O ocenianiu stopniami i opisowo – przykład gazetowej ankiety i testu komputerowego

1ktoryzmotylipiszczytrabiSkąd oni wiedzieli? To była pierwsza myśl, gdy nauczyciele, na wykładzie w trakcie konferencji metodycznej udzielili odpowiedzi na pytanie o motyla wydającego dźwięki. To był szybki test z wykorzystaniem telefonu komórkowego i mobilnego Internetu. (zobacz cały wykład, z małymi skrótami). Zabawa interaktywna, celem której było pokazanie, że można w szkole wykorzystywać edukacyjnie smartfony. Ale wrócę do pytania, które wcale nie było łatwe. Co oznacza ten wynik z wyraźnie dominującymi poprawnymi odpowiedziami? Czy nauczyciele rzeczywiście znali właściwą odpowiedź? Skąd wiedzieli o takiej niszowej informacji? A może były to w jakiejś części strzały w ciemno i sugerowanie się nazwą? Tego, niestety, prosty test i ocena cyfrowa nie są w stanie wyjaśnić. Do tego potrzebna byłaby dyskusja z zainteresowanymi (zapraszam do zamieszczania uwag w komentarzach pod niniejszym wpisem na blogu).

A przecież od szkół i nauczycieli oczekujemy prostych, cyfrowych ocen. Skoro skala jest od 1 do 6, to bardzo szybko otrzymujemy odpowiedź, jak jest: dobrze, celująco, dostatecznie itd. Szybko ale mało precyzyjnie. Co innego w ocenie opisowej. Tam jest dużo konkretów. Tyle, że nie wystarczy rzut oka. Trzeba przeczytać i pomyśleć. Przyzwyczajenie do ocen cyfrowych pozostaje na długo, po opuszczeniu szkolnych ław.

Kilka dni temu otrzymałem od pana redaktora z Gazety prośbę o udzielenie odpowiedzi na temat miasta (zobacz rezultaty). Zadanie okazało się prostsze niż myślałem. Była to bowiem ankieta z odpowiedziami w formie oceny szkolnej od 1 do 6. Można było wypełnić szybko lub z zastanowieniem a więc znacznie bardziej pracowicie i czasochłonnie. Jakkolwiek by nie postąpić, to odbiorca i tak nie widzi czy szybko, na zasadzie wrażeń, czy po długiej analizie. Ma przed sobą same cyfry. O, przepraszam, oceny. Tak jak w szkole. I co może pomyśleć? Jak odcyfrować? Jakie wyciągnąć wnioski?

Ocena jednej osoby lepsza byłaby, gdyby była kompletna i opisowa. Bo wtedy zawierałaby wszelkie niuanse i niestandardowe podejście. Ale gdy takich ocen jest więcej, to analiza wszystkich, gdy każda inaczej wygląda, byłaby bardzo trudna. Cyfry o wiele łatwiej się sumuje i wyciąga wartość średnią. Lub stosuje inne statystyki. Powstaje wynik zbiorczy. Można na jego podstawie coś interpretować i wyciągać kolejne wnioski. Ale jak blisko lub daleko będą od tych indywidualnych ocen-interpretacji?

Tę trudną sytuację dobrze opisuje stara anegdota, że ze statystyką jest jak z dziewczyną w bikini – niby cała roznegliżowana ale i tak to, co najważniejsze jest zakryte. Bo co oznacza na przykład ocena 4 w kategorii „dobre wykształcenie” (w odniesieniu do Olsztyna)? Czy ankietowani mieli na myśli szkoły podstawowe, szkoły średnie, zawodowe czy uczelnie wyższe? A może wszystko łącznie? I czy teraz wypominać uniwersytetowi niezadowalający poziom kształcenia czy też odnosić do szkolnictwa podstawowego? Pomijając fakt, że jest to jedynie odczucie kilku-kilkunastu osób a nie analiza efektów kształcenia itp.

Oceny cyfrowe łatwo wystawić, nieco trudniej jest je uzasadnić czy zinterpretować. Maniera ta od jakiegoś czasu utrwaliła się w recenzjach prac naukowych, wysyłanych do redakcji czasopism naukowych. Pozwala podjąć decyzję redaktorowi czy przyjąć pracę czy odrzucić. Szybkość przy nadmiarze dopływających informacji jest na pewno niezbędna. Szybko nie znaczy dobrze (trafnie).

Wystawienie oceny opisowej zajmuje nauczycielowi dużo więcej czasu. Ale jest jednocześnie dobrą informacją zwrotną dla samego zainteresowanego. Konkretną i zindywidualizowaną. Pozwala dostrzec nieszablonowe mocne strony i obszary, w których warto popracować (i co konkretnie poprawić). Bo jeśli jest ocena 4, to znaczy, że mogłoby być lepiej. Ale co konkretnie? Mniej lepiej niż przy ocenie 3 a więcej niż przy 5? A może odwrotnie. Na różne sposoby w edukacji próbuje się odchodzić od stosowania ocen cyfrowych na rzecz opisowych. Trudna to jednak droga. I nie zawsze możliwa. Czasem chcemy ustandaryzowanych liczb by można je było łącznie analizować statystycznie (to interesuje nie ucznia a organ zwierzchni). Bo dla kogo innego są oceny opisowe, a dla kogo innego cyfrowe. Szkoda, że czasem o tym zapominamy.

Ja pozostanę z niepewności skąd tak wielu nauczycieli wiedziało, że zmierzchnica trupia główka wydaje dźwięki. Czytali mojego bloga (kilka razy pisałem)? Brali udział w poprzedniej Nocy Biologów (była bohaterem gry edykacyjnej)? A może ich wiedza przyrodnicza jest większa niż skłonni jesteśmy przyznać? Ciekawy problem, wynikający z prostego testu, efektem którego były liczby. Bo może liczby inspirują do przemyśleń?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s