, to niech będzie mocno zakorzeniony w naszym regionie. W regionie i dla regionu. Dzielenie się ubogaca obie strony. A my chcemy zmieniać świat na lepsze małymi krokami i zaczynając od siebie samych. Możesz dołączyć (zajrzyj na bloga, tam znajdziesz niezbędne informacje: https://warmiobook.blogspot.com/

Dzielimy się książkami ale chodzi nam o coś więcej (i głębiej). Chcemy zmieniać postawy konsumenckie i postrzeganie świata. Zamiast kultury jednorazowości i szybkiej konsumpcji – trwałe i wielokrotnie wykorzystywane rzeczy (i idei). Ekonomia dzielenia się jest niezwykła, bo w wyniku dzielenia się obie strony coś zyskują. Tu prosta algebra nie wystarczy by opisać i zrozumieć tę rzeczywistość.

Naszym celem jest zmiana świadomości, stylu życia i codziennych nawyków. To taki przewrót kopernikański w myśleniu. Mikołaj Kopernik mieszkał na Warmii, nawiązanie więc do niego nie jest bezpodstawne. Poprzez akcję tworzenie nowych półek bookcrossingowych i uwalniania książek chcemy ułatwić dostrzeżenie problemów odpadów (konsumpcja towarów jednorazowych, rosnące wysypiska, śmieci zalęgające w lasach). Chcemy pokazać i zobaczyć jak prostymi działaniami można to zmieniać. Im więcej osób tym większy sukces akcji.

Co możesz zrobić, gdybyś chciał(a) dołączyć? Przeczytaj książkę. Uwolnij ją i przekaż dalej. Podziel się wrażeniami i zostaw swój ślad na naszym fanpejdżu. Zrób zdjęcie z książką i wyślij do nas, na facebookowy fanpage!

Niżej przykład z Kurzętnika, estetycznej półki bookcrossingowej w miejscu przyjaznym do spotkań. Takich miejsc jest już sporo, chcemy o nich opowiedzieć. I sprawić, by powstały nowe.

DSCN0689_1

Drugie dno (edukacyjne)

W dydaktyce chodzi nie tylko o wiedzę i umiejętności, ale i o kompetencje społeczne. W metodzie projektu uczymy się umiejętności rzeczywiście potrzebnych w życiu pozaszkolnym. Nie na zaliczenie ale naprawdę, na serio. I uczymy się „poza klasą”, w środowisku społecznym, takim jakie ono jest w rzeczywistości. A przede wszystkim uczymy się współpracy.

A czego ja się uczę? Tutoringu. Przez działanie a nie tylko uczestnictwo w szkoleniu. To doświadczania pozwala nam wiedzieć, czego jeszcze nie wiemy, co warto doczytać, dosłuchać i jeszcze przećwiczyć. Uczę się razem ze studentami. A każdy uczy się czegoś innego – tego, co akurat ma w deficycie i chce rozwinąć. Uczymy się od siebie w realnych sytuacjach, z potknięciami, radościami sukcesów. I tak przez całe życie. Bo kształcenie jest ustawiczne.

O zmieniających się bibliotekach i kapitale ludzkim, przykład z małego Luant w środkowej Francji

DSCN1316

Luant to duża wieś, wyglądająca jak małe miasteczko, w środkowej Francji. Mieszkańców około 1200. Byłem tam kilka razy w ciągu ostatnich kilku lat. Ostatni raz we wrześniu br. I pojawiło się tam coś nowego i urokliwego. Mała, wiejska biblioteka, bogato wyposażona nie tylko w księgozbiory. Przyjazne miejsce do spotkań i aktywności wszelakiej. Najbardziej zaskoczyło mnie to, że jest prowadzona na zasadzie wolontariatu.

Luant to mała miejscowość w wiejskim krajobrazie, z kościołem, merostwem, restauracją, budynkiem dawniej szkoły. Spokojna prowincja z emerytami. Ale leży blisko miasta Châteauroux. Zaczęli sprowadzać się tu młodzi ludzie. Wiadomo, mieszkania znacznie tańsze niż w pobliskim mieście, życie spokojniejsze. Ale brakowało miejsc do wspólnej aktywności. I tak powstała biblioteka. Kapitał ludzki jest skarbem, w każdym miejscu. Ożywia i upiększa każde miejsce.

Na Warmii i Mazurach mamy podobne, liczne przykłady. Nowi przybysze mogą wnosić wiele dobrego. Ożywczego. Warto z tego skorzystać. Chyba na całym świecie biblioteki zmieniają swój charakter. Przestają być tylko magazynem książek i wypożyczalnią. W znacznie większym stopniu stają się miejscem spotkań ludzi. I to nie tylko za pośrednictwem książek ale spotkań o bardzo różnym charakterze. Ostatnio byłem w Iławie, tamtejsza biblioteka robi niesamowicie ciekawe rzeczy. Ale to opowieść na inną okazję.

Na wsiach powstają półki bookcrossingowe. Swoiste wymiennikownie ale zintegrowane z placem do wspólnych spotkań, dyskusji czy zwykłego, ludzkiego pogadania o „starych Polakach” i konfiturach ze śliwek.

Studenci dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego UWM w Olsztynie rozpoczynają akcję udostępniania książek w nietypowych miejscach. Jak podkreślają – nie samych chlebem człowiek żyje. Z wielką przyjemnością przyłączam się do tej akcji. O szczegółach napiszę za jakiś czas.

DSCN1326

Laboratorium całkiem inaczej, czyli jak powstaje takie Nowe coś…

 „Ucz się razem ze światem a nie tylko o świecie” takie mądre zdanie usłyszałem dzisiaj na konferencji, transmitowanej internetowo. ie było mnie tam, a byłem i wysłuchałem ciekawego wykładu o szkole.

No więc uczę się , uczę. A od kilku dni powstaje w konektywnej dyskusji i spotkaniach w realu takie nowe coś, czyli laboratorium w chmurach.

Zobacz też: https://czachorowski.home.blog/2017/10/23/nowe-cos-czyli-otwieramy-sie-na-edukacje-tydzien-otwartej-nauki/

c.d.n.

Specjalnie dla uczniów z Iławy

Ilawa__co_by_byo_gdybyZgodnie z obietnicą, złożoną na wykładzie w Iławie, zamieszczam link do wydarzenia na Facebooku.

Jeden z uczniów zgłosił błąd, że qr kod nie zadziałał. Tuż po wykładzie sprawdziłem swoim telefonem – działało poprawnie. Ale skoro obiecałem, to zamieszczam. Być może w telefonie ucznia nie był włączony dostęp do internetu. Mogła też być inna przyczyna. Sądząc po aktywności na Facebooku przynajmniej kilkoro innych uczniów sprawnie weszło na wspomniane wydarzenie i zostawiło swój ślad. Jeszcze 7 dni czekamy na wykonanie zadania a potem ogłosimy wyniki i nagrody będą do odebrania w Miejskiej Bibliotece.

Korzystając z okazji zamieszczam także graficzne wyniki pierwszej aktywności „telefonicznej”. Na sali było około 150 (uczniowie z gimnazjum i ze szkół podstawowych z Iławy). Skutecznie telefonem z internetem posłużyło się 80 osób (84 przy kolejnym zadaniu, minutę później). Bardzo dobry wskaźnik kompetencji cyfrowych.

Wielkość słowa na obrazku (niżej) uzależniona jest od liczby wpisanych słów. Najczęściej uczniowie wpisywali zwierzęta, potem: natura, człowiek, nauka, rośliny, życia. Analiza pozostałych słów też pozwala wyciągnąć wnioski co do sposobu myślenia i skojarzeń obecnych na sali uczniów. Niektórych skusiło by wpisać jakieś „głupie” słowo (aktywność w pełni anonimowa). Potrzeba sprawstwa jest ogromna, a każdy czyni to, co potrafi. W pierwszym impulsie (swoiste testowanie technologii i możliwości). Najwyraźniej jeszcze brakuje w szkole czy innych miejscach publicznych możliwości wykazania się tego typu aktywnością (korzystania z mobilnego interentu i własnego telefonu oraz interaktywnych programów komputerowo-internetowych). Stąd te uczniowskie wygłupy. Ale to margines. Z tej krótkie aktywności i wypisanych słów można wyciągnąć kilka interesujących wniosków. To temat na kolejny wpis.

1zczymcisiekojarzybiologia

Znacznie trudniejszym zadaniem było za pomocą qr kody dołączyć do wydarzenia na Facebooku i zostawienia „śladu”. W trakcie wykładu dołączyło kilku uczniów a dwoje zamieściło wpis. Inne osoby wchodziły na blog ale także nie zostawiły „śladu”. Szybkiej reakcji i zabrania głosu. Tak, to znacznie trudniej. Ale można się nauczyć.

Uczniowie (i nauczyciele) mają 7 dni na wykonanie zadania. Nagrody czekają. A przede wszystkim satysfakcja z posiadanych kompetencji. Teraz trzeba aktywności bardziej wymagającej, z refleksją, pisaniem, obrabianiem plików. Oraz umiejętności pracy w zespole.

c.d.n.

Ilawa__co_by_byo_gdyby_2

Nowe coś czyli otwieramy się na edukację – Tydzień Otwartej Nauki

uwolnijnauke_logo

W ubiegłym tygodniu, na olsztyńskim spotkaniu Superbelfrów RP przy herbacie, urodził się pomysł zorganizowania otwartych lekcji-spotkań, transmitowanych z naukowych laboratoriów. Udział w tym spontanicznym eksperymencie wykorzystania mobilnych technologii internetowych na początek zadeklarowali pracownicy Wydziału Biologii i Biotechnologii UWM w Olsztynie.

Jakkolwiek przygotowania koncepcyjne, rekonesans wśród pracowników oraz testowanie możliwości (i umiejętności) technicznych nie zostały jeszcze zakończone, to rozpoczynający się dzisiaj Tydzień Otwartej Nauki jest dobrą okazją by zainaugurować rodzący się projekt pt. „Nowe coś czyli laboratorium w chmurach” (chodzi o chmurę w sensie dostępu internetowego).

Międzynarodowy Tydzień Otwartej Nauki w tym roku odbywa od 23. do 29. października. Tematem tygodnia jest: „Otwórz, aby…”. My chcemy zdanie to rozwinąć następująco: „Otwieramy się by wesprzeć edukację szkolną w woj. warmińsko-mazurskim” (ale przecież i każdej innej szkoły, która ma dostęp do internetu).

Nowe coś czyli laboratorium w chmurach to pomysł by on-line transmitować krótkie wykłady, eksperymenty, relacje i transmisje z tego, co dzieje się w laboratoriach UWM (głównie, a przynajmniej na początek, Wydziału Biologii i Biotechnologii) oraz to, co naukowcy robią w terenie. Bo dla przyrodników laboratorium jest także las, jezioro, łąka, urbicenoza itd.

Pierwsza, inauguracyjna transmisja live (oraz nagrany krótki filmik), odbędzie się o godz. 9.30 we wtorek 24. października 2017 r., na Facebooku w grupie Uniwersytetu Młodego Odkrywcy: https://www.facebook.com/groups/409709186039142/. Szczegółowe informacje o kolejnych transmisjach oraz linkach do zarchiwizowanych nagrań znajdą się na stronie: http://uniwersytetmo.blogspot.com/p/nowe-cos.html . Do każdej transmisji chcemy dołączać zadanie do wykonania (wezwanie do działania, poznawczego działania lub prostej, praktycznej aktywności).

Projekt adresowany jest do uczniów i nauczycieli. Liczymy na aktywną współpracę. Zajęcia zróżnicowane zostaną i tematycznie dostosowane (jak i poziomem trudności) do klas ze szkół podstawowych, gimnazjów oraz szkół ponadgimnazjalnych.

W Tygodniu Otwartej Nauki otwieramy nasze laboratoria nie tylko wirtualnie. Bowiem spotkania „w chmurze” uzupełniane będą wykładami i zajęciami w realu (po prostu rozwijać będzie to, co już trwa od kilku lat). W naszych zamierzeniach będzie to kolejny krok, tym razem z wykorzystaniem technologii komputerowych, dostępnych każdemu. Coś nowego, co się dopiero krystalizuje. Po prostu Nowe Coś. Laboratorium w Chmurze. I współpraca ze szkołami, wspomaganie w dostępie do naukowych laboratorium i kształcenia przyrodniczego.

Wszelkie sugestie mile widziane. Dołączajcie i wspomagajcie (ps. Polska Akademia Nauk nas wesprze, dotrzemy także do ich laboratoriów).

A niżej zdjęcie z herbatkowego spotkania Superbelfrów, na którym pomysł się narodził. Teraz powoli dojrzewa.

Superbelfrzy

Superbelfrzy

Metodyka nauczania na każdym etapie edukacji (biologia, przyroda)

czachorowski_metodyka_nauczania_Warszawa_2017Najpierw eksperymentuję na sobie, potem o tym opowiadam, np. moim studentom sensu lato (bo w edukacji pozaformalnej i ustawicznej każdy może być studentem, np. czytelnik niniejszego bloga). Tak jest i teraz. Ten wpis jest przestrzenią pomocniczą do wykładu i panelu pt. Metodyka nauczania na każdym etapie edukacji, w czasie  I Ogólnopolskiego Kongresu Nauczycieli Biologii i Przyrody, w Warszawie (więcej o kongresie: http://www.kongresbiologiczny.pl/) już w przyszłym tygodniu. O innym eksperymentowaniu edukacyjnym piszę tu: Moja pierwsza błyskawiczna prezentacja.

Bardziej szczegółowe wyjaśnienie, po co ten wpis na blogu i co należy zrobić, przedstawię w trakcie wykładu we wtorek 3. października 2017 r. Mam nadzieję, że osoby postronne i mniej wtajemniczone także z tego krótkiego tekstu skorzystają.

Link do wydarzenia na Facebooku.

Główne zagadnienia wykładu:

Szkoła w czasach trzeciej rewolucji technologicznej – gdy nauczyciel też musi się uczyć funkcjonowania w nowej rzeczywistości: program nauczania czy środowisko edukacyjne? Uczeń XXI w. – jak wykorzystać w nauczaniu biologii smartfony, aplikacje, Wikipedię, lekcje multimedialne?

Nowoczesne podejście do nauki biologii i innych przedmiotów przyrodniczych – metodyka nauczania na każdym etapie edukacji (w największym stopniu dotyczy biologii i biotechnologii).

W klasie i w terenie – jak wykorzystać zajęcia laboratoryjne i terenowe, aby pomóc uczniom zrozumieć procesy i interakcje w świecie biologii i podnieść poziom nauczania.

Każdy może zostać odkrywcą – metoda naukowa i współpraca z podmiotami pozaszkolnymi (organizacje naukowe i przyrodnicze), współpraca z ośrodkami naukowymi w ciągu roku szkolnego.

Niżej dwa wybrane slajdy z wykładu, odnoszące się do pytania, czy postęp odbywa się za sprawą udoskonalania jednostki (superczłowiek, nadczłowiek, Homo sapientissimus itd.) czy relacji i organizacji grupy, społeczności.

homo_sapientissimus

konektywizm

Czytaj także:

Modliszka pod Ełkiem

modliszka

„Szanowny Panie Profesorze! Przeglądając informacje o modliszkach, natrafiłem na Pana artykuł, mówiący min. o tym,że modliszka na północy Polski to rzadkość. Pozwoliłem sobie, przesłać Panu, jedno ze zdjęć, zrobionych dziś tj. 10 09 2017 r niedaleko Ełku nad jeziorem Selment Duży. Mam nadzieję, że przyda się w pracy naukowej. Z wyrazami szacunku Jerzy Owsianka.”

Jakkolwiek do pracy naukowej mi się nie przyda, bo zajmuję się nieco inna grupą owadów, to do popularyzacji wiedzy na pewno. A umieszczone dane dokumentacyjne z pewnością wykorzystają inni specjaliści. Zatem z całą pewnością się przyda. Dziękuję i pozdrawiam.

Zmiany klimatu uwidaczniają się nie tylko w katastrofalnych zjawiskach pogodowych ale i w zmianie zasięgu występowania gatunków. Modliszka jest gatunkiem południowym i ciepłolubnym. Wcześniej jej tu nie było, teraz cieszy oko przyrodników. Niezwykłe owady można oglądać na spacerze a nie tylko w książkach czy filmach przyrodniczych.

Miejcie oczy szeroko otwarte, przyroda się zmienia. Nieustannie. Warto te zmiany dokumentować i opisywać. To na podstawie tych danych można będzie wyciągać wnioski co do zmian i zjawisk bardziej ogólnych. Nauka to przede wszystkim praca zespołowa. A w dobie trzeciej rewolucji technologicznej uczymy się nowych, szybszych form komunikacji.

Czytaj także:

55 malowanych dachówek w Oranżerii Kultury czyli synergia

dachowkaodwagi1Tytułowych 55 dachówek zostało pomalowanych drugiego września 2017 r. (coś na sympatyczne rozpoczęcie roku szkolnego) w Oranżerii Kultury w Lidzbarku Warmińskim. Stare dachówki pochodziły z różnych domów w Lidzbarku. Ale to dopiero początek przygody z dachówkami.

Głównym tematem spotkania była różnorodność biologiczna w ogrodzie. Dlatego malowaliśmy kwiaty, owady, ptaki. Czyli wszystko to, co w ogrodzie można spotkać. Malowaniu towarzyszyły opowieści. Ale więcej było malowania niż rozmów o bioróżnorodności. Poczucie sprawstwa (mogę pływać na świat i są od razu widoczne efekty) wciąga i mocno angażuje. Uczestnicy w większości przyszli rodzinnie. Rodzice przyprowadzili dzieci ale sami się mocno zaangażowali w rozwijanie dawno zapomnianych pasji (zobacz więcej zdjęć z malowania w Oranżerii Kultury ).

Każdy może malować. Bo głównym celem jest spotkać się w przestrzeni publicznej i być razem. Kiedyś spotykaliśmy się by drzeć pierze, łuskać fasolę czy szatkować kapustę. Teraz nie mamy takich agrarnych możliwości więc wymyślamy nowe. Bo człowiek jest istotą społeczną. Malowaliśmy na starych już nie potrzebnych dachówkach. Cel dwojaki: aby w tle pokazać, że nie ma rzeczy niepotrzebnych i nie tylko recykling ale i reusing ma sens. W tym przypadku to nawet upcykling. A po drugie, w nawiązaniu do surowca z odzysku, wyrzuconego… pokazać, że nie ma ludzi zbędnych i niepotrzebnych. I rzeczom i ludziom niechcianym można nadać nowy sens. A może raczej go odszukać. I można o tym wzniośle i uczenie mówić. A można działać i uczestniczyć, zamiast słuchać przeżywać i doświadczać.

Przy okazji takie wspólne, rodzinne malowanie to ośmielenie do sztuki. Głównie dorosłych, bo dzieci szybciej i łatwiej się angażują. Są bardziej otwarte i odważne. Ale jak wynikało z rozmów i wpisów do pamiątkowej kroniki, dorośli odkryli w sobie dawno zapomnianą radość z malowania. I że potrafią, że jest to przyjemne. Radość widoczna była w oczach i artykułowanych wypowiedziach. Jest sens się spotykać – malowanie jest tylko pretekstem do rozmów o świecie i o wartościach. Dzieci są bardziej śmiałe w eksperymentowaniu, bez skrępowania, „marnują” dużo farby. Dorośli bardziej przewidują przyszłość, stąd oszczędniej używają farb. Nie chcą, by się marnowało. Wiedzą, że wszystko kosztuje czas i pieniądze.

Dzieci nie mają takich oporów. Eksperymentują, malując nawet palcami. Są odważniejsze i nie boją się, że coś zepsują. A nadmiar farby brudzi nie tylko ceratę, ale i ubrania. Praca z dziećmi jest trudniejsza. Wróciłem z poplamionymi spodniami i koszulą. Na pewno nie tylko ja…

Fajnie mieć dzieci, przy których można się otworzyć. Dorośli w pojedynkę może mniej śmiało by przyszli. Dziecko jest swoistym alibi, dodaje odwagi, łatwiej się wycofać, gdyby atmosfera była mniej przyjazna (ja tylko przyprowadziłam dziecko na zajęcia …). Dzieci ośmielają dorosłych w otwarciu się i spróbowaniu tego, czego się dawno nie robiło. I pomagają odkrywać przyjemność z malowania i odkrywania swoich talentów. Wniosek taki, że edukacja pozaformalna w grupach różnowiekowych i pokoleniowych ma sens.

W przestrzeni publicznej maluję już od dawna. Sztuka jest tylko środkiem – celem jest spotkanie w przestrzeni publiczne i rozmowy z wykorzystaniem różnych kanałów. O głębszym sensie takich warsztatów lub nietypowych wykładów pisałem już wielokrotnie i prezentowałem na Festiwalu Filozofii. Zacząłem malowanie na butelkach (z recyklingu, znalezionych w lesie i jeziorze). Ale farby do szkła dłużej schną. Dobrze się pracuje z dorosłymi lecz z dziećmi jest to trudniejsze (więcej wybrudzonych ubrań, rąk i twarzy). Od kilku lat maluję na kamieniach i starych dachówkach. Farby akrylowe szybciej schną, co jest ważne w przypadku udziału dzieci. Mniej się brudza i łatwiej wyczyścić ze skóry i ubrania.

W tym roku malowanie kamieni nabrało wymiaru społecznego. Na przykład Kamienie z Morąga są społecznie zaangażowane.

A co się stanie z 55 dachówkami z Oranżerii Kultury? Zostaną polakierowane i wystawione. Albo w formie daszku albo zostaną poumieszczane między kwiatami w ogrodach. Będzie okazja na kolejne spotkanie, tym razem autorzy przybędą na wernisaż. Z liczną publicznością. Być może dachówki lidzbarskie posłużą do zainscenizowania gry terenowej z ukrytym, tajemniczym przekazem (zobacz Molariusz na Nocy Naukowców). Się okaże.

Wspomniałem w tytule o synergii. Spotkanie ludzi otwartych i dyskutujących (nie tylko werbalnie) tworzy nową wartość. Coś dodanego, coś co jest więcej niż sumą pojedynczych pomysłów. Ludwik Fleck pisała o tym jako kolektywie myślowym (odnosił do nauki). Sam pomysł malowania kamieni z naciskiem na edukację nie tylko przyrodniczą jest efektem synergii, powstałej na wielu spotkaniach. Tak i teraz wykorzystanie dachówek w Oranżerii Kultury dojrzewa, jako efekt synergii. Niebawem zobaczymy co się z tego wylęgnie. Na pewno coś społecznie wartościowego i pięknego.

wpisydachowkowe

O chruściku z Jeziora Czarnego. Edukacyjne i przyrodnicze opowieści dla całej rodziny.

chruscik_edukacyjny1Zbliża się Europejska Noc Naukowców. Na tę okazję, wspólnie z pedagogiem i pisarką Anną Mikitą, przygotowałem coś specjalnego, odnoszącego się do chruścików. Wszystko zaczęło się nad olsztyńskim Jeziorem Czarnym, które nieco wylało i podtopiło pobliskie ławeczki. Tak narodziła się opowieść o chruściku, Bagieńcu z Jeziora Czarnego. Pomysł wykrystalizował się w czasie Tygodnia Bibliotek, gdy malowaliśmy mole książkowe na starych dachówkach w Bibliotece Uniwersyteckiej.

29 września 2017 r., po południu zapraszamy na wspólne (rodzinne) poznawanie przyrody i robienie zabawek z byle czego. W przyrodzie nie ma rzeczy niepotrzebnych. Wszystko się przyda. I z tych pozornie niepotrzebnych rzeczy można będzie sobie zrobić zabawkę – larwę chruścika z domkiem. Zabawka ze wszech miar edukacyjna. Nie dość, że przedstawia niezwykłego owada wodnego (takich zabawek nie znajdziecie w sklepie) , to jeszcze wykonana będzie z rzeczy recyklingowych. Pełna edukacja przyrodnicza i ekologiczna i to w formie zabawy.

Będzie także okazja do obserwacji żywych chruścików w akwarium oraz oglądania krótkich filmików z życiem chruścików. Do tego można będzie posłuchać bajki, nawiązującej do starej, japońskiej sztuki kamishibai (teatru ilustracji), o życiu chruścików i innych owadów. Będzie okazja zdobyć autograf pisarki Anny Mikity (warto zabrać ze sobą jedną z jej książek, np. „Bajki w zielonych sukienkach”). A późnym wieczorem pojawią się także Wiedźmuchy – mały akcent etnograficzny i estradowy. Ciekawe, czy przyniosą słynną już maść czarownic do latania rodem z Wimlanii?

Europejska Noc Naukowców to zabawa z głębokim edukacyjnym przesłaniem. Przykład wspólnych zabaw, nauczeństwa i edukacji pozaformalnej w przestrzeni publicznej. Pokażemy jak blisko domu obserwować przyrodę i jak z niczego można zrobić zabawkę edukacyjną oraz tworzyć opowieści o przyrodzie (wykorzystując mobilny internet). Trochę nowoczesności także będzie.

Chruściki to owady, które w stadium larwalnym żyją w wodzie a dorosłe żyją na lądzie i prowadzą nocny tryb życia. Larwy budują przenośne domki lub sieci łowne. Są łatwe w obserwowaniu i występują wszędzie. Domki budują z przędzy jedwabnej, patyczków, części roślin, a także ze złota i drogich kamieni.

Zatem przybywajcie, duzi i mali.

Wiedźmy i czarownice w laboratorium w czasie Nocy Naukowców

16107570_10210483321632683_2440532242588534438_oEdukacja pozaformalna w małych porcjach systematycznie nabiera rumieńców i na trwałe wpisuje się w krajobraz (środowisko) edukacyjny. Przykładem jest zbliżająca się Europejska Noc Naukowców (29 września 2017). Rozrywka łączy się z edukacją, edukacją z rozrywką. Bo poznawanie świata jest przyjemne. Jak więc tę przyjemność zakwalifikować: jako uczenie się czy jako rozrywka? W dobie trzeciej rewolucji technologicznej nauczanie dawno już wyszło poza mury szkoły i uniwersytetu.

Duże bogactwo i różnorodność pokazów, przygotowanych na Noc Naukowców w Olsztynie, przyciąga nie tylko młodzież szkolną, rodziny czy seniorów. W tym roku o Nocy Naukowców zwiedziały się wiedźmy i czarownice z warmińsko-mazurskich bagien, moczarów, lasów i innych tajemniczo-strasznych miejsc. Przylecą do Biblioteki Uniwersyteckiej…. Ale nie po to by straszyć lecz się dokształcać (ewentualnie jedno i drugie jednocześnie, kto ich tam wie). Na naukę nigdy nie jest za późno ani za wcześnie. Każdy może, niezależnie od wieku, wykształcenia i profesji. W odkrywanym środowisku edukacyjnym od niedawna dostrzegamy sieć wzajemnych powiązań (konektywizm). Temu problemowi poświęcona jest zbliżająca się konferencja w Centrum Nauki Koperki Pokazać-Przekazać (25-26 sierpnia 2017).

Konektywizm to przekonanie, że wiedza nie jest zbiorem faktów, ale sumą relacji pomiędzy faktami. „To nie zbiór zdań oznajmujących nam prawdy na temat Wszechświata, ale sieć skojarzeń, która łączy nasze doświadczenia i działania. Wiedza jest rozproszona w sieciach połączeń pomiędzy ludźmi, przedmiotami (np. książki), wirtualnymi miejscami w internecie (jak choćby Wikipedia), czy urządzeniami (tzw. internet rzeczy – internet of things). Nie ma tu miejsca dla jednej szkoły, jednego nauczyciela, jednego podręcznika…” Jakkolwiek konektywizm mocno podkreśla uczenie się w sieci internetowej, to ludzie od swoich początków funkcjonowali w sieci powiązań, Kiedyś trzeba było wiedzieć kogo o daną rzecz zapytać: zielarkę o choroby, stolarza o to jak przybijać gwoździe, rolnika jak kosić żyto. Teraz trzeba umieć gdzie i jak szukać w internecie (jakie wpisać słowa w przeglądarce, jakie wybrać strony czy serwisy, jak odróżnić fakty od faktoidów). Konektywizm podkreśla, że „żeby się uczyć, musimy się kontaktować poprzez sieć ludzi, organizacji i urządzeń, przedzierać mozolnie przez sieci znaczeń i sensów. Z takiej perspektywy uczenie jest nie tyle gromadzeniem i zapamiętywaniem, ile podłączaniem się do sieci wiedzy i przechodzeniem od jednego jej węzła do kolejnych – bardziej oddalonych i wymagających większego zaangażowania.”

Środowisko (ekosystem) edukacyjny, pojęcie utworzone w analogii do przyrody i ekosystemu sensu stricte, to także sieć powiązań i mapa wiedzy. W takim rozumienie Europejska Noc Naukowców jest jednym z węzłów takiej edukacyjnej sieci. I nawet czarownice o tym wiedzą.

15972442_10210483308752361_4708837178998834610_oWieczorem, 29 września, w Bibliotece Uniwersyteckiej pojawi się także grupa artystyczna „Wiedźmuchy”. Ich pokaz i działania będą z elementami etnografii, nawiązaniem do produktów regionalnych, biotechnologii, lokalnej bioróżnorodności i interaktywną zabawą dla osób w każdym wieku.

Nauka narodziła się z mitów, praktyk szamańskich, wiedzy potocznej. Tak było przed wiekami. Współcześnie nauka i naukowcy funkcjonują zupełnie inaczej. Nie ma astrologii – jest astronomia. Nie ma szamańskich praktyk – jest medycyna, biotechnologia, etnografia. Ale jest na poważnie maść do latania… jako produkt regionalny z Warmii i Mazur. Takich przykładów wykorzystania dziedzictwa we współczesnej gospodarce jest więcej.

Co robią Wiedźmy na uniwersytecie i w laboratorium? Przyleciały się dokształcić. Bo wiedźma to ta co wie, a niewiasta to ta, która nie wie. Żyjemy w wieku gospodarki opartej na wiedzy. Rozwijają się nowe formy edukacji ustawicznej i pozaformalnej. Wiedźmuchy pojawią by się dokształcać, ale i po to, by zrobić casting dla nowych kandydatek. Będą tańce, zagadki i odlotowe zadania do wykonania. Tylko dla chętnych i odważnych.

Wiedźmuchy to grupa artystyczna kobiet z dystansem do siebie (są i pracownicy naukowi z UWM). Zamiast się upiększać one się malują… na brzydko. I mają odwagę zmierzyć się z negatywnym mitem kobiety-czarownicy, kobiety-wiedźmy. Zatem przybywajcie. W uniwersyteckich murach już raz gościły, w styczniu na Wydziale Biologii i Biotechnologii, w czasie Nocy Biologów 2017.

Link do zdjęć z Nocy Biologów 2017