Muzeum nauki, cz. 2. z dygresją do 8. marca (Dnia Kobiet) i podróży Odysa

muzeum_naukiPrzypominam dyskusję sprzed 10 lat, w sprawie Muzeum Nauki, pokazując początki. Bo przez te lata dyskusja nie zamarła, przybierała różne formy, w tym „faktów dokonanych” czyli zrealizowanych przedsięwzięć, popularyzujących naukę (wiedzę). Warto co jakiś czas obejrzeć się za siebie i chwilę się zastanowić.

Drugim pretekstem jest zbliżający się Dzień Kobiet. 10 lat temu posłużyłem się tym przykładem, by uzmysłowić sens pikników naukowych, jako przedsięwzięć wcale nie jednodniowych i jednorazowych. Wtedy mieliśmy tylko Dni Nauki, zapoczątkowane w wielu uczelniach Polski z inicjatywy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Na początku XXI wieku urodził się pomysł popularyzacji nauki i uczelni w formie pikników naukowych. Pomysł przerwał próbę czasu i znacząco się rozrósł.

Dla podkreślenie znaczenia kobiety, dla swoistego uhonorowania i wydobycia ważnej roli z cienia niedostrzegania, ustanowiono Dzień Kobiet. I nie chodzi o to, żeby kobiety szanować i zwracać na nie uwagę przez jeden dzień w roku. Sensem Dnia kobiet jest zwrócenie uwagi, przypomnienie. Podobnych „dni” wymyślono więcej, m.in. Dni Nauki. Dzień Nauki nie ma jeszcze ustalonego dnia w kalendarzu. Od początku XXI w. we wrześniu z inicjatywy ministerstwa, w wielu ośrodkach akademickich organizowane są pikniki naukowe. Podobne festiwale naukowe odbywają się także i w innych terminach. Częśc uczelni przeniosła te festiwale na maj i czerwiec. Ale powstały i inne, np. Noc Biologów w styczniu, czy mmiedzynarodowy Dzień Fascynujących Roślin (w maju). 

gazetauniwOtwarcie się Olsztyńsich Dni Nauki na inne środowiska (pozauczelniane) oraz media zaowocowało przekształceniem Olsztyńskich Dni Nauki i Sztuki (sztuka pojawiła się w trakcie by pełniej oddać charakter akademickiego pikniku) w imprezę widoczną i o dużej skali. Jedną z przyczyn tego sukcesu było traktowanie upowszechniania nauki jako ważnego i wartościowego elementu misji uniwersytetu. Gdzieś w tle przewijała się cały czas idea „muzeum nauki”, w szerokim sensie tego określenia. I dążność by upowszechnianie nauki w nowoczesnej formie nie trwała tylko przez trzy dni w roku, lecz by był to proces ciągły. Rok później, w 2008 roku,  udało się uzyskać grant europejski na Noc Naukowców („Olsztyn Science Days Researchers Night 2008”), będącą finałem Olsztyńskich Dni Nauki i Sztuki. Akronim też był znaczący: ODYSNight. Długa podróż do olsztyńskiego, nowoczesnego Muzeum Nauki, ciągle trwa.

achremczyk20091Można by zadać pytanie: dlaczego po ogromnych odkryciach naukowych i zastosowaniu ich w praktyce w wieku XX, dlaczego w wieku XXI określanym jako wiek gospodarki opartej na wiedzy i społeczeństwa informatycznego, w ogóle „emancypować” badania naukowe i poprzez Dzień Nauki zwracać na naukę uwagę społeczeństwa? Czyż wartość nauki nie jest widoczna i oczywista sama przez się? Czyż w społeczeństwie coraz lepiej wykształconym z rosnąca liczbą inżynierów, magistrów i doktorów warto jeszcze popularyzować badania naukowe? Czyż mało jest programów edukacyjnych w radio, telewizji, Internecie, czyż mało jest popularyzatorskich czasopism, aby jeszcze angażować w pokazywanie wyników badań samych naukowców i otwierać drzwi uniwersyteckich laboratoriów? Na wszystkie powyższe pytania można odpowiedzieć twierdząco: tak, trzeba, warto. Tym bardziej, że z radia i telewizji zniknęły programy popularnonaukowe. Być może uda się je przywrócić na nowo, pokazując jak ważna jest nauka i że jest ważną częścią kultury

Badania naukowe nie są wiedzą tajemną i zastrzeżoną. Wiedza naukowa jest dla wszystkich (a teraz rozwijany jest na duża skalę projekt Uniwersytetów Młodego Odkrywcy – w naszym województwie aż cztery projekty!). Co więcej, badania naukowe w Polsce są bardzo słabo finansowane – w porównaniu do innych krajów rozwiniętych. Tak było w 2007 roku i jest jeszcze obecnia (mimo widocznego postępu). Zarówno jeśli chodzi o dotacje z budżetu (a więc z kieszeni podatnika), jak i wsparcie z gospodarki. Jeśli Polska ma się liczyć we współczesnym świecie i gospodarce opartej na wiedzy, musimy więcej inwestować. Żeby inwestować, ogół społeczeństwa musi rozumieć istotę badań naukowych i szybko poznawać efekty. Jak na razie wydatki na naukę przegrywają z różnymi innymi „pilnymi” potrzebami. O finansowaniu badań naukowych decyduje po pierwsze podatnik (a więc przeciętny Kowalski), po drugie przemysł i gospodarka. Taki jest właśnie sens Olszyńskich Dni Nauki – popularyzacja osiągnięć i wspieranie wielu innych, standardowych działań Uniwersytetu.

Jednym z przykładów wartości badań naukowych jest „przewrót kopernikański” – opracowanie nie tylko nowego modelu kosmologicznego (opisanie ruchów planet), ale dogłębne przewartościowanie systemu myślowego i filozoficznego. Zdawałoby się, że jeden człowiek, związany z Olsztynem, Mikołaj Kopernik w zaciszu pracowni dokonał genialnego odkrycia. Odkrycia, które zmieniło obraz cywilizacji. To oczywiście uproszczony i skrócony obraz odkrycia naukowego. Bo o ile odkrycia dokonał jeden człowiek, to w potwierdzanie, sprawdzanie i uzasadnianie zaangażowanych było setki, a raczej tysiące innych.

Często w opinii potocznej przedstawiany jest obraz Kopernika, który z obawy przed Kościołem opóźniał wydanie swojego dzieła (ukazała się na łożu śmierci). Więcej w tym schemacie ideologii niż zrozumienia istoty badań naukowych. Kopernik dość szybko w szkicu opublikował zarys swojego heliocentrycznego pomysłu. W tym czasie jednak ukazało się duże i kompleksowe dzieło z systemem ptolemeuszowskim. Sam Kopernik uznał, że aby przekonać do swojego pomysłu, do swojej idei, musi dokładniej uzasadnić i dokonać wielu obserwacji i pomiarów, że musi opracować równie obszerne i kompleksowe dzieło (współcześnie przy silnej presji na „punkty” nie miałby szansy pracy na żadnej uczelni…). Sprawdzanie i uzupełnianie zajęło mu kilkadziesiąt lat życia. A i tego było za mało – w koncepcji Kopernika było i wiele wyjątków, wiele niewiadomych. Do pełnej weryfikacji i przyjęcia za obowiązująca teorię potrzeba było jeszcze kolejnych 150 lat, potrzeba było opracowania nowej metodologii naukowej, wynalezienia teleskopu, opracowania nowych technik badawczych, potrzeba było Galileusza, Keplera i wielu innych mało znanych poszukiwaczy prawdy naukowej. Aby „wstrzymać Słońce i ruszyć Ziemię” potrzeba było nie tylko geniuszu Kopernika, Galileusza, Keplera, potrzebny był wielowiekowy rozwój nauki przed Kopernikiem, jak i wiele tysięcy „osobogodzin” mało widowiskowego ślęczenia w laboratorium.

Sensem Dni Nauki (a od kilku lat Olsztyńskich Dni Nauki i Sztuki) i różnego typu festiwali naukowych (Europejska Noc Naukowców. Noc Biologów, Uniwersytetu Młodego Odkrywcy itd.) jest otwarcie „tajemniczych” laboratoriów naukowych i pokazanie owego żmudnego poszukiwania, sprawdzania, weryfikowania. Na jedno odkrycie, na jeden wynalazek przypada dziesiątki nieudanych prób, błądzenia, wiele nieudanych prototypów. Ale tak jak w dalekiej pielgrzymce, potrzebne są żmudne pojedyncze kroki, aby dojść do celu, tak i w badaniach naukowych potrzebne jest codzienna praca. Czyż nie jest intrygującym podejrzeć tą tajemniczą prace badawczą? A najlepiej samemu choć na krótko być współuczestnikiem? Odyseusz i jego długa podróż, może być dobrym symbolem poszukiwań naukowych. 

Warto przy okazji przypomnieć, że badania naukowe to nie tylko skomplikowane przyrządy, droga aparatura czy wymyślne laboratoria. W badaniach naukowych najważniejszy jest sposób myślenia – choć myślenia nie można zobaczyć (jedynie wytwory).

Czym jest nauka rozumiana jako proces badawczy? Jest sposobem poznawania świata, a więc tym, czym w mniejszym lub większym stopniu zajmują się wszyscy ludzie od zarania dziejów. Wszyscy poznajemy świat z czystej tylko ciekawości oraz z chęci uczynienia świata wygodniejszym, bezpieczniejszym. Wiedzę naukową można porównać do mapy – im lepsza wiedza (pełniejsza, dokładniejsza, bliższa rzeczywistości), tym łatwiej i szybciej trafić do wybranego celu, nie zbłądzić, uniknąć niebezpieczeństwa. Kiedy idziemy na spacer bez celu, dokładna mapa nie jest nam potrzebna. Kiedy jednak chcemy dotrzeć do określonego celu w szybkim czasie – im dokładniejsza mapa, tym lepiej. W gospodarce opartej na wiedzy „dokładne mapy” są nam niezwykle potrzebne i przynoszą nam wymierne korzyści ekonomiczne.

Badania naukowe są udoskonalonym, skodyfikowanymi i kontrolowanym „zwykłym” procesem ludzkiego poznania. Są jak traktor z wieloskibowym pługiem w porównaniu do sochy. Idea orki pozostaje ta sama, ale efektywność jest inna. A myślenie krytyczne i stosowanie metodologii naukowej przydaje się każdemu w życiu codziennym. Dlatego największą wartością kształcenia uniwersyteckiego jest wyposażenie absolwentów w kompetencje myślenia naukowego (krytycznego)

Wiedzę naukową porównać można do programu komputerowego – jako takiej nie widać. Kiedy komputer jest wyłączony lub program nie uruchomiony – trudno poznać wartość i przydatność takiego programu komputerowego. Gdy program działa (np. edytor tekstu, w którym piszę niniejszy artykuł) na ogół nie zdajemy sobie sprawy ile osób i jak długo pracowało i udoskonalało to narzędzie pracy. Nawet biblioteka – jeśli książki nie są czytane – jest tylko składem papieru. Poprzez swoją wirtualną nieuchwytność wiedza naukowa jest najczęściej niedoceniana, niedostrzegana. Widzimy jedynie nośniki i wytwory tej wiedzy.

Dni Nauki były i są więc takim włączeniem komputera i uruchamianiem programu, są otwieraniem zgromadzonych książek (przynajmniej żeby obejrzeć obrazki lub spis treści). Ale także nauką dla samych naukowców, nauką jak przystępnie opowiadać i pokazywać kulisy swojej pracy. Dni Nauki są jeszcze jednym elementem wypełniania misji uniwersytetu – upowszechniania i popularyzacji wiedzy naukowej.

Tak jak warto pamiętać o kobietach nie tylko 8. marca, tak warto uświadomić sobie, że mury uniwersyteckie dla społeczeństwa otwarte są nie tylko w jeden dzień w roku, a form „podglądania” naukowców przy ich pracy równie wiele.

Tak pisałem w 2007 roku. Jest to ciągle aktualne. Udało się wiele przedsięwzięć zrealizować. Dekada pisania o nauce zainspirowała do wiele osób, także do wymiernych działań. Teraz są oczywistą oczywistością. Ale końca tej intelektualnej podróży jeszcze nie widać. Dlatego warto pisać i dyskutować o nowoczesnym Muzeum Nauki. Jak miałoby wyglądać, jak funkcjonować i jak opowiadać o odkryciach, budując regionalny kapitał naukowy. Może coś w stylu Centrum Nauki Kopernik w Warszawie i rozwijaniu nowoczesnej edukacji pozaformalnej?

Ps. Zamieszczone ilustracje: skan z Gazety Uniwersyteckiej oraz z książki prof. Stanisława Achremczyka pt. „Nauk przemożnych perła. Uniwersytet Warmińsko- Mazurski w Olsztynie 1999-2009, ISBN 978-83-61602-62-0

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s