Jak uratowałem nastrosza co ludzi po nocach straszył, z dygresją o naukowym wolontariacie

13654325_1633941596921958_6642302751422808682_nDziało się to pod koniec lipca Roku Pańskiego 2016. Wieczorem, w telefonie zadźwięczał komunikat z Facebooka. Alicja T. z: Agnieszka P.-C.: „Stanisław, coś nas odwiedziło i śpi, mamy zwiewać?” Do tej przynaglającej prośby dołączone było zdjęcie owada, wyglądającego niesamowicie. Zanim odpisałem już rozgorzała dyskusja: „Marta F.: Ja tam bym uciekła ….”.

Owszem, była jeszcze inna alternatywa zgubna dla tego owada – w sumie człowiek jest większy i nie będzie uciekał ze swojego domu…. Z byle powodu. Swego bronić trzeba….

Szybko więc pospieszyłem z pomocą i wyjaśnieniami, że to na pewno motyl nocny, ćmą czasem zwany (doświatła często przylatują, tak jak chruściki – Trichoptera). A dokładniej zawisakiem. To dziwne ułożenie skrzydeł jest typowe dla nastroszy. Nastrosz ale nie znam gatunku, trzeba sprawdzić.

Nocna pora sprzyja wyobraźni. Nastrosz się nastroszył i nastraszył. Wobec nowego i nietypowego jesteśmy nieufni a wiele różnych owadów nam po prostu wadzi: gryzie, kłuje, krew wysysa. Z podejrzliwością patrzymy na nowe dla nas stworzenia.. Podobnie zaniepokojony głos zaalarmował mnie równo trzy lata temu, i też dotyczyło nastrosza: Nastrosz topolowiec i prognoza pogody… ze zmorą w tle

Kilka dni temu kolega z pracy (nie entomolog) przyniósł mi owada nieco „rozplaskanego”, z prośbą o rozpoznanie i wyjaśnienie czy to coś groźne było. Kolega był na wycieczce w lesie i coś mu za koszulę wlazło, drapało i miał wrażenie, że chce ugryźć. Po bliższych oględzinach okazało się, że to jakiś roślinożerny ryjkowiec (chrząszcz). A więc zupełnie niegroźny. No cóż, żyjemy w mieście, z przyrodą, także i tą sześcionogą, mamy znacznie mniejszy kontakt niż nasi przodkowie. Przyroda za oknem jest dla egzotyczna niemalże. Ale kto pyta nie błądzi a internet z Facebookiem jest dobrym środkiem komunikacji.

Wróćmy do nastrosza, po moim wyjaśnieniu Agnieszka P-C napisała „Oczywiście że darowałyśmy mu życie, nawet uratowany został przed kotem.” I tak, dzięki Facebookowi uratowałem życie nastroszowi. Ale konkretnie jakiemu gatunkowi?

Rano zasiadłem do komputera i jeszcze raz obejrzałem zdjęcie. Jest nie najlepszej jakości. Widać nieco zniszczone skrzydła z osypanymi łuseczkami i postrzępionymi brzegami. Znaczy motyl jest mocno „zlatany”, swoje przeszedł (a w zasadzie przefrunął). Wygląda na nastrosza osinowca (Laothoe tremulae) lub nastrosza topolowca (Laothoe populi). Na zdjęciu nie widać nasady drugiej pary skrzydeł, co pozwoliłoby jednoznacznie rozpoznać gatunek. Najpewniej jest to samica i to nastrosza osinowca. Tak wnioskuję po ubarwieniu skrzydeł, tułowia i odwłoka.

W przyrodzie o obiektywną pewność jest trudno. W podejściu naukowych typowe jest to, że brak ostatecznych odpowiedzi. Zastosowanie dodatkowych metod, pozyskanie nowych danych umożliwia weryfikację wcześniejszych hipotez. Naukowa prawda nigdy nie jest ostateczna, zawsze coś można uzupełnić a nawet diametralnie zmienić – bo decydują nie tylko pojedyncze obserwacje ale i kontekst teoretyczny (paradygmat czyli kontekst interpretacji).

Nastrosze dość dziwnie układają skrzydła: tylna para jest z przodu – robi to rzeczywiście niesamowite wrażenie czegoś niezwykłego, nietypowego. A do tego owad jest stosunkowo duży. Nastrosz osinowiec jest gatunkiem rzadkim. Ten fakt zmusza do ostrożności we wnioskowaniu, bowiem statystycznie łatwiej byłoby spotkać pospolitego nastrosza topolowwca niż rzadszego nastrosza osinowca. Rozmieszczenie nastrosza osinowca jest środkowo-wschodnio palearktyczne. W Polsce notowany ze wschodniej części kraju. W naszym regionie notowany (a więc u nas ma swoją zachodnią granice zasięgu występowania). Skoro zatem zdjęcie pochodzi z Olsztyna, to nastrosz osinowiec jest możliwy. Nie obala to naszej hipotezy (że na zdjęciu jest nastrosz osinowiec).

Dorosłe postacie omawianego gatunku pojawiają się od początku maja do początku czerwca. Z kolei nastrosz topolowiec w formie imaginalnej pojawia się od początku maja do początku sierpnia. Zatem okres pojawu bardziej wskazuje na topolowca niż osinowca. Niemniej skrzydła motyla, uwiecznionego na zdjęciu wskazują na „wylatanie”, a więc owad jest „stary”. Nie wyklucza to więc nastrosza osinowca (nie falsyfikuje naszej hipotezy co do identyfikacji gatunku), który przetrwał aż do koca lipca.

Dla porządku dodam, że gąsienice żerują na osice. Są ślicznie zielone z kolorowym deseniem.

Czy można jakoś bardziej uwiarygodnić hipotezę, że na Zatorzu, pod koniec lipca, moje znajome widziały nastrosza osinowca? Kolejnego zdjęcia się nie da zrobić – motyl odfrunął. Na dołączonym zdjęciu dobre cechy diagnostyczne nie są widoczne. Co zatem można jeszcze zrobić? Trzeba poszukać innych informacji i sprawdzić, czy ten gatunek w tym rejonie występuje (może ktoś widział, może zrobił zdjęcia, jeśli nie w stadium imago to w stadium gąsienicy?). Nie wiem czy udałoby się dotrzeć do innych obserwacji, innych osób z tego roku. Gdyby udało się potwierdzić występowanie nastrosza osinowca, wtedy hipoteza nasza byłaby nieco wzmocniona. Ewentualnie można w roku kolejnym specjalnie szukać obu gatunków w Olsztynie: nastrosza topolowca i osinowca.

Można także obejrzeć zgromadzone kolekcje i szukać dodatkowych cech diagnostycznych, które dałoby się zastosować do załączonego zdjęcia. Podobnie mam z chruścikami. Klucze oparte są o genitalia – tych niestety na zdjęciach nie widać. Zatem trzeba opracować klucz-atlas na podstawie rysunku i ubarwienia skrzydeł, i to pierwszej pary, bo to one są na zdjęciach widoczne. Takie narzędzie ułatwiłoby identyfikację chruścików a tym samym możliwość pozyskania wielu danych z całego kraju. Specjalistów jest zbyt mało, by mogli wszędzie dotrzeć. Ponadto otwierałyby się kolejne perspektywy dla naukowców-wolontariuszy (amatorami zwanych). Każdy może w badaniach naukowych uczestniczyć i pomagać w zbieraniu wartościowych danych. Na przykład takie obserwacje pomocne mogą być w monitorowaniu i dokumentowaniu zmian zasięgów występowania w miarę ocieplania się klimatu lub innych antropogenicznych przekształceń środowiska.

Jesteś na wakacjach, nasz ze sobą telefon komórkowy? Możesz włączyć się w monitoringowe badania naukowe. Potrzebna tylko odrobina wiedzy i… komunikacji. Nawet Facebook do tego się przyda.

Czytaj także: Owadomotyl czyli nastrosz topolowiec jako nocna moczytrąbka 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s