Nikt nie staje się w pełni człowiekiem w pojedynkę

trawnik_ulicaTrafiając na cenne i wartościowe myśli, chce się je jakoś mocno zapamiętać, utrwalić. Chyba dobrym sposobem jest zapisywać… i dyskutować. Poszukanie związku z innymi elementami wiedzy zgromadzonej w głowie jest nie tylko odłożeniem na półkę w szafie mózgu ale i funkcjonalnym powiązaniem z innymi pojęciami, zjawiskami itd. Wtedy łatwiej sobie taką myśl przypomnieć. Nie jest eksponatem w magazynie tylko używanym narzędziem. 

Przy porannej lekturze trafiłem na takie wyjątkowo trafne zdanie:

„Nikt nie staje się w pełni człowiekiem rozumnym w pojedynkę; nasze umysły zawdzięczamy wychowaniu w kulturze, w bliskości z innymi ludźmi.”

Zdanie odnosi się do ewolucji ludzkiego języka, ale dostrzegam w nim znacznie głębszą myśl. Artykuł pt. „Najważniejszy wynalazek ludzkości” (chodzi o język!) Łukasza Kwiatka ukazał się w Tygodniku Powszechnym i jest omówieniem książki „Ewolucja języka. W stronę hipotez gesturalnych”. Zaciekawiony na pewno sięgnę po tę książkę. Rozważania o języku nasunęły mi nieco inne analogie społeczne, odnoszące się do lokalności i globalności jak najbardziej na czasie. 

A dlaczego zamieszczam zdjęcie z ulicznego trawnika jako ilustrację do cytatu, odnoszącego się do ewolucji języka? Zdjęcie pochodzi z wczorajszego happeningu „Zielona partyzantka – odsłona druga” (zobacz zdjęcia). Tworzenie przestrzeni publicznej, w której można rozmawiać, jest tworzeniem warunków do rozwoju kultury. I tego by można było w pełni stawać się człowiekiem w bliskości z innymi. Język jest swoistym iskaniem się na odległość. By wyrastać do pełni człowieczeństwa potrzebni są ludzie i kontakt z nimi. Wspólna praca, wspólne rozmowy nawet „o niczym”. Akcja polegała na zamianie nielegalnego, dzikiego parkingu na zieloną przestrzeń, w której ludzie mogą się spotykać. Jednym słowem obywatelskie, spontaniczne i oddolne budowanie warunków do rozwoju kultury… i praktycznego korzystania z języka, najważniejszego wynalazku Homo sapiens. Przy okazji była to dobra rewitalizacja, bo do prac włączyli się miejscowi, z ulicy. I ja tam byłem, kowale bezskrzydłe na kamieniu namalowałem oraz kilka kwiatków zasadziłem. 

I na tym tle wspominam nasz Dzień Wolności, wybory 4 czerwca 1989 roku. Ważny dzień dla mnie, dla Polaków, dla Polski. Wolność trzeba uzyskiwać aktywnie, tak jak teren zielony dla ludzi w środku miasta. I stale zabiegać, bo nigdy nie jest dane raz na zawsze. Nie mogę być w Warszawie na manifestacji by pokazać na ulicy moje uznanie dla wolności w pełni odzyskanej w 1989 roku jak i współczesnych starań o zachowanie zagrożonej wolności. Swoje poparcie wyrażam więc blogowo. Tak jak mogę, tak jak potrafię.

W wyborach 1989 roku byłem członkiem komisji wyborczej w Olsztynie. Już nie pamiętam czy przewodniczącym czy wiceprzewodniczącym komisji. Długo liczyliśmy głosy, bo nie bardzo wiedzieliśmy jak interpretować skreślenia: lista krajowa była najczęściej przekreślana w całości, ale niektórzy utrzymywali, że te nazwiska, których przekreślenie nie dotykało, należy liczyć na „tak”. Liczenie głosów trwało bardzo długo. To były czasy bez telefonów komórkowych i żona się bardzo martwiła. W domu nie mieliśmy telefonu stacjonarnego, więc wieści nie było. Wróciłem do domu późno ale z dobrą nowiną. Czekaliśmy tylko na zbiorcze wyniki, które były równie dobre. Wielkie zwycięstwo wolności i aktywności ludzi. 

I tę wspaniałą chwilę z 1989 roku dzisiaj wspominam. Świętuję i celebruję. Lokalnie, podwórkowo, językowo.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s