Chruścikowe lepianki, przeklęta panna i Jerzy Helwing

lepionkiW starych archiwach można znaleźć dużo ciekawych i ważnych naukowo faktów. Trzeba tylko umieć szukać i je odczytywać (odszyfrowywać). Bowiem dawne nazwy nie zawsze były nazwami naukowymi. Czasem tylko jakiś pokrętny opis zwierzęcia czy rośliny. Ale znając kontekst historyczny i biologię gatunku można co nieco zidentyfikować. Mój znajomy z Warszawy – dr Stanisław Cios, specjalizuje się w docieraniu do dawno zapomnianych informacji. Szuka tam, gdzie inni nie zaglądali. Niedawno przysłał mi wycinek z Dziennika Poznańskiego, z roku 1897 (nr 277, 4 XII). Jest tam zdanie o chruścikach. „Lepionki sieciówek (Phryganea) (…) znalezione w Obornikach”.

To pierwsze znalezione określenie na domki chruścików jako lepianki, lepionki. Dobrze oddaje charakter budowy domku: przyklejanie, lepienie z fragmentów roślin, kamyczków czy muszelek ślimaków. Niczym dawna lepianka. W tamtym okresie chruściki zaliczane były do sieciówek (sieciarek). Teraz mało kto o tym pamięta.

Mam chruściki z rzeki Wełny w Obornikach, znalezione przez Huberta Adamka w 2006 i 2011 roku Jeden jest tylko domkowy: Brachycentrus subnubilus, pozostałe budują sieci łowne, drapeżny Polycentropus flavomaculatus i filtratorzy z rodziny wodosówkowatych: Hydropscyhe contubernalis, Hydropsycje pellucidula i rzadki gatunek Hydropsyche guttata. W okolicach Obornik na pewno występowało i występuje dużo gatunków chruścików, nie tylko z rzeki. Najpewniej w cytowanym fragmencie chodziło o inne gatunki niż moje, budujące raczej duże domki.

Jak widać z zamieszczonego wycinka modne były w tamtym czasie prywatne kolekcje i gabinety osobliwości. Tak powstawały współcześnie znane muzea przyrodnicze. Przy tej okazji warto przypomnieć niezwykłą postać z naszego regionu Jerzego Andrzeja Helwinga , pastora, lekarza i botanika z Węgorzewa. Opisywał rośliny i tworzył unikalny zielnik. Przypomnijmy, to był wiek XVII ! Helwing to taki nasz Linneusz. Helwing zajmował się badaniem szaty roślinnej Prus. Opisał wiele gatunków roślin i zanotował ich lokalne, mazurskie nazwy. To ogromne bogactwo etnograficzne. Zielnik Helwinga się zachował można do niego jeszcze i dziś sięgać..

W Sulicach założył ogród botaniczny, gromadził w swoich zbiorach przyrodniczych, uważanych za największe w Prusach, bogate kolekcje skamielin. ryb, owadów, ślimaków, jaj ptasich, minerałów, bursztynów, Domyślam się ze i chruściki musiały tam być. Może zasuszone owady dorosłe a może domki (lepionki) chruścików. Ciekawe jak je wtedy nazywano, i domki i chruściki.

cykoriakwiatyW dawnych, lokalnych nazwach zapisana jest historia postrzegania świata przez człowieka. Nazwy roślin i zwierząt powiązane są różnymi historiami i interpretowaniem przyrody. Bo na przykład dlaczego na cykorię podróżnik dawniej na Prusach (co zanotował Helwing) mówiono Przeklęta panna? Roślina rośnie przy drogach polnych. Dlatego nazywana jest podróżnikiem. Roślina jadalna o pięknych niebieskawych kwiatach. Z korzeni robiło się kiedyś kawę lub dodawało do kawy zbożowej. Ktoś jeszcze pamięta kawę zbożowa z cykorią? Ale dlaczego przeklęta panna? Może wiąże się to z jakąś historią lub zwyczajami? Panny wygnanej ze wsi, przeklętej bo może „zbrzuchaconej” lub inaczej zhańbionej, wygnanej na poniewierkę, obnoszącej się ze wstydem?

Albo dlaczego na kąkol polny mówiono szalonka? To łatwiej odszyfrować. Kąkol to chwast, roślina trująca. Gdy nasiona dostają się do mąki, to chleb bywał gorzki i trujący. Zawarte substancje mogły mieć właściwości odurzające, stąd szalejące osoby po jej zjedzeniu (rośliny lub chleba z maki zanieczyszczonej kąkolem). Roślina szkodliwa także dla zwierząt domowych – to one mogły szaleć (dostawać szalonki).

Albo roślina o nazwie nietubyć, mająca chronić od uroku, bronić przeciw czarom. Dla entomologa ta roślina kojarzy się z czymś innym niż magią – jest rośliną żywicielską dla dwóch gatunków modraszków (takie niebieskie, małe motylek). Albo niewieście psiny. Nazwa urokliwa, tylko czy ktoś potrafi odtworzyć genezę tej nazwy i związane z tym historie (tak jak w przypadku ryżych zygmuntów)?

Lokalne nazwy szybko przemijają. Być może zostały gdzieś zapisane. Trzeba jednak wytrwałych i uważnych przeglądaczy archiwów by z miejsc nieoczekiwanych wydobyć słowa i historie, zdawałoby się dawno i nieodwracalnie utracone. Skarby wykopać można nie tylko na polu ale i w bibliotece. A teraz, gdy coraz więcej starych gazet i ksiąg dostępnych jest w wersji cyfrowej, to każdy może przeglądać przepastne zasoby biblioteczne całej ludzkości. Byle by dostęp do internetu i ciekawośc poznawcza były. Szukajmy więc starych historii.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s