Czytaj dzieciom na trawniku. Albo jeszcze lepiej – eksperymentuj!

18192494_10211479734142373_2880739364181260712_oMiejska Łąka staje się coraz popularniejszym pomysłem na organizację przestrzeni publicznej i wykorzystania przyrody w miastach. Tymczasem kosy spalinowe warczą, czyniąc spustoszenie wielkie w lokalnej różnorodności biologicznej roślin, a w konsekwencji i owadów. Ale gdzieniegdzie, między kamieniami lub schowane za krzewami, zostają mini kwiatowe refugia. Pokarm dla owadów zapylających. I jest co obserwować.

Zbliża się Ogólnopolski Tydzień Czytania Dzieciom. Zatem weź książkę i czytaj… na trawniku. A jeszcze lepiej na miejskiej łące. Wystarczy czytanie, bo jest wstępem do opowiadania i obserwowania tego, co piszczy w trawie, między ziołami. W warunkach łąkowych i trawnikowych doskonale sprawdza się … kamishibai. W pełni analogowo. Nie trzeba prądu, nie ma odbłysków światła na ekranie tabletu. I można czytać lub opowiadać.

Już raz miałem okazję przedstawić (przeczytać i opowiedzieć z pokazywaniem obrazków) bajkę kamishibai o motylu cytrynku latolistku, o jego cyklu życiowym i niedolach życia w mieście. Odbyło się to na przyulicznym trawniku, który niedawno powstał z inicjatywy społecznej. Efekt swoistej miejskiej, zielonej partyzantki. Powstał na samochodowym klepisku, w luce między domami. Młodzi ludzie założyli trawnik, zasadzili krzewy i kwiaty, w mądry sposób rewitalizując zaniedbane podwórko w śródmieściu Olsztyna. Czasem się spotkają a dzieci się bawią. Miałem okazję przeczytać–opowiedzieć bajkę edukacyjną. Malowaliśmy także kamienie, sadziliśmy kwiaty, lepiliśmy z gliny i bawiliśmy się w … kałuży (ubrudzone dzieci są szczęśliwe, mamy trochę mniej…). Dorośli świętowali urodziny jednej z inicjatorek.

Ale można więcej, można eksperymentować i obserwować przyrodę, bo łąka to także laboratorium Dla dociekliwych i uważnych. Zatem z okazji zbliżającego się Tygodnia Czytania Dzieciom – czytaj książki przyrodnicze i… eksperymentuj. Weź książkę pod pachę i eksperymentuj.

Właśnie trafiła w moje ręce jedna z takich książek do czytania na trawniku. W swojej domowej biblioteczce mam już sporo podręczników szkolnych i akademickich ale przede wszystkim takich „podręczników” do edukacji pozaformalnej i ustawicznej. Na tego typu literaturę faktu jest coraz większe zapotrzebowanie, bo jest moda (dobra moda!) na samodzielne poszukiwanie, odkrywanie i poznawanie nie tylko przyrody. Już od kilkunastu lat w całej Polsce odbywają się liczne pikniki i festiwale naukowe. Ale na trawniku można rodzinnie lub po sąsiedzku poczytać (i poobserwować, poeksperymentować – gdzie lektura jest punktem wyjścia, albo odwrotnie).(zobacz także Noc Świętojańska w parku a tu relacja).

18518343_10211639556057821_6773941688293929663_o

Dzisiaj proponuję „Laboratorium w szufladzie – Biologia” Stanisława Łobodziaka, wydane przez Wydawnictwo Naukowe PWN w 2016 roku (niebawem zaprezentuję inne propozycje). Wygodny format, kolorowy spis treści (coś dla wzrokowców – stopień trudności doświadczeń oznaczono kolorami w spisie treści), liczne objaśnienia i ciekawostki ze świata nauki. Zróżnicowany poziom trudności. Dla dużych i dla małych. A dla najmłodszych – pod opieką i przy współudziale dorosłych. To nawet plus, bo rodzic będzie mógł sam poeksperymentować – przecież dziecko będzie znakomitym usprawiedliwieniem i pretekstem! Duży bawiący się na trawniku wyglądałby podejrzanie, ale z dzieckiem to wygląda na odpowiedzialnego i opiekuńczego!

Średnio miękkie okładki wygodne są także w warunkach trawnikowych. Na końcu kilka stron z przeznaczeniem na notatki. Omawiana książka to bogato ilustrowane źródło pomysłów, część do wykonania w domu i kuchni, część wymaga doświadczenia i dostępu do specjalistycznych odczynników i sprzętu laboratoryjnego. Kilka doświadczeń można wykonać właśnie na trawniku. Lub wykorzystać obserwacje z miejskiej łąki by kontynuować w domowej kuchni lub szkolnej pracowni. Do wykorzystania w terenie polecam w szczególności kilka doświadczeń o glebie, wodzie i fotosyntezie.

Zaletą książki są nie tylko propozycje doświadczeń i dobre opisanie wykonania – niczym w książce kucharskiej. Znajdują się także omówienia, ciekawostki i inne informacje, poszerzające wiedzę o przyrodzie. Nie chodzi przecież o efekt wow, ale zachętę do obserwacji i dalszego zgłębiania tajemnic przyrody.

Zatem weź książkę i idź na trawnik pod blokiem, na skwer, do parku. Siądź i czytaj, najlepiej dzieciom. Rozbudź w nich pasję czytelniczą i ciekawość świata. Skąd wziąć dzieci na podwórku, gdy siedzą w domu przed komputerami lub tabletami? Poszukaj ich w przedszkolu albo „wypożycz” od sąsiadów. Razem z sąsiadami. Bo może ktoś upiecze ciasto lub zrobi domową lemoniadę. A może uda się zjeść coś z łąkowych chwastów? To także pretekst by sięgnął po odpowiednią literaturę faktu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s