Dobry wykład źle odebrany. Czyli o obowiązkowych wykładach na uniwersytecie cz. 7.

Złożoność problemu jest duża (w dyskusji nad tym, dlaczego studenci nie chcą przychodzić na wykłady lub wykazują małą motywację do aktywności na zajęciach). Niech dla ilustracji posłuży drugie studium przypadku.

Rzecz dzieje się na ogólnopolskiej konferencji poświęconej dydaktyce akademickiej. Przyjechali tylko ci, którzy chcieli (i to raczej z dużą motywacją). Nikogo nie było z nagonki ani obowiązkowej obecności. Pełna dobrowolność. Prowadzący wykład dobrze się przygotował (bo to wykład zamawiany), napracował się. Z boku wyglądało na znakomite wykonanie. A jednak było wyczuwalne rozczarowanie. Wszystko powinno pójść jak najlepiej, ale jednak tak nie było w moim odczuciu (a po rozmowach kuluarowych z innymi uczestnikami konferencji mogę stwierdzić, że i inni myśleli podobnie). Było nawet oklaski. Pozornie więc wszystko było cacy.

ideatoriumpiotrWykład pt. „jak mówić by nas słuchali” miał Pan Piotr. Jak się można było zorientować – prowadzi warsztaty i szkolenie ze sztuki prezentacji (na pewno dla polityków). Wykład popołudniowy, ale zostałem specjalnie (rezygnując z kawy i przekąsek). Przyszedłem punktualnie, wybrałem dobre miejsce, bo temat mnie bardzo interesuje. O od kilkunastu lat prowadzę zajęcia i wykłady w podobnym temacie. Niby dużo wiem, ale zawsze czegoś nowego można się dowiedzieć i nauczyć. Motywacja była więc duża (w odróżnieniu od wcześniej opisywanego przykładu ze szkoleniem bhp) i duże zaciekawienie.

Pierwszy zgrzyt, prowadzący spóźnił się 5 minut, organizatorzy musieli szukać i wołać. O ile się spóźniają się uczestnicy (z przerwy kawowej) to jest to niezbyt sympatyczne ale akceptowalne. Przecież w dużym gronie zawsze się znajdą bardziej i mniej zainteresowani konkretnym tematem. Prowadzący w żadnym przypadku nie może się spóźniać na swój występ. Bo to jest oznaka lekceważenia słuchaczy (tak odbiera to słuchacz, ten swoisty język ciała). Na wstępie więc emocjonalny zgrzyt (złe wrażenie, malutkie, ale jednak).

Początek też nie najlepszy (choć był wstęp) – za dużo tekstu na slajdach (przynajmniej na początku), struktura wystąpienia bardzo schematyczna, powtarza zbyt często słowo „niezmiernie” – to zaczyna razić. Ale może dlatego, że wywołał swoim spóźnieniem złe wrażenie oraz jest to jednak wykład plenarny (a więc honorowe i prestiżowe miejsce, godzinny, a nie krótki referat). Duża część wystąpienia niezbyt zgodna z tytułem. Pojawia się więc zawód, i w konsekwencji zostały „nakręcone” złe emocje „czepiają się wszystkiego”. Być może i mówił o ciekawych sprawach, ale jednak niezgodnie z tytułem czyli oczekiwaniami słuchaczy. Wniosek z tego taki, że nawet dobry w mniemaniu wykładowcy (i kogoś z boku) wykład może być źle odebrany, bo zły język ciała na początku oraz zawartość niezgodna z opakowaniem (treść z tytułem).

Obiecywał aktywne uczestnictwo, ale pierwsza część to wykład (potem oczywiście aktywizacja była, i to całkiem udana). Chyba zbyt długo utrzymywało się rozczarowanie, co budowało i utrwalało nieprzychylne emocje. Poczucie zawodu i oszukania. Wystąpienie było dobre a nawet momentami bardzo dobre. Ale nie na temat zapowiedziany tytułem. I stąd poczucie zawodu u mnie, jako słuchacza (potem okazało się że u innych także).

Dobrym elementem wystąpienia pana Piotra to kontakt z publicznością, odgrywanie scenek, pytania do publiczności. Uczestnicy dobrze się wczuli w swoje, przydzielone role, publiczność była aktywna. Była jednak widoczna niezgodność realizowanych działań z wygłaszaną przez prelegenta treścią jak powinien wyglądać dobry wykład. Dobrze realizował kontakt z publicznością, aktywizował, ale w części teoretycznej nie wspomniał, że jest to cechą dobrego wykładu, że dzięki temu publiczność słucha (nie każdy powiąże te fakty i nie będzie wiedział co robić na wykładzie, by być słuchanym). Mówił natomiast, że na slajdach nie powinno być dużo tekstu, a na większości jego slajdów – było. Słuchacz trochę bardziej obyty z tematem może odnieść wrażenie, że prelegent przeczytał gdzieś w książce… ale nie rozumie, bo sam nie stosuje. Rozdźwięk między wygłaszanymi słowami a praktyką (kontekstowym językiem ciała). A czy nasi studenci czasem tak nie odbierają? „Coś przeczytał i nam mówi, a sam do końca nie rozumie„? I to się niestety da wyczuć.

Rozczarowałem się, bo tytuł inny niż zawartość (wykład z recyklingu, dostosowany do innego odbiorcy, najpewniej polityków, odświeżana kiełbasa, włożone w nowe opakowanie – takie odniosłem wrażenie). A czy i my, pracownicy uniwersyteccy czasem nie robimy podobnie? Stare slajdy lekko tylko podretuszowane, odświeżone i podawane jako nowe? To chyba da się wyczuć. I dlatego być może taka a nie inna jest reakcja naszych studentów na wykładach.

Niespójność wynika z wiedzy odtwórczej (pan Piotr jest młody, więc kiedyś treść zrozumie i będzie wiarygodny, musi tylko trochę poćwiczyć, musi zrozumieć te czytane treści i wtedy będzie profesjonalistą). Emocjami wyczuwamy autentyczność i wiarygodność i odróżniamy od wtórnej treści, przeczytanej i opowiadanej. W XXI w. każdy może sobie sam przeczytać. W uniwersyteckich wykładach chyba chodzi o coś innego, o autentyzm i wiedzę z pierwszej ręki (doświadczoną, przemyślaną, „przetrawioną”).

Wróćmy do konferencyjnego przykładu. Pan Piotr na samym początku mocno się biznesowo autoreklamował (dobre w biznesie tu trochę raziło, nie tylko mnie – jak się z rozmów późniejszych okazało). Przecież nie przyszedł szkolić polityków jak uwodzić mają wyborców. Publiczność była wcześniej znana prelegentowi, to konferencja dla nauczycieli akademickich. W sporej więc części rozczarowanie wynikało z niedostosowania formy i treści do konkretnej publiczności. Prelegent nie dostosował formy i treści do odbiorców – na sali byli eksperci a nie dyletanci. Dodatkowo spóźnił się, a potem przedłużał poza wyznaczony czas swoje wystąpienie. Kumulacja drobnych, nieprzychylnych emocji. I sumarycznie zły odbiór całości (mimo dobrych i wartościowych fragmentów).

Kolejny element, które mnie zraził, to część o języku ciała. W sumie błędy i trywialności. To nie jest tak, że pojedyncze gesty (zwłaszcza wyuczone) zmienią sposób odbioru. Że jeśli zrobimy piramidkę z dłoni, to wydamy sobie się wiarygodni. To tylko to pozory, bo jeśli gesty nie wynikają z wewnętrznego przekonania (są wyćwiczone), to odbieramy jako sztuczne i niewiarygodne. Może politycy na to nabiorą się (informacja o cudownych i prostych sposobach by przekonać do siebie publiczności), ale chyba nie wykładowcy akademiccy z dużą praktyką. Sadzę, że raczej prelegent sam tego nie rozumie i przekazuje wiedzę, świeżo co wyczytaną, ale jeszcze głębiej nie „przetrawiona”, nie sprawdzoną osobiście w praktyce i nie przemyślaną. Ten sam wykład, wygłoszony dla zupełnych laików, może byłby znakomicie odebrany a prelegent w opinii słuchaczy wydałby się mistrzem i ekspertem. Na sali jednak nie byli, początkujący z edukacją, laicy.

Było kilka dobrych i wartościowych momentów, z których skorzystałem. Ale złe wrażenie pozostało. Dowiedziałem się czegoś, ale złe wrażenie o prelegencie pozostało. Wniosek z tego wyciągnąć można taki, że nawet jak studenci się czegoś nauczą dobrego, to i tak mogą wykładowcę w ankietach źle ocenić, opierając się na emocjach i ogólnym wrażeniu, w tym przypadku rozbieżności między tytułem a treścią oraz niespójnością przekazu czy treścią trywialną dla konkretnych słuchaczy.

Od siebie dodam, że nie ma uniwersalnych regułek i schematów. Dużo zależy od kontekstu miejsca i czasu oraz konkretnej publiczności.

Jak więc oceniać efektywność dydaktyki akademickiej? Czy tylko wrażeniem „napracowania się” wykładowcy? Skoro się napracował, namęczył, doczytał, to „należy się” obecność studentów na wykładzie i docenienie! Mają być, nawet pod przymusem? Tak, tylko czy to, co otrzymują, jest im potrzebne? Czy widzą sens? Czy znamy kontekst całości i zewnętrznych uwarunkowań?

 

A tu początek całej dyskusji.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s