O liczeniu, pastuchu i wódce co z dzielenia się bierze

13730864_10208849035056540_8700703343739524092_oCzytam trzytomową „Kulturę ludową Słowian” Kazimierza Moszyńskiego. Cudowna podroż w przeszłość i odkrywanie wiedzy zapomnianej. Zaciekawił mnie na przykład rozdział o umiejętnościach liczenia dawnego ludu. Autor podaje przykłady zaokrąglania przy dzieleniu, by sobie ułatwić skomplikowane działania.

Określenia Małoruś Moszczyński odnosi chyba do Ukrainy (w granicach Rzeczypospolitej). To właśnie z wsi małoruskiej podaje zabawny (zabawny w dzisiejszych realiach) przykład radzenia sobie z dzieleniem. Oto wieś wynajmuje pastucha do opieki nad wspólnym, wioskowym bydłem. Pastuchowi powierzono łącznie 115 sztuk bydła, za co rzeczony pastuch zażądał 10 złotych*. Jak podzielić owe 10 złotych pomiędzy wieśniakami tak, aby każdy uiścił jednakową kwotę od każdej sztuki bydła? Tak chłopi rozumowali: gdyby było 100 sztuk bydła, to każdy z gospodarzy musiałby zapłacić po 10 groszy od sztuki rogacizny. Ale bydła jest więcej, zatem od sztuki należy się mniej. Składają się więc po 9 groszy od każdej sztuki bydła. Uzbierali kwotę 10 zł i 35 gr. Zgodnie z umową 10 zł wręczają pastuchowi a 35 groszy… wspólnie przepijają. Jednym słowem kreatywne rozwiązanie z odrobiną wspólnotowej przyjemności.

Nawet jak się czegoś nie potrafi to można znaleźć jakieś rozwiązanie. Kiedyś kalkulatorów nie było, a pisemne dzielenie dostępne było tylko podczas edukacji szkolnej. Wyszukują takich przykładów, bo przygotowuję się do debaty o myśleniu naukowym, która odbędzie sie w sierpniu w Centrum Nauki Kopernik. Czy człowiek myśli naukowo „z natury” czy jest to efekt edukacji i socjalizacji? I czy myślenie naukowe jest dostępne dla każdego? Pytanie zasadne, zważywszy na popularność najprzeróżniejszych teorii spiskowych i… licznych w życiu społecznym wykształconych ignorantów. Niby wykształcony, z dyplomami i fakultetami… a w wielu innych aspektach widoczna ignorancja i brak „zdrowego rozsądku”. 

A  zamieszczone zdjęcie pochodzi z małego miasteczka, cittaslow. Takie zamknięcie może być tylko na prowincji. Tak na słowo honoru. Piękne.

* Pastuch mógłby chcieć opłaty liczonej od każdej sztuki, dla włościan byłoby to wygodne, bo łatwo znaliby kwotę, jaka mają zapłacić. Ale wtedy to pastuch musiałby umieć dobrze rachować. W sumie czy pasie kilka mniej lub więcej sztuk bydła to wysiłek i tak jednaki. Więc łatwiej mu określić całą kwotę, licząc od stada a nie od sztuki. Ponadto kwota jest „okrągła” i nie wymaga znajomości rachunków. Przerzucił problem na zleceniodawców.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s