Wyzwolenie Olsztyna, którego nie było (krótka opowieść z morałem)

Kontekst wszystko zmienia, a przynajmniej dużo. Kiedyś, za PRLu było wyzwolenie Olsztyna. Teraz przypominany jest dramat ludności cywilnej Prus Wschodnich, gdy weszła Amia Czerwona, dramat Niemców, Warmiaków, Mazurów. Olsztyn był zdobyty, bo nie był częścią przedwojennej Polski. Reszta kraju była wyzwolona, bez względu jak odnosimy się do faktu, że to ZSRR na nas napadł 17 września 1939 r. Bo Wilno, gdy wkraczała armia niemiecka przepędzając Sowietów, czuło się wyzwalane. Nie wiedzieli jeszcze czym jest okupacja niemiecka a doznali już wielu krzywd od Sowietów. Moja mama, jako dziecko trzymane na rękach, witała Niemców kwiatami, a przynajmniej przyjaznym machaniem rąk. Przez bardzo krótki moment na Wileńszczyźnie poczuli się wyzwalani. Złudzenie szybko prysło.

Po II wojnie światowej, tereny napadnięte w 1939 r. przez Rosję, zostały poza granicami Polski. W granicach znalazły się tereny okupowane od początku przez faszystowskie Niemcy. Te w pełni można uznać za wyzwolone (a przynajmniej zastąpione znacznie łagodniejszą okupacją). Były też tereny zdobyte (tak jak Warmia i Mazury) i przekazane Polsce, jako swoista rekompensata za ziemie zagarnięte przez ZSRR i swoiste reparacje wojenne. Ideologicznie było jednak podkreślane jako wyzwolenie i „powrót do macierzy” po utracie przed wiekami.

Dramat ludności cywilnej wcale nie był przypadkowy. Po ludzku możemy współczuć ale sami sobie byli winni (tego aspektu dotyczy morał dla współczesnych, także i Polaków). Mieszkańcy Prus Wschodnich z dużą akceptacją wybrali Hitlera (w niektórych rejonach nawet ponad 80% poparcia!)a w czasie wojny korzystali z niewolniczej pracy podbitych narodów, także w formie pracy przymusowej (wielu Polaków było tu na robotach). „Wyzwolenie” było zemstą, w wykonaniu głównie Armii Czerwonej, ale potem był szaber i niechęć do Warmiaków, wynikający z lat okupacji i doznanych krzywd (krzywd doznali także i zupełnie niewinni). Wielu zostało w miejscach, gdzie byli na robotach. Ten kontekst zmienia sporo. Bo piszę o przypadkowych kosztach i zbiorowej, wieloletniej odpowiedzialności zbiorowej. Nie wystarczy więc stać z boku i nie uczestniczyć w zbrodni. Lub zwykłej niegodziwości. Kiedy przyjdzie burza, wszyscy zmokną, także ci zupełnie niewinni…

Obecnie Rosja, putinowska, imperialna i agresywna, zagraża narodom Europy. Wojna już od ponad roku toczy się na wschodniej Ukrainie, a może rozprzestrzenić się na inne kraje (teraz doszła i do Syrii). Cokolwiek dalej się wydarzy, winni są Rosjanie, nawet ci milczący. Oby nie ponieśli takich kosztów jak ludność Prus Wschodnich, która upatrywała w Hitlerze szansy na rozwój gospodarczy, dumę i sukces. Niemcy gorzko zapłacili za imperializm, agresję i zbrodnie. Stracili ponad 10 milionów własnych obywateli, stracili sporo terytoriów, przez dziesięciolecia byli okupowani (NRD). I przez wiele lat musieli obnosić się ze stygmatem zbrodniarzy i ludobójców.

Historia zawsze odczytywana jest w kontekście czasu i miejsca. Jakkolwiek byśmy nie wartościowali przepędzenia większych zbrodniarzy (faszystowskie Niemcy), to Olsztyn nie był wyzwolony. Był zdobyty i przekazany Polsce. Możemy to świętować lub tylko wspominać. Natomiast wszelkie zbrodnie należy nazywać po imieniu. Niech będą przestrogą dla przyszłości i dla nas samych. Tu morał zasygnalizowany kieruję do nas samych, Polaków…

Nie ma już potrzeby fałszowania historii, np. generała Czerniachowskiego. Pomniki złej chwały można zlikwidować (i stało się tak na szczęście), a jak Rosjanie chcą, to niech zabierają do siebie. Ten generał zginął u nas zastrzelony przez własnych żołnierzy (wcześniej generał zastrzelił pomniejszego dowódcę, bo jadąca kolumna czołgów nie zrobiła miejsca do swobodnego przejazdu dla generała w limuzynie).

Chwalmy bohaterów, wspominajmy ofiary, nazywajmy zbrodniarzy po imieniu, ani nie umniejszając ani powiększając ich roli w tamtych czasach. I ich współczesnego znaczenia dla nacjonalizmów i fałszywych imperializmów. Demony wojny obudziły się w Europie a popularność zyskują demagodzy zapatrzeni w kult siły…. Nie dajmy się uwieść piewcom wątpliwej dumy i wielkości.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s