Czy metoda naukowa jest potrzebna przeciętnemu człowiekowi

Program_nowy_Seminarium_licencjackiego_biotechnologia_2Nie każdy jest naukowcem więc po co mu znajomość metodologii naukowej? Nie ma tematów nienaukowych są tylko metody nienaukowe. Można więc zajmować się i UFO, astrologią i telepatią. W metodzie naukowej ważne są eksperymenty i falsyfikowanie hipotez, dociekliwość. We współczesnym świecie i w gospodarce zaawansowanych technologii, przy ciągle zmieniających się wynalazkach i warunkach pracy, metoda naukowa wraz z kreatywnością są ważnymi kompetencjami zawodowymi. 

Magia, tak jak inżynieria (czy inne nauki stosowane), wpływa (próbuje) na zmianę rzeczywistości. Bazuje na pewnej wizji świata (model). W odróżnieniu jednak od inżynierii, medycyny, biotechnologi itd., z zasady nie poddawana jest weryfikacji, sprawdzeniu. Na przykład załączony na ilustracji sposób leczenie skrofułów, w magicznych wierzeniach Hucułów, (początek XX wieku, spisane przez Szuchiewicza), metoda druga, zaznaczona na niebiesko. Jeśli nie pomoże, to molfar, szaman, wiedun, znachor itd. powie, że dziewczyna nie była porządna. W tym przypadku owa „porządność” jest nieweryfikowalna. Ale nawet załączone sposoby huculskie można metodą naukową zweryfikować, po pierwsze w warstwie teoretycznej, po drugie eksperymentalnie. Tak jak mit o złotym pociągu pod Wałbrzychem. Wszelkie spekulacje przecięła koparka…

Metoda naukowa jest udoskonalonym procesem myślenia racjonalnego, które stosowali już nasi przodkowie. Nie jest więc jakimś nowym wynalazkiem. Została tylko ulepszona. Tak jak wszystko: kiedyś garnki lepiliśmy sami, ręcznie, od początku do końca. Teraz korzystamy z bardzo profesjonalnie wytwarzanej ceramiki przemysłowej, lepszej i tańszej. Ale jednocześnie zostaliśmy „oderwani” od procesu tworzenia (lepienie garnków) i przestajemy rozumieć skąd się biorą i jak powstają. Podobnie jest chyba z myśleniem naukowym – w szkole dostajemy gotowe „produkty” do przyswojenia i zapamiętania a w małym stopniu uczestniczymy w powstawaniu wiedzy. Dostajemy rybę a nie jesteśmy uczeni jak zrobić wędkę i za jej pomocą złowić rybę. W szkole przekazujemy wiedzę jako produkt (do zapamiętania) a nie uczymy nauki jako procesu – procesu dochodzenia do wiedzy metodami naukowymi.

Bliską koincydencję faktów gotowi jesteśmy wiązać zależnościami przyczynowo-skutkowymi. Na tym opiera się ludzka inteligencja. Jeśli kogut pieje przed świtem, skłonni jesteśmy uznać, że słońce wstaje, bo kogut zapiał. I w takiej hipotezie roboczej nie ma niczego złego. Teraz jednak powinna nastąpić weryfikacja eksperymentalna (lub poprzez ukierunkowane obserwacje). Jakiś czas temu znajomy napisał mi o motylu nocnym z rodziny zawisakowatych – o zmroczniku. Że spotkał go, a na drugi dzień wydarzyło się coś nieprzyjemnego. W paradygmacie szamańsko-magicznym można byłoby uznać owego zmrocznika za wiedźmę, która zjawiwszy się przyniosła nieszczęście. Ale przecież nawet najbardziej szalone czy absurdalne hipotezy można zweryfikować. Jednym słowem metoda naukowa przydaje się w życiu codziennym. Tak jak umiejętność czytania i pisania.

Metoda naukowa pozwoliła ludzkości osiągnąć niesłychany postęp technologiczny. Warto jednak przypomnieć, że metoda naukowa sprowadza się przede wszystkim do sposobu myślenia i weryfikowania hipotez a nie stosowanych przyrządów technicznych i specjalistycznej aparatury. Nie wystarczy więc wyposażyć szkoły w komputery i nowoczesny sprzęt laboratoryjny. Znacznie ważniejszy jest sposób myślenia, kształtowany nie tylko przez matematykę ale i przez nauki przyrodnicze (znaczenie eksperymentu).

Po przeczytaniu tylko jednego artykułu w gazecie o ezoteryce, astrologicznych horoskopach czy dowolnej teorii spiskowej od razu czujemy się ekspertami i możemy w tym magiczno-spiskowym świecie uczestniczyć, dyskutować, objaśniać (mamy poczucie sprawstwa i dostępu do tajemnicy – pokazując w telewizji zgniecione puszki i rozerwane parówki). Z wiedzą naukową najczęściej jest inaczej: wydaje się, że potrzeba wielu lat edukacji by móc zabrać głos. Tak więc „próg dostępu” jest dużo wyższy. Bo trzeba najpierw mozolnie zdobyć wiedzę i nauczyć posługiwać się specjalistycznym językiem. Podobnie z aparaturą naukową – trzeba nauczyć się obsługi i interpretacji uzyskiwanych pomiarów (rozumienia skąd się biorą i co oznaczają).

W kształceniu myślenia naukowego ważne jest przybliżenie do rzeczywistego odkrywania i ciągłe dostarczanie prawdziwych problemów, nawet z życia codziennego.To powinno być nie tylko na studiach ale i w szkołach. A tymczasem w naszych liceach poznikały pracownie chemiczne, fizyczne i biologiczne z prawdziwego zdarzenia (żeby młodzieży nic złego się nie stało?) a nauka sprowadza się do metod podających (głównie) i sprawdzania zapamiętanej wiedzy.

To duży wysiłek intelektualny i organizacyjny dla nauczycieli. To ogromne wyzwanie dla nauczycieli – muszą mieć czas samemu poznawać i w pełni uczestniczyć w nauce. Uczestniczyć a nie tylko obserwować. Sami temu nie sprostają, potrzebne jest instytucjonalne wsparcie środowiska akademickiego (uniwersytety dopiero do tego powoli dojrzewają) oraz powstania nowych instytucji, takich jak centra nauki, eksperymentatoria, żywe laboratoria, leśne przedszkola itd.

W kształceniu myślenia naukowego ważna jest współpraca świata naukowego (akademickiego) ze szkołami oraz instytucjami, takimi jak centra nauki oraz z samorządami. Bo to te ostatnie utrzymują finansowo instytucje edukacyjne. 

Nowe wyzwania cywilizacyjne trzeciej rewolucji technologicznej wymuszają na nas tworzenie zupełnie nowego środowiska edukacyjnego. Przestrzeni, w której uczeń ale także student będzie mógł poczuć się uczestnikiem z poczuciem sprawstwa, gdzie będzie brał udział i miał możliwość aktywnej wypowiedzi. Tak rozumiana przestrzeń edukacyjna to nie są tylko obiekty (np. centra nauki, lokalne eksperymentatora czy powiatowe, pozaszkolne pracownie naukowe), ale także nauka obywatelska z udziałem wolontariuszy. Naukowcy powinni pokazywać łatwe możliwości uczestnictwa w zbieraniu danych. Żeby każdy poczuł się ważnym uczestnikiem naukowego odkrywania świata. A jest to nie tylko możliwe ale i z korzystne dla samych uniwersytetów – nauka obywatelska pozwala zebrać wiele rozproszonych danych np. dotyczących klimatu, ekspansji gatunków, zbierania danych etnograficznych itp.

Tak więc w edukacji muszą zajść kolejne duże zmiany. Ale akurat te, zaproponowane przez minister Zalewską, są ruchem wstecz ( i na dodatek zupełnie nieprzemyślanym logistycznie i programowo, co spotęguje tylko chaos w szkołach). Nie o takie zmiany chodzi i nie takie są potrzebne. Potrzebne są zmiany by powrócić do naturalnego człowiekowi procesu obserwowania i odkrywania świata a nie tylko przyswajania gotowych informacji. Potrzebne jest uczestnictwo w nauce jako procesie a nie tylko przyswajanie gotowego produktu, Przedmioty przyrodnicze są w tym procesie bardzo ważne.

Myślenie naukowe (metoda naukowa) jest ważną kompetencją zawodową w szybko zmieniającym się świecie i gospodarce opartej na wiedzy. W tym świecie, tworzonym przez trzecią rewolucję technologiczną, wymagane jest ciągłe przekwalifikowywanie się i kreatywność. Świat jest strasznie skomplikowany i na co dzień analizujemy, czy tego chcemy czy nie, ogromną ilość danych. Nowych danych, przy których rutyna zawodzi. Ćwiczenie krytycznego myślenia, właściwego metodzie naukowej, jest więc kompetencją niezwykle użyteczną.

Myślenie naukowe nie jest domeną jedynie naukowców jako wyspecjalizowanej grupy zawodowej, tak jak gotowanie nie jest zarezerwowane jedynie dla kucharzy z restauracji. Po co jest metoda naukowa zwykłemu zjadaczowi chleba? By poznawać rzeczywiste przyczyny zachodzących zjawisk i by działać skutecznie na co dzień, w domu i w pracy.

Magię można porównać do inżynierii – także (intencjonalnie) jest sposobem wpływania na rzeczywistość. Za pomocą zaklęć chcemy wpływać na zmianę biegu rzeczy, na przykład odgonić burzę z gradobiciem czy wyleczyć skrofuły za pomocą zamawiania – odgaszania węgli. O ile jednak w inżynierii (czy medycynie i biotechnologii) metodą naukową weryfikuje się wszystkie pomysły, hipotezy, interpretacje oraz sprawdza rezultaty, o tyle w magii skuteczności zaklęć nie weryfikuje się. Jeśli zaklęcie nie pomogło… to nie oznacza, że zaklęcia są nic nie warte (podobnie jest w różnorodnych teoriach spiskowych). Oznacza tylko, że może zaklęcie wypowiedziane było niewłaściwie lub w niewłaściwej formie. Ostatnio taki argument słyszałem w odniesieniu do znachorskiego leczenia chorób nowotworowych siłą woli. Nie pomaga? Znaczy to, że pacjent za mało wierzył w siłę znachorskiej magii – gdyby mocno uwierzył to by pomogło. Sama skuteczność owych znachorskich praktyk w ogóle nie jest poddawana weryfikacji.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s