Czy wykłady na uniwersytecie powinny być obowiązkowe? Cz. 3. A jak to było dawniej?

stliknaulicyZa moich czasów – stanu wojennego i końcówki PRL- też wykłady były obowiązkowe. Były listy obecności puszczane po sali itd. I wtedy też niektórzy „truli” niesamowicie, inni mówili ciekawie, ich wykłady były wartościowe. Ale nawet na tych najlepszych bywały chwile krótsze lub dłuższe z nudnymi fragmentami. Zapewne 100% efektywności się nie osiągnie, ale warto ku temu podążać.

Można regulaminem studiów sprawić, aby student był na sali, ale nie, żeby jego mózg słuchał i robił to, co chcemy. Można konia, nawet siłą, przyprowadzić do wodopoju, ale nie można zmusić do tego, by napił się wody. Wstępna motywacja też jest ważna (pisałem o tym poprzednio). Jeśli przymus, to słuchacz emocjonalnie ustawia się okoniem, jeśli własny wybór, to ciut więcej pozytywnych emocji i większa motywacja. Czy owo „ciut” to rzecz warta zabiegów? Moim zdaniem warta jest starań.

Tak, kiedyś wykłady były obowiązkowe. Wtedy myśleliśmy „że tak musi być”. Teraz studenci mają wiedzę, że istnieje inny świat poza nudnymi wykładami.

„Jedźmy dalej” (powracam do studium przypadku, cz. 1 i cz. 2)… Prelegent odwołał się do szerszego kontekstu (a nie tylko omawianie regulacji prawnych), to sprzyja słuchaniu i zapamiętywaniu. Warto więc takie elementy na wykładzie co jakiś czas przywoływać. Na każdym wykładzie. Motywowanie do BHP, bo jest w przepisach, np. unijnych. Ani słowa, że to w naszym interesie, że te przepisy przecież powstały po wielu negatywnych doświadczeniach, by zapobiegać nieszczęściom i wypadkom, by minimalizować straty, by zapewniać interes pracownika lub pracodawcy. Czyli nie dlatego, że to jest dobre samo w sobie, ale tylko że przepisy to regulują? Zapamiętywać, bo to jest w przepisach? Przepisy się zmieniają…. A czy my jesteśmy tak propaństwowi, żeby przepis był nadrzędna wartością? Silniejszą motywacją jest poczucie sensu. 

„Trzy lata na dochodzenie swoich roszczeń”. Odwoływanie się do przepisów a nie do sensu. Ludzie wewnętrznie zawsze i wszędzie poszukują sensu. W różnej skali. Warto im ten sens pokazywać. „Żeby państwa całkiem nie zanudzić” – czyli zdaje sobie sprawę z nudnej formy. Nie wie tylko, że można inaczej. Bo niby skąd? Sam się nudził na wykładach. I pewnie myśli, że trzeba mieć talent do mówienia. Że to musi być nudne bo taka jest istota rzeczy. Wykłady muszą być nudne….. zwłaszcza te z BHP. Hmm, przecież to nie jest prawda! Zawsze można lepiej, choć trochę. Przecież nawet to omawiane szkolenie jest lepsze w formie niż to, na których byłem 5 lat temu. Czyli da się. Wystarczy tylko chcieć zmian, chcieć się doszkalać. Czyli najpierw dostrzec problem i dobrze go zidentyfikować. A więc ponownie emocje i motywacja.

Wykładowca podaje przykłady „z życia”. Od razu sala bardziej słucha. Wtrąca się kierownik (element ożywczego dialogu) i podaje przykład choroby zawodowej, typowej dla środowiska akademickiego. Tak, to jest interesujące, bo mnie,  jako słuchacza, dotyczy. Słucham. I znowu kierownik wyszedł zza biurka „w salę”, nawet wchodzi między rzędy. Szuka kontaktu i od razu lepiej się słucha, bo czuć, że mówi do ludzi a nie do monitora. Oczywiście, nasze sale są źle architektonicznie i koncepcyjnie przygotowane do wykładów nie-nudnych. Można jednak choć trochę przełamywać te niesprzyjające okoliczności. Dobrze trzyma mikron (prelegent za nisko, stąd jest słabo słyszany). Prosta czynność a jak bardzo pomaga w uwadze i słuchaniu.

Dlaczego szkolenia bhp są (były?) synonimem nudnych szkoleń? Zły pijar i teraz trudno będzie odczarować złą opinię? Trzeba czasu i wysiłku. Uniwersytet to wspólnota i zbiorowa odpowiedzialność, jeden zanudzi… inni cierpią. Potrzeba więc świadomości dobra wspólnego i współpracy. Współpraca jest możliwa wtedy, gdy jest wzajemne zaufanie i bezpieczeństwo. Kiedy nie ma obawy, że inni mnie wygryzą, wykopią itd.

W analizowanym całym szkoleniu brak było wstępu dlaczego mielibyśmy słuchać, było bez mocnego odwołania się do korzyści słuchacza „co ja będę miał, z tego, że będę słuchał”? Można było też zastosować zaskoczenie „wiem, że uważacie że będzie nudno bo to tylko szkolenie bhp, ale ja was zaskoczę, tym razem nie będzie nudno! Tym razem będzie inaczej!”

Jeszcze jedna refleksja a propos obowiązkowości wykładów: skupić się na efekcie kształcenia a nie na formie. Może więc nie zawsze warto kruszyć kopie o te wykłady? Może przynajmniej część warto zamienić na ćwiczenia?  Czy zatem wykłady są potrzebne? Tak, bo żaden materiał multimedialny, żadna książka nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z człowiekiem. O ile nie nudzi i jest autentyczny. Kontakt z człowiekiem to język ciała i emocje. Tego nie ma ani w książkach ani w internecie (najwyżej fragmentarycznie). Bo w bezpośrednim kontakcie możemy zarazić się emocjami, zaciekawieniem i wtedy, zmotywowani, zaintrygowani sami będziemy zgłębiali dane zagadnienie. Tyle tylko, że bezpośredni kontakt może być realizowany w formie wykładów lub… ćwiczeń i konwersatoriów. 

Czy dostrzegamy, że świat się zmienia? Stosowanie regułek (zasad) ma sens ale tylko wtedy, gdy pasują do kontekstu. Raz zadziała, ale w innym kontekście nie zadziała. Nie jest winna „regułka” tylko umiejętność jej zastosowania w konkretnej sytuacji. Na wspominanym szkoleniu był też strażak i mądrze odpowiadał na pytania, np. czy można gasić człowieka gaśnicą z dwutlenkiem węgla itd. Wskazywał na cel i kontekst sytuacyjny. Było widać, że rozumie, a nie tylko wyczytał coś w książce i powtarza (czyta). Autentyzm był widoczny… i dlatego był słuchany. O wykładzie strażaka jeszcze napiszę.

Pora na kolejną dygresję jak to było kiedyś. Po wojnie prawie nie było książek, podręczników, nie było skryptów. Ocalała głównie wiedza w ludzkich głowach. Wtedy wykłady były głównym i podstawowym źródłem wiedzy. Dlatego trzeba było na nich być. I robić notatki, i wymieniać się notatkami, bo przecież jeden nie spamięta wszystkiego.  Ponad pół wieku później mamy biblioteki pełne książek. Co tam, jest internet i szybo można znaleźć wiele informacji, zwłaszcza tych starszych (z mobilnym internetem to nawet na smartfonie, pd ławką, w czasie wykładu). Studenci znają języki obce, nie to co kiedyś. Nie trzeba więc im opowiadać po polsku, co w zagranicznych książkach napisali. Jest nadmiar informacji a nie jej brak. Czyli zupełny inny kontekst. I dlatego wykłady pełnią zupełnie inną rolę, Już nie są podstawowym źródłem informacji (bo te szybko i łatwo studenci znajdują gdzie indziej). Ale wykłady mogą być objaśnieniem rzeczywistości, pokazywaniem co, gdzie i jak szukać, mogą w końcu pokazywać sens. Nie można bezrefleksyjnie powielać wzorów z przeszłości, bo wtedy się sprawdziły. Trzeba sprawdzić kontekst, czyli rozumieć istotę komunikacji i współczesne realia. A obecnie i student jest inny i dostęp do informacji jest inny.

Kiedyś wykłady były źródłem informacji (bo nigdzie indziej ich nie było lub były trudno dostępne), teraz mogą pomagać poradzić sobie w nadmiarze informacji, by szybko odszukać to, co wartościowe. Niby forma taka sama – ktoś coś mówi i coś pokazuje, ale to tylko powierzchowne podobieństwo. I nie chodzi o to, że pokazujemy na ekranie za pomocą komputerowej prezentacji, zamiast jak kiedyś pisać kredą po tablicy czy pokazywać pożółkłe „folijki”.

„O Boże znowu prezentacja” tak często studenci reagują i pod nosem komentują. Wyżej cenią profesorów bez prezentacji, tych którzy mówią ze swojego doświadczenia. Wniosek z tego taki, że celem wykładu wcale nie jest pokazywanie prezentacji multimedialnej (bo to robią wszyscy i nie jest żadną nowinką) i realizowanie programu, lecz żywy kontakt z autentycznym człowiekiem. Tego nie ma w książkach ani w internecie.

W obecnej sytuacji społecznej i informacyjnej być może wykład nie jest najlepszą formą przekazywania wiedzy. Może nie trzeba wprowadzać obowiązkowej obecności na wykładach tylko coś innego w systemie kształcenia zmienić? Bo, że coś nie działa, to wszyscy odczuwamy na własnej skórze. Kwestią dyskusyjną pozostaje to, co szwankuje i jak sytuację uzdrowić. Dlatego warto ten temat drążyć.

c.d.n.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s