Kubecznik i stare notatki – wreszcie znalazłem

Będzie o sensie sporządzania notatek, gromadzenia danych i rozbudzaniu ciekawości oraz przyczynach spadku czytelnictwa. Prawie pół roku temu pisałem o kubeczniku i starych notatkach (Kubecznik co wspomnienia przyrodnicze z dzieciństwa przywołał). Dzisiaj je przypadkiem znalazłem. Szukałem czegoś innego, a w ręce wpadł mi stary zeszyt.

Wtedy nie wiedziałem co to jest. Dzisiaj już wiem. Notatkę zapisałem w zeszycie w 1977 roku, prawie 40 lat temu. Zaintrygował mnie swoim kształtem i dziwnością, to zrobiłem rysunki. Wtedy nie było aparatów cyfrowych w aparatach telefonicznych. Bo nie było ani telefonów komórkowych ani fotografii cyfrowej. Był zeszyt i ołówek. Na drugiej stronie zanotowałem „naliczyłem 40 grzybów, w tym 4 dojrzałe i 2 dojrzewające. Rysunek jest prawie naturalnych rozmiarów.”

Świat się nieustannie zmienia, nie tylko w zakresie przyrody. Utrwalanie przemijającego służy poznawaniu. Bo te różne mniej lub bardziej dokładne notatki mogą być potem zbierane i analizowane. Korzystają historycy, korzystają biolodzy. Nowe technologie pozwalają na znacznie więcej niż kiedyś. Zbieranie, gromadzenie, przechowywanie i udostępnianie obserwacji, danych jest warunkiem uprawiania nauki. W zasadzie studentów uczymy tej rzetelności i skrupulatności. Tak wiec wykształcenie biologiczne (przyrodnicze) to coś więcej niż wiadomości o grzybach, roślinach, zwierzętach czy genach. I uczymy interpretować obserwowane zjawiska. A najważniejsze, że ta metodologia dostępna jest każdemu i od zaraz. Nawet na podwórku, zwłaszcza  w wakacje. Można notować w zeszycie jak i w internecie.

Od dłuższego czasu przez media przewija się lament, że Polacy mało czytają (książek). Ostatnio moja żona zwróciła mi uwagę, że to nie chodzi o znajomość liter. Chodzi o potrzebę poznawania świata. Bez wątpienia ma rację, wszyscy uczą się czytać i pisać, a tylko niewielu czyta systematycznie. Najwyraźniej nie czują potrzeby nie tylko czytania ale i poznawania świata.

A jeśli tak, to świadczy to o rodzinie i naszej szkole (systemie edukacji), że nie rozbudzają ciekawości (od przedszkola po doktora). Pierwszym i najważniejszym elementem budowania wartości i budzenia ciekawości poznawczej jest rodzina. Szkoła uzupełnia. Czasem nadrabiać powinna deficyty z najbliższego otoczenia. Każde dziecko jest ciekawe świata. Jak to więc się dzieje, że dorastając traci tę pasję poznawczą? Spadek czytelnictwa jest tylko elementem większej całości – spadku chęci poznawania świata (brak ciekawości i otwartości). Czytanie książek niewątpliwie sprzyja poznawaniu, odkrywaniu i powiększaniu swojej wiedzy o świecie. Ale przecież nie o samą umiejętność czytania chodzi. W naszych szkołach znikają eksperymenty, znikają pracownie. Przeładowane programy skłaniają do przekazywania treści (i sprawdzania efektywności tego przekazu) a nie podtrzymywaniu i rozbudzaniu ciekawości. Teraz chyba przezywamy renesans  eksperymentowania, czego przykładem są centra nauki i pikniki naukowe. 

To nie tablety czy smartfony powodują spadek czytelnictwa. Czytać można z papieru jak i z ekranu. Przyroda, nawet na podwórku, sprzyja rozbudzaniu ciekawości. Kiedy wiosna w pełni rozkwita, może warto częściej wychodzić na podwórko by poobserwować jak trawa rośnie, co robią mrówki, dokąd ślimak idzie.

Ja tymczasem zabieram się do wymyślania propozycji dla przedszkola.. by rozbudzać ciekawość świata już u najmłodszych. W zasadzie nie rozbudzać co jej nie gasić…. O dorosłych nie zapomnę. Można zacząć już od zaraz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s