Dziady i Halloween czyli kołtun, kołdun, kałdun i kałdunia – co mają ze sobą wspólnego i z wiedźmami?

pierogiW rozważaniach nad ty co rodzime a tym co obce bój toczymy: czy obchodzić Dziady czy Halloween. Czy może Dzień Zaduszny i Wszystkich Świętych? I co jest zabawą, zwyczajem kulturowym a co jest wiarą i czymś poważniejszym?

W języku jak w genach, sporo zachowało się dawnej historii. Słowa zmieniają się nieco – tak jak geny, czasem zmieniają funkcje i relacje z innymi elementami. Lepiej rozumiejmy słowa jeśli potrafimy je umieścić w dawnym kontekście. Tak jak gatunki w ekosystemie.

Przeszukując encyklopedie w różnych językach w poszukiwaniu źródłosłowu czarownic i wiedźm – natknąłem się w języku rosyjskim na колдун, (kołdun – zamawiacz, zaklinacz, przepowiadacz) i колдунья (чаровница) — kołdunia jako synonim czarownicy – kobiety uprawiającej magię (kołdostwo – колдовство). Zabrzmiało znajomo. Ale co kołdunia i kołdun (rodzaj męski) ma wspólnego z kołdunami-pierożkami czy dawnym kołtunem na głowie?

Jak dobrze poszukać, to się związki znajduje. Kołdun, kołdunia, kołdostwo odnoszą się do czarów i osób je wykonujących. Jedno z wielu słów w Słowiańszczyźnie. Te akurat obecne u Słowian Wschodnich. „Колдовство́ (чародейство, ведовство, волхование волшба, волшебство занятие магией как ремеслом, при котором колдун заявляет о контакте сосверхъестественными силами (демонами, духами предков, природы и другими)” (za rosyjskojęzyczną Wikipedią).

Czarownica po rosyjsku to ведьма, колдунья w wierzeniach ludowych to kobieta umiejąca czarować, rzucać czary, zaklęcia, ale także волшебница (od słowa wołchw), колдун, чароде́йка, чародейка. W potocznym znaczeniu i w przenośni wiedźma w rosyjskim także oznacza kobietę starą i brzydką (bo zło zawsze jest brzydnie i odpychające, w naszym języku podobnie). W języku rosyjskim etymologia słowa kołdostwo jest niejasna, ale przypuszcza się, że pierwotnie oznaczało tyle co zamawiać (заговаривать), natomiast kołdun, kołdunia oznaczałoby: zaklinacz, zamawiacz (заклинатель, заговариватель). Inni autorzy wywodzą z zapomnianego już, staroruskiego słowa кълдъ (колд) „колдун, волшебник“ „говорящий“».- oznaczającego wołchwa. Andrzej Szyjewski w Religii Słowian (Wyd. WAM, Kraków 2003) wspomina także o określeniu kudieśnik, którym posługiwano się na północy Rusi, a oznaczającego czarownika, osobę rzucająca czary oraz wróżąca. Zatem kołdun, kołdunia oznaczałoby wróżbitę, zaklinacza, czarownika (słowami wpływającego na świat demoniczny by zmieniać rzeczywistość, by na nią wpływać).

Prawdopodobnie pojęcia kołdun i kołdostwo u wschodnich Słowian sformułowało się pod wpływem wyobrażeń o wołchwach, żercach, „kapłanach” pogańskich, którzy mogli prorokować, wieszczyć oraz zaklinać przyrodę i dychy. Wołchować oznaczało mówić niejasno (Слово волховать — «говорить сбивчиво, неясно»). Z kolei Rosjanie słowo czary wywodzą z indoeuropejskiego rdzenia, oznaczającego czynić (Устаревшее «чары», «колдовство, волшебство», восходит к др.-рус. Чаръ («колдовство, заклинание») > ст.-слав.*čarъ, которое в свою очередь восходит к индоевропейскому глаголу *kuer («делать»).).

Jeszcze na moment powrócę do wiedźmy, które to słowo do polskiego trafiło ze wschodu. Wiedma (wiedźma) to ta, co umie, zna, wie: «Ведовство» произошло от глагола «ведать», которое является исконно русским словом общеславянского происхождения (др.-рус. вѣдѣти, ст.-слав. Вѣдѣти «знать, уметь»).

Ale wróćmy do określenia kołdun, kołdunia. Skojarzenie pierwsze jest z brzuchem, kałdunem. W słowniku etymologicznym języka polskiego (A. Brucner) takie znajdujemy objaśnienie: Kałdun – trzewia, brzuch, wnętrzności, „żagle kałdoni wiatr – w znaczeniu nadyma, rozdyma. Zatem kałdun to ciepłe wnętrzności i duży brzuch. Tak używamy na co dzień. Ale i myśliwi używają kałduna na określenie wnętrzności upolowanej zwierzyny. We współczesnym słowniku języka polskiego kałdun posolicie (i rubasznie) oznacza duży brzuch, a w gwarze łowieckiej ciepłe wnętrzności zwierzyny łownej.

Co wspólnego może mieć brzuch i wnętrzności z kołdunem jako zamawiaczem, wróżbitą? Ano to, że dawniej Słowianie (i nie tylko Słowianie) wróżyli z wnętrzności zwierząt ofiarnych. I w tym przypadku to określenie kałdun na duży brzuch lub wnętrzności (zwłaszcza ciepłe czyli świeżo wydobyte) wzięłoby się od wieszczenia i wieszczącego kołduna, a nie odwrotnie. Chyba, żeby jednak…

Z kolei kołduny (w szczególności litewskie) to pękate pierożki z mięsem. Ciepłe i pękate. Na zdjęciu akurat zwykłe pierogi (ale za to z makiem, także dawniej uwazanym za magiczny), inaczej ulepione. Kołduny wschodniosłowiańskie inaczej są lepione, inną techniką stąd inny mają kształt.

I pora na kołtun… na głowie. Ale jeśli głębiej sięgniemy to kołtun oznaczał coś więcej niż tylko pozlepiane włosy (często za sprawą wszawicy). Kołtun to efekt działania czarów i rzuconego uroku. Kołtun w definicji słownikowej to po pierwsze zbity kłąb brudnych włosów na głowie, powstający w przypadkach szczególnych zaniedbań higienicznych, połączony zwykle z wszawicą. Po drugie w rozumieniu potocznym i zazwyczaj używane w liczbie mnogiej, kołtuny to brudne, rozczochrane włosy oraz coś skłębionego, zmierzwionego. W ujęciu medycznym (za Wikipedią) „kołtun (łac. Plica polonica– kołtun polski, Plica neuropathica, ang. Polish plait), zwany także gwoźdźcem, goźdźcem lub pliką – sklejony łojem i wydzieliną wysiękową (np. z powodu wszawicy) pęk włosów na głowie, powstały na skutek braku higieny lub niekorzystania ze szczotki bądź grzebienia. Powstawaniu kołtuna sprzyjało także powszechne wśród chłopstwa noszenie czapki”. Niezbyt chwalebna dla Polaków to definicja. W XVIII i XIX wieku uważano kołtun za chorobę, która miała przybyć na ziemie polskie ze wschodu. Ale jak się przekonamy kołtunienie włosów było znane i praktykowane wśród Germanów. A współcześnie kołtun nazywany … dredami. Też celowo i dla urody wykonywane.

Niekiedy kołtun był zapuszczany celowo poprzez intensywne pocieranie włosów i niszczenie przez to ich struktury, co powoduje ich spilśnienie – w tym wypadku nie ma to związku z zaniedbaniami higienicznymi. (…) Takie właśnie celowo hodowane kołtuny noszono na Pińszczyźnie i Mazowszu jeszcze na początku XIX w.” Etnograficznie zachowane zwyczaje przyczyniły się do powstania medycznego określenia z Polską w nazwie.

Można się teraz zastanowić po co celowo hodowano i noszono kołtun? Czy dla urody, tak jak współcześnie nosimy dredy? Czy też miało to związek z jakimiś praktykami magicznymi? Chyba to drugie: „Stare przesądy medyczne zabraniały obcinania kołtunów z obawy przed negatywnym wpływem na zdrowie (zaburzenia psychiczne, ślepota). Noszenie kołtuna miało chronić przed chorobami i diabłem. Najdłuższy zachowany kołtun znajduje się w Muzeum Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego, pochodzi z XIX w. i po rozwinięciu ma 1,5 m długości.” Kołtun znany był plemionom germańskim, żyjącym nad Renem i w Bawarii. Najwyraźniej we Wschodniej Słowiańszczyźnie dłużej te zwyczaje przetrwały. Nazwa kołtun pochodzi od rosyjskiego kiełtania (kołysanie). Kołtuny nazywano także skrzatami, goźdźcem, gośćcem (czy ma to coś wspólnego z guślarzem i gusłami?), wieszczycą, dobrodziejem, kołtkami, kraczycami. MNiezwykle ciekawy jest związek ze skrzatami i wieszczycą. Pierwsze to demony domowe, zmitologizowane duchami przodków – a więc jest jakiś związek z tytułowymi Dziadami. Wieszczyce – jako jedno z określeń kołtuna na głowie – kojarzą się z wieszczeniem i… kołduniami (wieszczkami-czarownicami).

A związek z wszawica i brudem? Ci co nosili dredy wiedzą, że pielęgnacja spilśnionych włosów jest dużo trudniejsza – nie da się wszy gęstym grzebieniem wyczesać ani innych zabiegów zrobić. Stąd może wtórnie kołtun skojarzono z brudem i wszawicą. W każdym razie walka z zabobonnym kołtunem w XIX wieku była zawzięta i żmudna – ludzi z kołtunem nie wpuszczano do urzędów, trafiających do szpitala od razu nożyczkami kołtuna pozbawiano.

W dawnych wierzeniach w jakiś sposób  kołtun miał chronić przed chorobą czy złym. W jednej z książek znalazłem opis, że kołtun to taki demon, co jak wejdzie w człowieka, to trzeba jeść, tyle ile on zapragnie. Stąd może jakiś związek z brzuchem i kałdunem? Współcześnie powiemy – pogardliwie kołtun o człowieku zacofanym, ograniczonym intelektualnie; obskurant. Zapewne to ślad zwalczania zabobonów, związanych z noszeniem kołtuna.

O sprowadzenie kołtuna (mody na kołtuna, wierzenia w ten zabobon) obwiniano Tatarów i Żydów, ale przecież wcześniej znano i u plemion germańskich. Raczej jest więc to pozostałość po dawnych czasach pogańskich i jakichś zabiegach magicznych, przed złem chroniących, a przynajmniej przed chorobą. O sprowadzanie kołtuna podejrzewano też złe duchy i czarownice. Tu więc dochodzimy do jakiegoś związku kołtuna z czaronicami czyli kołduniami. Ale wiele dawnych informacji, zapisanych w różnych miejscach, wskazuje, że kołtun umyślnie hodowano – „skrapiano włosy lepkimi substancjami, winem, wywarem z mchu, no i przede wszystkim unikano grzebienia. Nie należy włosów czesać przez kilka tygodni, włożyć między nie wosku z paschy i włosy wydobyte z woreczka, a głowę zmyć albo skropić barwinkiem – zalecał przepis na hodowanie kołtuna, a kmiecie powtarzali rymowankę: „Kołtonie, kołtonie, wloześ mi na głowe, dopóki tam siedzis, to będę mioł zdrowi”. [źródło].

Pierwotna funkcja magiczna (szamańska) kołtuna uległa zapomnieniu. Być może uważano, że kołtun to wyciąganie choroby z człowieka (wierzono, że mieszkają w nas różne robaki, choroby wywołujące – można powiedzieć że jakiś prekursor teorii hologenomu 🙂 ). Być może był elementem odczyniania od uroków, wykonywanych przez kołdunie-czarownice? Albo też że przez owe kołdunie-czarownice czy czarowników był wywołany. Jako rzucony urok. Kołtun to bestia w człowieku mieszkająca, której „czego się zechce, trzeba jej dać, aby szkody nie uczyniła”.

Gdy w kulturze zapomnieniu uległa funkcja magiczna, skupiono się na zwalczaniu tejże choroby „Występował tak powszechnie, że w jego zwalczaniu wyspecjalizowała się oddzielna grupa znachorów, „gościarzy”. Po odmówieniu modlitw skrapiali włosy cierpiącego barwinkiem moczonym w winie lub myli głowę grochowianką i chmielem moczonym w wodzie. Inni wosku święconego kawałek wkładają we włosy, poczem zazwyczaj w kilka dni gościec się zwija”. A może od dawna znachorzy leczyli z chorób i urocków, których zewnętrznym, widocznym objawem był kołtun?

W pomrokach dziejów i języka gnie etymologia kołtuna i kołduna. Czy kołtun wywoływały złe wiedźmy-kołdunie czy też raczej one jako znachorki-szeptuchy leczyły? I nad tym można się zadumać, jedząc ciepłe kołduny w rosole (w czasie listopadowego zimna dobrze coś ciepłego zjeść), w czasie Dnia Zadusznych czy Dziadów ostatnio Halloween nazywanymi. Jeśli zagłębić się w historię i etnografię Indoeuropejczyków, to Halloween bliskie jest naszym Dziadom. Trochę więc bezsensowne jest publiczne piętnowanie zabaw halloweenowych – są bardziej nasze niż się wydaje (ale to dłuższa opowieść). Czym innym jest jednak zabawa, inspirowana poplkulturą, czym innym wiara i Wszystkich Świętych. Choć w kulturze i tak się splatają. Jak geny w genotypie czy gatunki w ekosystemie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s