Nauczeństwo czyli niech MOOC będzie z wami

Czachorowski_Gliwice_2015W tytule pojawił się neologizm, wyglądający na błąd językowy. I jeszcze słowo zbliżone do „moc”, co w zdaniu nawiązuje do Gwiezdnych Wojen. To symboliczne odniesienie do zupełnie nowej rzeczywistości, w której żyjemy. I nie do końca jeszcze sobie to uzmysłowiliśmy. A wpis będzie o nowych technologiach w edukacji czyli dlaczego szkoła musi się zmieniać.

Niezadowolenie z edukacji na każdym poziomie jest uzasadnione. Nie wynika ono z faktu, że mamy leniwych nauczycieli, głupich uczniów/studentów czy złe podręczniki. Świat się tak szybko zmienia, że stare wzorce szybko się dezaktualizują. Zmuszeni jesteśmy ciągle poszukiwać, ciągle dostosowywać i ciągle eksperymentować. Dlaczego eksperymentować? Bo nowe jest nowe i nikt jeszcze nie wie jak najlepiej dostosować system edukacji do nowej rzeczywistości. Trzecia rewolucja technologiczna odmienia nie tylko technologie ale i całe społeczeństwa.

Nie osiągniemy sukcesu (i zadowolenia z edukacji), gdy cofniemy się i przywrócimy stare wzorce (bo kiedyś było dobrze) dlatego, że nowe rozwiązania nie do końca nas satysfakcjonują. Eksperyment z gimnazjami (czyli wydłużeniem kształcenia ogólnego) częściowo się powiódł, częściowo nie. Prosta, automatyczna likwidacja gimnazjów niczego nie rozwiąże, a nawet zaszkodzi chaosem wynikającym z nagłych i nieprzemyślanych zmian. Trzeba zastanowić się i przedyskutować czego od edukacji oczekujemy i które elementy poprawić. I jak poprawić. Wydaje się, że sensownym jest zwiększenie efektywności kształcenia w zakresie nauk przyrodniczych i kreatywnych kompetencji. Czyli więcej eksperymentów i poszukiwań w szkole, na każdym poziomie. Przykład jeden z wielu.

Dawniej, gdy świat zmieniał się wolno lub bardzo wolno, kilka pokoleń żyło w takich samych warunkach, w takim samym świecie. Kolejne pokolenie przejmowało wzorce pokolenia rodziców i dziadków. W edukacji można było przygotować nauczyciela, który przekaże wiedzę całego pokolenia. Czyli nauczyciel sam długo się uczy, a potem idzie do szkoły i tę wiedzę przekazuje. Lepiej lub gorzej ale przekazuje. Teraz na oczach jednego pokolenia świat zmienia się kilkakrotnie. Trzecia rewolucja technologiczna dużo odmieniła. Owszem, jest jeszcze dużo wiedzy i kompetencji, które się nie dezaktualizują (są uniwersalne i ponadczasowe) i mogą być przekazywane dawną metodą. Ale postęp technologiczny jest tak szybki, że zmiany następują w ciągu jednego pokolenia. Wiele starych umiejętności staje się zupełnie zbędnych a do nowych nauczyciele się nie przygotowali. Muszą uczyć się razem z uczniami. Być jednocześnie uczniem i nauczycielem, czyli nauczniem. (zobacz np. Nauczeństwo czyli edukacja w formie prosumenckiej)

Jak uczyć posługiwania się nowymi technologiami gdy są one nowe i dla ucznia i dla nauczyciela? I nie chodzi tylko o drobne gadżety, zmienia się cały system edukacyjny od przedszkola do seniora. Kiedyś uczyliśmy się pisać stalówką i atramentem, potrzebowaliśmy bibuły, ołówka i temperówki. Teraz… musimy uczyć programowania z wykorzystaniem tabletów i smartfonów. 20 lat temu nie wiedzieliśmy co to są tablety czy telefony komórkowe. Dzisiejsze dzieci nie wiedzą co to jest bibuła, stalówka i obsadka.

Eksperymentują wszyscy. Dzisiaj jadę do Barczewa na drugie spotkanie kawiarni naukowej. W planach mam także uruchomienie podobnej inicjatywy w Olsztynku (wstępne rozmowy już się toczą). A niebawem zrealizuję przygotowane szkolenie dla przedsiębiorców w zakresie wykorzystania nowych technologii w biznesie i zarządzaniu rozproszonym. Uczę sam się ucząc i eksperymentując. By rozumieć rzeczywistość i by na bazie doświadczeń proponować zmiany (ulepszenia) w systemie edukacji. Rolą uniwersytetu jest tworzenie innowacyjności i transfer do społeczności lokalnej. Tak uważam.

Kolejny przykład, tym razem dotyczący MOOCy, czyli masowych otwartych kursów online. Zaczęło się w USA, gdy Uniwersytet Harvarda oraz Instytut Technologiczny w Massachusetts (czy muszę przypominać, że należą do najlepszych uczelni na świecie?), uruchomiły wspólną platformę z wykładami on-line. Uczelnie amerykańskie zainwestowały w projekt ponad 60 mln dolarów. Na razie wykłady są… są za darmo. W przyszłości może to być inwestycja dochodowa. Ale nie wiadomo, bo na razie trwa eksperyment. Większość studentów tych kursów on-line mieszka… poza USA. Czyli Amerykanie wydają pieniądze na edukację nie swoich obywateli. Czy ma to sens? Wielu studentów pochodzi z Ameryki Południowej i Azji Południowo-Wschodniej. Są i studenci z Polski. Może inni w ten sposób wybierają sobie imigrantów … najmądrzejszych?

Dzisiaj odkryłem, że podobne rozwiązanie pojawiło się i w Polsce (na razie w wersji beta). Copernicus College   „to miejsce, gdzie każdy może studiować za darmo, online, po polsku, u najlepszych polskich uczonych oraz młodych ambitnych naukowców. Copernicus College jest pierwszą polską platformą MOOC (masowych otwartych kursów online), czyli darmowym serwisem umożliwiającym studiowanie przez Internet.” Poza nagranymi wykładami w oferowanych kursach odszukać można artykuły naukowe, e-podręczniki, fragmenty książek, literaturę uzupełniającą czy zestawy ćwiczeń i testów (jako materiały uzupełniające). Czyli wszystko to, co pozwala samodzielnie zdobywać wiedzę… bez wychodzenia z domu. Na razie zakres tematyczny oferowanych kursów jest ograniczony. Ale należy spodziewać się, że będzie ich coraz więcej. Jednym słowem edukacja rozproszona i z wykorzystaniem nowej technologii rozwija się i do nas dociera. Copernicus College jest projektem non-profit, wszystkie materiały dostępne są za darmo dla wszystkich zarejestrowanych użytkowników.

To nie tylko początek rewolucji w nauczaniu, to jej rozwój i upowszechnianie. W pewnym sensie jest to demokratyzacja dostępu do nauki (i wiedzy) na skalę, jakiej w historii jeszcze nie doświadczyliśmy. O edukacji on-line słyszeliśmy od dawna. Teraz nabiera ona znaczącego przyspieszenia i nowych kształtów. A czy jesteśmy organizacyjnie na nią gotowi? Edukacja trafia pod strzechy, daleko na prowincję i daleko do krajów biednych czy zaniedbanych, na każdym kontynencie. Dlaczego amerykańskie uczelnie wyłożyły tak dużo pieniędzy w kształcenie on-line? Najlepszym studentom z całego świata oferują kontynuację nauki u siebie, już całkowicie w realu. Odkrywają talenty i… proponuję zrobienie u siebie doktoratu. Odkrywają.. tak jak kiedyś złoża ropy naftowej, węgla czy złota.

Trzecia rewolucja technologiczna bazuje nie na surowcach czy konwencjonalnych źródłach energii, ale na kapitale ludzkim. Odnawialne źródła energii mogą być rozproszone, dostępne dla każdego. Nie trzeba więc koncentrować produkcji w jednym miejscu, blisko surowców i elektrowni. Podobnie decentralizuje społeczeństwo internet (współpraca możliwa niezależnie od miejsca przebywania). Teraz ten efekt decentralizacji i rozproszenia dociera do edukacji. Nic dziwnego, że szkoła musi się zmieniać.

Także i na Harvardzie czy MIT panuje przekonanie, że edukacja to nie tylko chodzenie na wykłady, ale też fizyczna obecność w zróżnicowanej grupie studentów, w tradycyjnym środowisku edukacyjnym uniwersytetu. Bo w kampusie uniwersyteckim ważna jest nie tylko biblioteka, wykłady, ale i kontakty międzyludzkie, dyskusje, inicjatywy i wszystko to co możemy nazwać transferem horyzontalnym wiedzy. Studenci uczą się bo są razem i uczą się w obecności wykładowców. Uniwersytet i szkoła to nie tylko miejsce i budynki lecz środowisko edukacyjne. Tak jak w ogrodzie stworzyć dobre warunki, nawozić, podlewać a rośliny same pięknie wyrosną.

Bezpośrednie kontakt studenta z innymi studentami i z nauczycielem akademickim (oraz biznesowym otoczeniem uniwersytetu) zawsze był ceniony i stanowił o wartości uniwersytetu. Bezpośredniego kontaktu nie zastąpi internet i wykłady on-line. Czemu więc amerykańskie, wiodące uczelnie, a teraz i w Polsce Copernicus College, decydują się na takie eksperymenty? Twórcy tych projektów zapewniają, że nauka na miejscu przetrwa niezależnie od rozwoju wykładów internetowych. A zatem to nie zamiast ale w uzupełnieniu. Taki swoisty „abgrejt” (upgrade).

Uniwersytet jako miejsce spotkań pozostanie, nauka odbywa cię przecież w sieci społecznej (konektywizm). Ale te spotkania mogą mieć zupełnie inny charakter, także z wyjazdami do małych miejscowości i z wykładami kierowanymi do zupełnie innego studenta, kształcącego się przez całe życie małymi porcjami (edukacja ustawiczna przez całe życie).

MOOC to eksperyment, nikt jeszcze nie, co z tego wyjdzie za kilka-kilkanaście lat. Ale jeśli chce się być w czołówce to trzeba eksperymentować i poszukiwać. W przeciwnym razie zrobią to inni i wyprzedzą we współczesnej gospodarce opartej na wiedzy. Osobiście nie czekam na to, co zrobi mój uniwersytet i jakie przyjdą rozporządzenia z ministerstwa. Eksperymentuję, uczę się. A na razie jadę z wykładem do kawiarni naukowej w małym miasteczku cittaslow.

Może eksperyment się nie przyjmie a ja zmarnuję czas (i opóźnię swoją karierę zawodową, stracę finansowo itd.). Raczej te formy nie zastąpią tradycyjnej nauki. Ale nie chcę być biernym widzem zmian, jakie dokonują się w świecie. Żeby być profesjonalistą nie wystarczy czytać książki. Trzeba samemu doświadczać. Wtedy te wyczytywane z książek treści rozumie się pełnij. To tak jak czytać książkę kucharską – jeśli niewiele się dań spróbowało, to trudno zrozumieć, o czym napisano w tej książce kucharskiej.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s