Najwięcej na świecie jest…. dziennikarzy

fotografowanieBadąc niedawno na przedstawieniu teatru ulicznego uświadomiłem sobie, że najpopularniejszym zawodem (profesją) współcześnie jest dziennikarstwo.

 W czasach Stańczyka, najwięcej było lekarzy:

„U jednego z tych panów, którzy radzi przy biesiadzie pragnęli Stańczyka dla zabawy gości, zdarzyła się rozmowa, jakiego też to stanu ludzi najwięcej na świecie. Każdy co innego mówił: ten krawców, ten szewców, ten innych rzemieślników. Stańczyk stojąc podle za czyjémś kresłem, odezwał się na to:  — Najwięcej jest lekarzów na świecie, ot jeśli nie wierzycie wasz mość, pokażę ich stu w Krakowie, w przeciągu trzech dni. „

Czasy się zmieniły i teraz najwięcej jest dziennikarzy, a zwłaszcza fotoreporterów. Czy to jakaś wycieczka, nawet spacer do lasu, czy to jakiś koncert, przedstawienie teatralne, spotkanie towarzyskie, wernisaż, wypadek, gradobicie… od razy pojawia się fotografujących i utrwalających zdarzenie ze dwa tuziny dziennikarzy. Nie wierzysz czytelniku? To sprawdź na dowolnym artystycznym, sportowym wydarzeniu czy uroczystości. Stań mentalnie z boku (jak rasowy dziennikarz) i policz widzów-uczestników, którzy przynajmniej jedno zdjęcie zrobili (lub nagrali wideo, trzasnęli sweetfocie czy selfi z dziejącym się wydarzeniem). Jaki procent widzów-uczestników wcieliło się w rolę dziennikarza-dokumentalisty?

Kiedyś to było lepiej, czy to wesele, pierwsza komunia, koncert w filharmonii, przedstawienie teatralne itd., zjawiał się jakiś jeden może dwóch dziennikarzy, z kamerą, jakiś fotoreporter. Chyba, że jakies ważne oświadczenie rządu czy inna państwowa uroczystość – to wtedy kilka telewizji, kilkunastu pstrykających fotoreporterów.  Ale teraz jest tak na każdej, nawej majprowincjonalniejszej, lokalnej uroczystości, czy małym wydarzeniu rodzinnym. Niemalże każdy wyciąga co tam kto ma, nie tylko aparaty i kamery ale nawet telefony komórkowe, tablety itd. I cykają, kręcą, nagrywają. Aż oglądać trudno . Widzów prawie nie ma – sami dziennikarze. Tak więc śmiało mogę stwierdzić, że współcześnie najwięcej jest dziennikarzy. Nie wszyscy mają etat, nie wszyscy dostają wierszówki i inne honoraria. Można by powiedzieć, że tak na prawde to niewielu…. Zdecydowana większość to freelancerzy, wolni strzelcy, dziennikarze w pełni niezależni i na dorobku. Na życiowym starcie. Wolontariusze mocno lokalni. Ale dziennikarze!

No cóż, ja też tak mam. I wiem, że dziennikarskie dokumentowanie pochłania i absorbuje. Skupiam się na utrwalaniu a nie na przeżywaniu, uczestniczeniu. Bo jest się dziennikarzem i trzeba dziennikarzować (wybierać dobre miejsce do fotografowania, przemieszczać się by być ciągle w centrum i mieć dobre ujęcia) a nie się obijać… Gdy dostrzegam coś pięknego, unikalnego, ciekawego to od razu chcę sfotografować, sfilmować, utrwalić. Tak jak dziennikarz. A co potem?

Potem to ludzie pokazują znajomym na swoich smartfonach, udostępniają na portalach skocznościowych, piszą ilustrowane blogi, pokazując zdjęcia opowiadają co widzieli i gdzie byli, co przeżyli. Dziennikarze relacjonujący świat… co prawda czasem publiczność niewielka, ale dziennikarskie utrwalanie jest dziennikarskim rzemiosłem i już. Czasem nawet duże stacje i czasopisma przedrukowują i na swoich łamach upubliczniają.

Z dzieciństwa pamiętam jak do wiejskiego domu wracał dziadek lub wujek lub ktokolwiek inny, to opowiadał. To co zobaczył i usłyszał, a to w mleczarni, a to w sąsiedniej wiosce, a to w sklepie, a to w wmieście (pekaesem trzeba było jechać ładnych paręnaście kilometrów – wielki świat!). Jak zdarzył się jakiś wypadek, krowa w szkodę wlazła, ktoś pijany awanturę zrobił albo grad zboże wyłożył – to też było opowiadanie. W tamtych czasach uczyliśmy się relacji słownej. Zapamiętać i opowiedzieć. Zbudować ciekawą i niezwykłą opowieść (taniego newsa !) jedynie słowami, intonacją głosu i językiem ciała. Czasem można było pokazać jakiś eksponat, np. kulkę gradową.

Teraz swoje opowieści ozdabiamy (ilustrujemy) fotografiami, filmami. I wcale nie musi to być jakiś blog internetowy. Po prostu wyciągamy komórkę i pokazujemy, kotki, pieski, dzieci, wnuki, swoje podróże wycieczkowe. Uczymy się więc fotografowania, filmowania, czasem blogowania, edytujemy foto albumy.  Przy okazji robiąc zdjęcia inaczej spostrzegamy rzeczywistość: nieco bardziej aktywnie, skupiając się na wyszukiwaniu ciekawych elementów, niepospolitych zjawisk itd.

Tak sobie myślę, że dziennikarstwo to powinien być najpopularniejszy kierunek na studiach… boż jest duże zapotrzebowanie!

 

ps. Zdjęcie wykonano w czasie lipcowego fotospaceru: https://www.facebook.com/fotospacerypl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s