Edukacja przez zabawę i odkrywanie – w kierunku świata Cyberiady

12274618_10207039605901942_3743322466106817560_nKiedy w czasach licealnych zaczytywałem się w science-fiction (a ulubioną była Cyberiada Stanisław Lema), nie przepuszczałem, że fantazja może się ziścić za mojego życia. W tamtych czasach nie było komputerów (w moim zasięgu). Teraz telefon komórkowy w mojej kieszeni ma większą moc obliczeniową niż komputery, które pozwoliły ludziom wylądować na Księżycu. Nowy świat zupełnie niepostrzeżenie zmienił naszą rzeczywistość. Zarówno ja jak i edukacja szkolna są jakieś takie niekompatybilne. Nie tylko biologia nie nadąża za nowym środowiskiem, ale i kultura. Przyspieszenie niemalże kosmiczne.

Na początku grudnia wybieram się na II edycję Ogólnopolskiej Konferencji i Targów „Edu IT. Nowe technologie w edukacji.” w Gliwicach (http://www.ssm.silesia.pl/konferencja). Przygotowuję wykład inauguracyjny, pt. „Edukacja przez zabawę i odkrywanie: od fasolek i gier planszowych do programowania” oraz do dyskusji panelowej pt. „Co nam daje doświadczenie?”. I czuje dużą tremę. Dlaczego trema? Bo czuję się mocno niekompatybilny w stosunku do otaczającej mnie rzeczywistości. Powiem wprost: zacofany. Nie nadążam z uzupełnianiem wiedzy i uczeniem się.

Udział w konferencji, nawet w roli „mentora”, jest okazją do uczenia się. Bo przygotowanie referatu czy wykładu to konieczność przemyślenia i uporządkowania swojej wiedzy i doświadczenia. W trakcie przygotowań, gdy myśli są porządkowane i werbalizowane, można coś przy okazji odkryć. Konferencje i wykłady do ćwiczenie dla umysłu. Część to bezużyteczne (?) błądzenie myślami po manowcach, ale czasem coś się odkryje. I wydzielają się endorfiny. Kreatywność jest bez wątpienia przyjemna. Inaczej tylu ludzi nie zajmowałoby się odkrywaniem, rozwiązywaniem zagadek itd. Skoro uczenie się sprawia przyjemność, to czemu szkoła wydaje się nam nudna i nieprzyjemna (czasem)? Może za mało tam odkrywania a za dużo konieczności zapamiętywania gotowych treści?

Wiele lat temu, po przestudiowaniu iluś tam książek, w czasie przygotowywania ćwiczeń z ekologii dla studentów biologii, zaprojektowałem prostą grę, dotyczącą sukcesji ekologicznej. Wcześniej naczytałem się o modelowaniu w ekologii jako ważnym elemencie badań. Bo w grze są reguły – tak jak prawa w przyrodzie. Ale jest i losowość (nieprzewidywalność). Można to nazwać chaosem deterministycznym. W sumie to on daje nam radość z udziału w różnego rodzaju grach. Kiedyś to były tylko gry planszowe.

I w nawiązaniu do modelowania przygotowałem prostą grę z kostkami do kry i fasolkami (groch i inne nasiona – bo były dostępne, teraz pewnie łatwiej o plastikowe koraliki). Przygotowałem plansze i inne pomoce, z wykorzystaniem kredek, papieru i kleju (prace ręczne – analogowe projektowanie i programowanie). I ze studentami graliśmy. By na podstawie osiągniętych wyników (rezultatów gry) wyciągać wnioski ogólne, dotyczące sukcesji ekologicznej, strategii życiowych gatunków itd. Pierwotna inspiracją były badania nad chruścikami w zbiornikach okresowych. Chciałem najnowsze ustalenia naukowe przenieść do dydaktyki. By wspólnie odkrywać.

Pomysł z grą dopracowałem i opublikowałem w czasopiśmie dla nauczycieli (Czachorowski S., 1994. Sukcesja ekologiczna. Biologia w Szkole, 2 (238): 79-85). Ale przez jedne zajęcia można zrealizować niewiele. Rzuty kostką, obliczenia, wpisywanie wyników –  sporo trwa. I tak znacząco krócej niż badanie sukcesji w przyrodzie (kilka, kilkadziesiąt lub nawet kilkaset lat), ale mało danych do pogłębionej dyskusji w czasie jednych zajęć. W tamtym czasie uczyłem się programowania w języku BASIC. Napisałem więc program do sukcesji. Ponieważ w tamtym czasie dostęp do komputerów był niewielki (ja korzystałem z ogólnouczelnianej Mery, mieszczącej się w czterech dużych szafach), studentom udostępniałem wcześniej przygotowane wydruki. Ciągi cyferek. Aby mogli analizować więcej różnych sytuacji. Program komputerowy znacząco przyspieszał uzyskiwanie wyników i znacząco rozszerzał możliwości modelowania (więcej i szybciej).

Model symulacyjny jest pewnym uproszczeniem rzeczywistości. Ale pozwana przetestować różne sytuacje znacznie szybciej niż badania terenowe (zwłaszcza te, dotyczące sukcesji ekologicznej). Mnie w tym czasie interesowała heterogenność środowiska i sukcesja w niejednorodnym środowisku. Algorym programu jest jak prawa w przyrodzie: stały i niezmienny. Ale jest i losowość oraz indywidualne przypadki, które można projektować i analizować (tak jak doświadczenia w laboratorium). Na bazie tego modelu powstały dwie publikacje: Czachorowski S., 1997. Związek cykli życiowych z heterogennością środowiska i krajobrazu. W: T. Puszkar i L. Puszkar (red.) Współczesne kierunki ekologii – ekologia behawioralna, Wyd. UMCS, Lublin, str.: 389-398, Czachorowski S., 1997. Wpływ nieciągłości krajobrazu na liczbę i liczebność gatunków – model symulacyjny. W: T. Puszkar i L. Puszkar (red.) Współczesne kierunki ekologii – ekologia behawioralna, Wyd. UMCS, Lublin, str.: 399-412. A jeszcze później mój doktorant napisał program i wykorzystał model oraz obliczenia w swojej pracy doktorskiej: dr Tomasz Majewski, 2006: Wpływ nieciągłości środowiska na kształtowanie się zgrupowań Trichoptera, Wydział Biologii UWM w Olsztynie. Edukacja przeplata się z odkrywaniem. I być może tego potrzeba współczesnej szkole! Tyle tylko, ze nauczyciele potrzebują dobrego wsparcia instytucjonalnego, albo ze strony uczelni wyższych albo w postaci wyspecjalizowanych instytucji, takich jak centra nauki. W obu przypadkach to zespoły naukowców współpracują z nauczycielami. Właśnie taka rewolucyjna zmiana zachodzi na naszych oczach w systemie edukacyjnym, zupełnie niezauważana w hałasie związanym z likwidacją gimnazjów.

Czasy z BASICiem minęły. Nie nadążyłem za zmianami i poszedłem za radą, że nie warto wymyślać samemu, skoro mogą zrobić to specjaliści. Początkowo uczyłem się także programowania by tworzyć strony www. Ale i tego zaniechałem. Teraz korzystam z gotowych szablonów i profesjonalnych serwisów. Używam, ale nie wiem jak to działa i nie mogę samodzielnie modyfikować. Czuje się więc zapóźniony i ubezwłasnowolniony na własne życzenie. Przestałem rozumieć programowanie i samodzielnie nie potrafię tworzyć. A że mam zainteresowanie niszowe to nie doczekałem się potrzebnych mi programów statystycznych czy programów edukacyjnych.

Jadę więc na konferencję by szukać partnerów do współpracy i wspólnie przygotować nowoczesne narzędzie dla nauczycieli. By wspólnie z uczniami odkrywali. A ja uczę się nowych możliwości i wykorzystywania dostępnych programów na tablety w codziennej pracy dydaktycznej. Na konferencji w Gliwicach podzielę się nie tylko swoimi przemyśleniami ale i doświadczeniami, m.in. z wykorzystania grywalizacji w dydaktyce akademickiej. Niżej zamieszczony schemat „planszy do gry” w opracowanej przeze mnie grywalizacji. Jak zwykle, narysowałem kredkami…. Ale jest już w internecie w wersji cyfrowej. Jakoś łatwiej mi rysować kredkami niż projektować cyfrowo. Taka skaza mojego pokolenia.

11021245_10205188795232832_4504045194198666691_n

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s