Blogowe ryślenie czyli łączenie tradycji z nowymi technologiami

blogowe_ryslenieJestem cyfrowym imigrantem. Zjawiam się w świecie nowych technologii jako przybysz z innego, dawnego świata. Wszystko jest nowe i trzeba uczyć się od nowa. To problem całego pokolenia. W przeciwieństwie do cyfrowych tubylców. Ryślenie to neologizm dla myślenia wizualnego, notowania z wykorzystaniem rysunków, to połączanie dwóch słów: rysowania i myślenia. A blog? Tego słowa teoretycznie nie muszę wyjaśniać – to internetowy pamiętnik-dziennik-notatnik. Całkiem nowa (ale już okrzepła społecznie) forma komunikacji.

Moje dzieciństwo i młodość to zeszyty (papierowe), kredki, ołówki, pióro z obsadką i kałamarz z atramentem. Także blok rysunkowy i farby plakatowe lub akwarelowe. Flamastry były późną nowością, nie wspominając o komputerach i cyfrowej rzeczywistości. Uczyłem się pisać stalówką i obsadką. W szkole podstawowej uczyłem się pisma technicznego z wykorzystaniem przyrządów kreślarskich – piórek, tuszu i ołówka. Czasem, sam robiłem pióra do pisania z gęsiego czy bocianiego pióra. Teraz wraca moda na kaligrafię i przydaje się umiejętność samodzielnego wykonania analogowych przyrządów do pisania. Na studiach poznałem kalkę techniczną i rapidografy oraz wzorniki pisma. Ale i to przeszło już do muzeum i leży spakowane w piwnicznym kartonie.

Na studiach uczyłem się pisania na maszynie. Żeby sobie samodzielnie poradzić. Potem przyszła klawiatura komputerowa. Niestety nie nauczyłem się systemu dzisięciopalcowego. Teraz trudno mi się przestawić. Nowinką są tablety z rysikami. Można pisać tak jak kiedyś, a program sam rozpoznaje i zamienia na cyfrowe literki.

Kiedyś zeszyt w kratkę (lub gładki) był całym notatnikiem. Można było pisać i rysować jednocześnie. Taki dziennik i pamiętnik w jednym. „Tubylcom” mogę powiedzieć, że to był taki dawniejszy blog bez komputera i Internetu… Myślenie wizualne oraz angażowanie dłoni było dla mnie czymś naturalnym. Ten świat obecnie wypierany jest przez cyfrową i internetową rzeczywistość. Wiele z tego, co pilnie się w szkole (i na studiach!) nauczyłem, okazuje się obecnie bezużyteczne. Trzeba się uczyć od nowa zupełnie czegoś innego Możliwe, że to, czego uczymy obecnych uczniów i studentów, też nie będzie im przydatne…

W cyfrowej rzeczywistości najbardziej przeszkadzało mi rysowanie. Grafika z szablonami i myszką jest mi obca i wydaje się mi jakaś toporna. Ręka – a w zasadzie także i mózg – przyzwyczajona jest do prowadzenia kreski ołówkiem lub stalówką. Ale wreszcie znalazłem coś, co mi pozwala połączyć dawne nawyki z rzeczywistością cyfrową i możliwościami, jakie daje internet. Tyle, że nawet najwygodniejszej technologii trzeba się nauczyć. I się uczę, jak dziecko – metodą prób i błędów – z ciekawością wciskając różne klawisze, funkcje i programy. Widzę postęp. I zapewne przeżywam te same kłopoty co i inni – na starość trudniej się uczyć niż w dzieciństwie i młodości

Wreszcie będę mógł rysować ilustracje do moich wpisów blogowych. Nie tylko tak jak do tej pory robić zdjęcia… ale i po prostu rysować. Podwójny przekaz: schemat w postaci rysunku (myślografii, mapy myśli, rysnotki) oraz uzupełniający tekst.

Do tej pory robiłem szkice tekstów w formie pisemnej notatki. Zazwyczaj odręcznej. Kłopot tylko taki, że myśl szybko biegnie, a pisząca ręka znacznie wolniej. W rezultacie staram się pisać szybko…. A litery wychodzą kulfoniaste. Potem bardziej zgaduję co napisałem niż odczytuję. Albo nie umiem pisać, albo nie umiem czytać… Zawsze miałem dość brzydki charakter pisma. Jednak długotrwałe korzystanie z klawiatury poczyniło pewien regres w moich umiejętnościach ładnego i czytelnego pisma.

Ponadto nie chciało mi się zazwyczaj pisać całego tekstu. Tylko główne myśli. Tak, żeby potem można było odtworzyć swoją myśl i spisać ją całymi zdaniami. Uzupełnić, rozwinąć, poprawić kompozycję itd. Ale przecież można narysować konspekt tekstu! Notowanie wizualne (graficzne), łączące metodę mind-mappingu z rysowaniem i symbolami też może być dobrym sposobem notowania pomysłów. Zastanawianie się a jednocześnie całość jest widoczna na jednej kartce. Kolorowanie w tablecie to także wydłużenie procesu myślenia. Na koniec można siąść i spisać. A na blogu umieścić obie wersje.

Nareszcie świat trochę znajomy cyfrowemu imigrantowi – możliwość łączenia notowania odręcznego z rysunkami (Bamboo Spark) z wersją cyfrową, łatwą do udostępniania w Internecie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s