Autyzm. Każdy jest wartością, każdy coś wnosi.

pomocautysta

 Jestem pełen podziwu dla wytrwałości i wysiłku wielu matek. One się nie poddają. Kiedy innym opadają ręce one wciąż są aktywne. Kiedy Pani Sylwia Gruszka-Cott zapytała, czy można tę grafikę i problem udostępnić w mojej przestrzeni internetowej (bo to poza tematem), też miałem wątpliwości. Ale przemyślałem i zauważyłem sens.

Wielu ludzi ma różne deficyty, czasem w wyniku wad wrodzonych (choroby cywilizacyjne, zanieczyszczenie środowiska itd.), czasem w wyniku wypadku czy choroby, która przytrafia się w ciągu życia. Ale jeśli się głębiej zastanowić, to nie są dla nas ciężarem, tylko darem. Dzieci z autyzmem (jak i dorośli) mają trudności w nauce szkolnej. Inaczej funkcjonują. Ale podobno w Dolinie Krzemowej jest bardzo wielu „wielkich indywidualistów” (zespół Aspergera, najsłabsza forma autyzmu). Mają inne talenty, przydatne w gospodarce. Ta ich „inność” znakomicie przydaje się społeczeństwu. Podobnie jak wielka wrażliwość artystów.

W przypadku autyzmu, jak i wielu innych chorób, nie wystarczy poświęcenie i czas matki. Potrzebna jest rehabilitacja i bardzo specjalistyczne wsparcie edukacyjne. Wsparcie takich inicjatyw to nie jest filantropia lecz mądra inwestycja w kapitał ludzki. I nie tylko w odniesieniu do konkretnego dziecka, konkretnej rodziny.

Wielkie sprawy skłądają się z małych i drobnych działań. Pomagając sobie nawzajem budujemy więzi. A może zróbmy coś więcej niż udostępnienie tego apelu o pomocy? Może nie tylko 1% od podatku ale stale i częściej? Znam już kilka matek, które pomagając własnym dzieciom szyją poszewki dla szpitala czy organizują różne akcje charytatywne.  Może spróbujmy zrobić,  tym razem w Szczytnie, kilka spotkań w realu, przy malowaniu biutelek, kamieni, szyciu lalek, szalików, dzierganiu. Czymkolwiek, by siąść razem i coś zbożnego zrobić. A potem wystawić na licytację właśnie na taki cel. Komuś pomożemy a przy okazji spotkamy się. I pobędziemy ze sobą, jak przy darciu pierza czy łuskaniu fasoli. Można będzie porozmawiać.

Budowanie więzi społecznych to także dobra inwestycja w kapitał ludzi. Ja wiele nie potrafię, tylko malować butelki czy kamienie. Ale z chęcią nauczę się czegoś nowego. Z przyjemnością przyjadę do Szczytna.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s