Kołłątowiada czyli kultura jest przemysłem kreatywnie rozwijającym gospodarkę

19703006_10212110819519113_3357995265308596568_oKultura jest nowoczesnym przemysłem kreatywnym, rozwijającym lokalnie i regionalnie. Mam na myśli kulturę szeroko i głęboko rozumianą, w tym także trzecią kulturę czyli naukę w przestrzeni publicznej (czytaj więcej czym jest trzecia kultura).  

Kultura (i ludzka praca z nią związana) jest niedoceniana, bo ulotna, „niematerialna”. Myślimy zazwyczaj jeszcze schematami XIX i XX wiecznymi, gdzie liczyła się produkcja węgla i stali. Ale teraz żyjemy w świecie trzeciej rewolucji technologicznej, komputerów i robotów. Żyjemy w czasach kryzysu czasu wolnego i wdrażania bezwarunkowego dochodu podstawowego. To nauka, edukacja i kultura będą dawały najwięcej pracy ludziom. W innych zastąpią nas komputery i roboty. Już zastępują.

Do niniejszej wypowiedzi sprowokowała mnie Kołłątowiada – święto ulicy Kołłątaja na olsztyńskiej Starówce. Do Kołłątowiady odnoszę się życzliwie, z zaciekawieniem. Ale i z rozczarowaniem. Popieram starania przedsiębiorców, chcących ożywić ten fragment Starówki, by przyszło więcej ludzi (a ich interesy kwitły). Tym bardziej ważne jest to wydarzenie, że cala Starówka zamiera a wiele lokali powstaje by po kilku miesiącach paść. Rozczarowała mnie Kołątowiada balonikami i dmuchaną brykalnią (była też muzyka na żywo i gry planszowe – te chwalę). Pop-tandeta jak na każdym wiejskim festynie. Zbyt mała przestrzeń starówkowej uliczki by konkurować z terenami na wsi czy nad jeziorem. Tego dnia na ulicy Kołłataja nie widziałem więcej ludzi niż na innych uliczkach Starówki. Owszem, pogoda był nieco deszczowa. Ale to nie pogoda i baloniki przyciągają ale niepowtarzalna i unikalna kultura. Wystarczy ją pokazać. Pisałem o rozczarowaniu, bo wiem, że na ulicy Kołłataja jest kilka rzeczy wartościowych, które można było pokazać i uwypuklić. Nie tylko na jeden dzień, ale i na cały rok. Szanse zmarnowane w popkulturowych schematach myślowych…

Gdy zajrzałem na facebookowe wydarzenie Kołłątowiady, to znalazłem tylko opis wydarzenie w formie „fiesta uliczna” I nic więcej. To ma przyciągać? Zabrakło opisu i zachęcenia czymś na prawdę ambitnym i niebanalnym. Letnia fiesta to teraz jest wszędzie, a piwo i cukrowa wata znacznie tańsze w innych miejscach…

19703016_10212110743277207_5222743229989001150_o

Dla przykładu wspomnę o trzech ciekawych, niewielkich imprezach. Wszystkie, jak się okazało, organizowane i animowane przez Miejski Ośrodek Kultury. Jedno dotyczyło patrzących drzew w Parku Centralnym. Mimo niepogody przychodzili ludzie by odszukać Joanę Lipę, Dariusza Klona, Wierzbę Natalię itd. Poszukiwanie z głębszym przesłaniem (kulturalny i przyrodniczy questing). Drugie to łódeczki z papieru, wiszące na drzewie (górne zdjęcie). Ślad po kolejnej animacji. I w końcu kamienie z napisami. Spotykasz taki w dyskretnym miejscu i zaraz chcesz odszukać inne. I zastanawiasz się co to, dlaczego? To właśnie takie nawet drobne animacje kulturalne zwabiają do przyjścia (ożywiają miejsce). Zachęcają do poszukiwań, spaceru, przebywania na Starówce. A jak już będziesz… to jest większa szansa, że zajdziesz do sklepu czy lokalu. Bo chodząc pieszo częściej zachodzimy do sklepów i lokali niż jadąc samochodem (idziesz wolniej, więcej widzisz, masz więcej czasu na zastanowienie się i pozytywna reakcje by wstąpić).

Na Starówce przeszkadza mi zatarasowanie chodników parkującymi samochodami i nieustannie jeżdżące samochody (to ostanie nie jest bezpieczne zwłaszcza dla dzieci). Unikalny klimat nie tworzy się zaparkowanymi samochodami lecz kulturą. Na dodatek samochody zajmują zbyt dużo miejsca (czytaj więcej na ten temat). A miejsca fizycznie na średniowiecznej starówce jest mało. Przestrzeń jest deficytowa. Warto to w końcu zrozumieć…

Po co przychodzić na Starówkę? Głównym powodem zawsze będzie kultura szeroko rozumiana (bo zjeść i napić się można w wielu miejscach). Było kino Awangarda, jedno z trzech najstarszych w Europie… Ale pazerny właściciel lokalu wyrzucił to kino i zrobił remont. I tak od kilku lat na samym Rynku stoi pustostan… Wiele osób wspomina Uliczkę Sztuki, zainicjowaną przez prof. Beno Małkowskiego. Podobnych animacji kulturalnych i społecznych bywało więcej. Na przykład ceramiczne wlepki. Jakiś anonimowy artysta przez kilka lat umieszczał te małe formy na ścianach. Zachęcały do poszukiwań, spacerów, przebywania.

Warto jeszcze raz powróżyć, że to kultura jest przemysłem kreatywnym, który może ożywiać lokalnie olsztyńską Starówkę oraz nasz region. Warmia i Mazury to kraina miasteczek cittaslow i wiosek tematycznych. Kołem zamachowym jest kultura, ludzkie spotkania wypełnione treścią i wieloaspektowym dialogiem, z malowanymi przystankami i butkami telefonicznymi z książkami.

19787494_10212118647314803_6020480924123145928_o

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s