Muzeum nauki, cz. 1. (śladami myśli spisanych i nie spisanych)

16999231_10210912310317132_3355366969779760587_nPomysł na Muzeum Nauki w Olsztynie narodził się 10 lat temu w trakcie przygotowywania V Olsztyńskich Dni Nauki (2007 rok). To był mój drugi raz, gdy powierzono mi koordynację tego pikniku naukowego. Po dziesięciu latach warto powrócić do tematu, umownie nazwanego Muzeum Nauki. Bo i Olsztyńskie Dni Nauki nie tylko wpisały się na trwałe w krajobraz kulturalny Olsztyna ale i się rozrosły. Podobnych pikników naukowych jest już więcej, że wspomnę tylko o Nocy Biologów czy Humanistycznych Czwartkach. Powstało Muzeum Nowoczesności w Tartaku Raphalsonów, odbywają się różnorodne pikniki naukowe w przestrzeni publicznej (np. w olsztyńskim Parku Centralnym).

Pikniki naukowe i otwarta edukacja pozaformalna na trwałe weszły do życia Olsztyna i regionu. Zostały zaakceptowane i docenione. A przecież 10 lat temu nie było to takie oczywiste i czasem spotykało się z kpiną tu i ówdzie, np. w odniesieniu do wystawy „Śladami myśli – pamiątki po konferencjach naukowych, obronach prac doktorskich, inauguracjach akademickich”. Bo jak to można pokazywać naukę za pomocą kubków i długopisów? Wtedy i teraz twierdzę, że można. Potrzeba tylko wyobraźni.

Pozwolę sobie przypomnieć jak wtedy argumentowałem i przekonywałem do tej wystawy. Jej celem było pokazanie procesów naukowego myślenia, poprzez zebranie różnorodnych drobiazgów, towarzyszących naukowcom w trakcie różnorodnych dyskusji, konferencji oraz samotnej pracy w zaciszu gabinetu. Wystawa była skromna, kilka gablot z różnymi gadżetami i starym sprzętem badawczym.

Ważnym elementem tamtej wystawy było tworzenie opowieści o tym, dlaczego naukowcy wyjeżdżają na konferencje, czasami bardzo daleko. Czy nie mogliby siedzieć na miejscu? A nie mają książek w bibliotece? Dlaczego, jak i po co naukowcy z różnych ośrodków kontaktują się ze sobą? Tego nie trzeba tłumaczyć naukowcowi. Ale to warto tłumaczyć przeciętnemu zjadaczowi chleba, tym bardziej, że to z jego podatków finansowane są badania jak i udział w konferencjach. To było nowatorskie, jak na Olsztyn, spojrzenie na pokazywanie nauki. Drugi elementem była szeroka współpraca z mediami a trzecim otwarcie się na instytucje pozauczelniane.

17098163_10210912310357133_1014852254942601860_nWróćmy jednak jeszcze do wystawy promującej Muzeum Nauki (był rok 2007, zdjęcia dokumentują te wystawę). Żmudne i czasochłonne badania w końcu przekładają się na udogodnienia w życiu codziennym. We współczesnym świecie nauka jest już świadomie wspierana jako zyskowny element rozwoju gospodarczego. Żyjemy w społeczeństwie, którego gospodarka oparta jest na szeroko rozumianej wiedzy. Instytucje naukowe świadomie i celowo inwestują w promocję swojej „marki”. Dlatego coraz więcej jest przygotowywanych różnorodnych gadżetów z logo uniwersytetu czy instytutu badawczego. To swoisty znak formowy potwierdzający jakość oraz ułatwiający zapamiętanie „ważnego adresu”. To właśnie te kubki i długopisy były obiektem anonimowych docinek. Myślę, że po dekadzie pisania i wdrażania otwartej popularyzacji nauki takie podejście do przybliżania nauki i naukowców, nie budzi już większego zdziwienia. W ostatnich latach były nawet realizowane specjalne granty, celem których było nauczenie naukowców popularyzowania wiedzy naukowej oraz współpracy z mediami. Owe długopisy i konferencyjne kubki mają być jedynie pretekstem do opowieści o tym, jak rodzą się odkrycia i jaki jest sens komunikacji w nauce. Badania naukowe bez dyskusji w różnorodnej formie nie mogłyby się rozwijać.

Sama nazwa „Muzeum Nauki” mogła w 2007 roku wzbudzać zdziwienie. Muzeum kojarzy się nam z muzeum techniki, muzeum historycznym, archeologicznym, etnograficznym. Ale jak można pokazać naukę? Czyli co? Wtedy pisałem, że można pokazać naukowców w ich pracy, w ich tajemniczym procesie odkrywania, pokazać wytwory ich pracy, zarówno te pomagające odkrywać, jak i produkty finalnej, jakie znamy z życia codziennego. Tamta wystawa składała się z kilku gablot i kilku tablic z informacjami-opisami. Teraz opowiadam o nauce z dużo większym wykorzystaniem internetu. Przekaz dociera do szerszego odbiorcy. Wszyscy uczymy się popularyzacji nauki i edukacji pozaformalnej. Z perspektyw dekady widać jakościowy i ilościowy progres. Może czas na kolejny, smiały krok?

17098558_10210912310277131_1406166418614436803_nNauka i naukowcy cieszą się dużym autorytetem w polskim społeczeństwie. Wielu przeciętnych zjadaczy chleba chciałoby „podpatrzeć” naukowców w ich pracy, chociaż przez chwilę być współuczestnikiem odkryć, poszukiwań, chociaż przez chwilę poczuć klimat „badań i odkrywania”. Być może dlatego, że każdy z nas choć w maleńkiej części czuje się odkrywcą, poszukiwaczem i eksperymentatorem. Dowiodła tego duża frekwencja na kolejnych Olsztyńskich Dniach Nauki  czy Nocy Biologów, a teraz ogromne zainteresowanie Warmińsko-Mazurskim Uniwersytetem Młodego Odkrywcy.

Śladów badań naukowych w Olsztynie było i jest wiele. Trzeba je tylko pokazać. Jezioro Długie czy Kortowskie naukowcom i turystom „pachnie” inaczej. Dla turysty to zbiornik wodny, w którym można ewentualnie się wykąpać, popływać kajakiem pospacerować nad brzegiem. Dla hydrobiologa to przykłady wieloletnich poszukiwań i eksperymentowania z rekultywacją jeziora. Wiele z tych prób to nieudane poszukiwania, inne uwieńczone sukcesem. Jezioro Długie to wieloletnie próby zrozumienia jak działa i funkcjonuje ekosystem jeziorny i próby różnorodnych działań, wynalazków, przydatnych w rekultywacji. Można wspomnieć tylko o rurze Olszewskiego, natlenianiu hipolimnionu czy chemicznym wiązaniu biogenów. O tych różnych wynalazkach i eksperymentach naukowcy swoim specyficznym językiem piszą w różnorodnych publikacjach naukowych, mówią w referatach na różnorodnych krajowych i międzynarodowych konferencjach. Przeciętny spacerowicz nawet nie zdaje sobie sprawy, że chodzi po „laboratorium”, wielokrotnie opisywanym w czasopismach naukowych. Wystarczy tylko mu o tym opowiedzieć w przystępny i zrozumiały sposób, a w tafli jeziora „zobaczy” więcej. Poczuje, że jest w „magicznym” miejscu, poczuje się współuczestnikiem Wielkiego Odkrywania.

To samo można powiedzieć o zwykłych konferencyjnych gadżetach. Nie są one przecież celem wyjazdów na konferencje naukowe. Są one tylko śladem. Tak jak odcisk stopy na piasku jest tylko śladem po obecności jakiejś osoby na plaży, a nie samą osobą. Któż to był i co on robił nad jeziorem? Spacerował, prowadził badania, malował, układał wiersz, rozmyślał nad biznesplanem jakiegoś przedsięwzięcia? Czy można to wszystko wyczytać ze śladu na piasku? Potrzeba tylko sprytnego Indianina-tropiciela, które te ślady dostrzeże i właściwie zinterpretuje. I ciekawie opowie. 

Co i ile można wyczytać z okolicznościowego długopisu, programu czy zaproszenia? Potrzebna jest wypowiedź uczestników, „świadków”. Samo zebranie gadżetów to tylko pierwszy krok. Ogromnie przydatne są wspomnienia (spisane lub opowiedziane), które mogą ocalić od zapomnienia osoby i myśli, które mniej lub bardziej zmieniły naszą rzeczywistość.Zbierajmy przedmioty i spisujmy. A katalizatorem do wspomnień mogą być przecież te niepozorne drobiazgi.

W 2007 roku pisałem, że ze swojej blisko dwudziestoletniej kariery naukowej i licznych wyjazdów zachowałem… zaledwie dwa długopisy. Wtedy żałowałem, że te gadżety były dla mnie bezwartościowe. Przed dziesięciu laty apelowałem o odgrzebanie takich drobiazgów. Sam w ostatnich latach trochę starych sprzętów naukowych czy drobnych rzeczy przekazałem do Muzeum Warmii i Mazur jak i do Archiwum i Muzeum UWM. Być może Olsztyńskie Dni Nauki i Sztuki 2017 będą okazją do przygotowania kolejnej wystawy, już znacznie bogatszej i ze znacznie dojrzalsza opowieścią o „śladach myśli”. I myślę, że taka wystawa może być pokazana nie tylko w Bibliotece Uniwersyteckiej ale i na przykład w Muzeum Nowoczesności. Z czasem może doczekamy się i stałego miejsca, dużego i profesjonalnego, do pokazywania historii nauki i opowiadania o tym, jak powstaje myśl ludzka.

c.d.n

A tymczasem jeszcze filmik, całkiem współczesny, mający zilustrować jak można takie opowieści tworzyć. 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s