Kortowiada czyli „jakieś ramy trzeba w końcu temu hulaszczemu trybowi życia nadać”

DSCN0576Kiedy w Olsztynie trwała tegoroczna Kortowiada, ja wracałem z konferencji naukowej z Lasów Janowskich. Podróż publicznymi środkami komunikacji ma tę zaletę, że więcej się widzi wokół siebie. Uwielbiam lubelską starówkę, kipiącą życiem artystycznym i wieloma masowymi imprezami. W podróży powrotnej skorzystałem by z dworca autobusowego w drodze na dworzec kolejowy przespacerować się przez uroczy Lublin. Jak zwykle robiłem zdjęcia.

Tuż za starym browarem robiłem zdjęcia porzuconym butelkom w ulicznej, odrapanej bramie. Podszedł do mnie wzbudzony pan w średnim wieku. I narzekał na Kozienalia (to nazwa lubelskich juwenaliów), że muzyka techno przez całą noc, pijackie burdy, spać nie można a rano trzeba do pracy. Rozumiem człowieka, bo głośnej muzyki też nie lubię, zwłaszcza techno.

W Lublinie jest kilka uczelni. Browar Perła (na zdjęciu), w historycznym budynku znajduje się w środku miasta. Głośna muzyka w nocy może być uciążliwa (kilka lat temu z rodziną byłem na wakacjach w Lublinie, okno naszego hostelu wychodziło na Krakowskie Przedmieście, vis-avis nocnego baru – noce mieliśmy „przechlapane” pijackimi imprezami, studentów tam nie było). Nawet jeśli pojawia się raz w roku. Spacerowałem po ulicach Lublina w samo południe. Obok Browaru Perła z banerem Kozienaliów studentów raczej nie widziałem, a przynajmniej pijących. Może pora nie ta. W bramach widziałem za to pijanych i pijących lubelskich żuli. Niektórzy zaczepiali przechodniów. Piwo w Lublinie tanie, w okolicach dworca kolejowego w klimatycznie spelunkowym barze po 4 zł. Odrapane i zniszczone kamienice w tym kwartale miasta to nie sprawa studentów i ich juwenaliów. Taka dzielnica.

DSCN0580Podobne miejsca znajdziemy i w Olsztynie. Z całą pewnością wymagają mądrej rewitalizacji i resocjalizacji ludzi. Na przykład poprzez wykształcenie. Im więcej ludzi studiuje, tym lepiej, po ogólny poziom wykształcenia się podnosi. Dokształcać mogą się także dorośli – są i studia wieczorowe, kursy, a potem nawet uniwersytety trzeciego wieku.

Olsztyńska Kortowiada ma znacznie lepszą lokalizację, na uboczu miasta i głośna muzyka z kortowskiej górki przeszkadza co najwyżej tylko mieszkającym na Słonecznym Stoku. Osobiście nie lubię wielkich koncertów i głośnej muzyki. Dwa razy, w latach ubiegłych, towarzyszyłem studentom zarówno w czasie parady przez miasto, jak i w boju wydziałów. Poznałem nieco Kortowiadę od podszewki. Moja znajoma (pracownik naukowy), opowiadała mi, że na koncerty Kortowiadowe chodzi wraz z córką. I nigdy nie spotkała się z agresją. Jak na tak wielką imprezę zadziwiająco jest bezpiecznie i spokojnie.

Nie jestem fanem Kortowiady, bo nie przepadam za masowymi i głośnymi imprezami. Brakuje jednak olsztyńskim juwenaliom dobrej promocji i pokazania wielu twarzy tego wydarzenia. Tam dzieje się wiele kameralnych i wartościowych działań, które najczęściej w ogóle nie są przez media dostrzegane. Widoczne jest tylko to, co głośne. Na dokładną obserwację zapewne brakuje czasu…

Jak co roku pojawiły się narzekania na studentów i Kortowiadę. Jak pisze Gazeta Wyborcza Olsztyn „Prym w tych krytycznych opiniach pod adresem młodzieży wiedli radni prawicy. – Jakieś ramy trzeba w końcu temu hulaszczemu trybowi życia nadać – mobilizował pozostałych radnych Jarosław Babalski z Prawa i Sprawiedliwości. – Nie może być tak, że miasto jest terroryzowane przez rozbawioną gawiedź. Czy to są studenci, czy nie. 20 lat temu studenci też szaleli, ale nie było takiej swobody, jaka jest dzisiaj. Jeśli w sposób publiczny spożywa się alkohol i ludzie na to patrzą, no to jaki to jest obrazek miasta Olsztyna?” Cały tekst.

Ponarzekać łatwo. Ale już dawno temu studenci zostali pozostawieni sami sobie (gdzie było wtedy miasto i radni?). Studenci znaleźli sponsora w postaci browarów. A mieli inne wyjście? Przecież nie jest to sponsor na darmowe piwo tylko duże koncerty muzyczne. Ja za „pijaństwem” nie jestem, ale jak na imprezę kilkudziesięciu tysięcy osób jest nadzwyczaj spokojnie i dużo lepiej niż w innych uniwersyteckich miastach. W czasie parady studenckiej przez miasto puszki są na ulicy, ale zaraz służby wszystko sprzątają. Że studenci piją w miejscu publicznym? A jak na Starówce ludzie piją piwo w ogródkach restauracyjnych, z widocznymi z daleka reklamami napojów alkoholowych, to przechodnie i turyści tego nie widzą? Wtedy to nie demoralizuje?

Zamiast narzekać na studentów warto ich mądrze wesprzeć. Miasto wspiera chyba dużo bardziej klub Stomil (a są w Olsztynie mecze piłkarskie, które przyciągną do miasta tylu przyjezdnych co Kortowiada?). Już wyobrażam sobie imprezę kibolską na kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Jak by Olsztyn wtedy wyglądał? Ile policji trzeba byłby przywieźć do Olsztyna dla zapewnienia bezpieczeństwa? Zatem drodzy radni – wesprzyjcie Kortowiadę finansowo, by nie musieli studenci szukać sponsora w postaci browarów. Przez Kortowiadę miasto Olsztyn zyskuje promocyjnie w całej Polsce. I zamiast tę imprezę zohydzać wesprzyjcie mądrą promocją.

Na Kortowiadzie dzieje się dużo więcej niż tylko picie piwa. Parada przez miasto dużo bardziej potrzebna jest miastu niż studentom. Kortowiada znakomicie się obejdzie bez parady. Zdaje się, że to w latach ubiegłych właśnie miasto Olsztyn zabiegało o paradę ulicami miasta, uzależniając od tego swoje dofinansowanie. Zachęcam do bardziej wnikliwego przyjrzenia się Kortowiadzie od środka. Jest tam więcej sensu niż się radnym prawicy wydaje. Pora by poznali rzeczywistość osobiście a nie ze swoich partyjnych mediów.

Miasto Olsztyn żyje ze studentów, np. w postaci wynajmu mieszkań. Czasem studenci bywają uciążliwi, jak to młodzi ludzie (my też tacy byliśmy, chyba, że ktoś ma już sklerozę i nie pamięta… albo nie chce pamiętać). Sam mieszkam w bloku, gdzie blisko połowa mieszkań jest wynajmowana studentom. Na ogół żyje się spokojnie i dobrze. Nawet w czasie Kortowiady. Jeśli radni (zwłaszcza ci z pisowskiej prawicy), chcieliby podnieść Kortowiadę na wyższy, artystyczny poziom, to niech dofinansują tę studencką imprezę, sławną na całą Polskę jako najlepsze juwenalia. I nie przez jałowe narzekania ale po pierwsze przez dofinansowanie i mądre inicjatywy. Gdyby studenckie juwenalia miały sponsora w postaci miasta, to studenci nie szukaliby sponsorów w postaci browarów. Po drugie – bawcie się razem ze studentami i pokażcie przykładem na czym mądra i dobra zabawa polega. Przykład ma najlepszą moc wychowawczą.

Co do pijaństwa studentów. Na Kortowiadę przyjeżdża dużo licealistów (i jeszcze młodszej dziatwy) z okolicy. Młodzież jest jaka jest… i wcale nie przez Kortowiadę. Na Kortowiadzie ujawnia się tylko wychowanie z domów wyniesione. I nie prawdą jest, że wszyscy studenci piją. Wielu z nich bawi się zupełnie na trzeźwo.

ps. oba zamieszczone zdjęcia zrobione zostały w Lublinie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s