Dlaczego warto jeździć na konferencje naukowe ?

t_zdjecie_rodzinne_ideatorium_2015

Czy warto jeździć na konferencje naukowe? Przecież w zasadzie nie liczy się to do dorobku naukowego i awansu zawodowego, na dodatek można zapoznać się z faktami i odkryciami naukowymi w formie publikacji nie ruszając się z miejsca. Czasem nawet można wykłady konferencyjne obejrzeć w internecie (na żywo lub archiwalne filmy). Więc po co jeździć i tracić czas na podróże? Bo można przecież wszystko samemu wyszukać i w ciszy wysłuchać? Na dodatek na konferencji nasze zainteresowanie wzbudza jedynie mniejsza lub większe część referatów czy posterów. Na części się nudzimy.

Warto, ale nie dla punktów lecz po emocjonalne wzmocnienie motywacji do pracy i po inspiracje. Liczy się bezpośredni kontakt. A to oznacza szybką interakcję. Poza przekazem informacji odbieramy emocje i język ciała. A więc mamy możliwość oceniania wiarygodności wypowiedzi. To zwiększa nasze zaufanie (lub odwrotnie, wiemy że coś jest mało sensowne, że jest sztuczne i puste intelektualnie). Dzięki emocjom więcej zapamiętujemy. Emocje są na dodatek zaraźliwe. W czasie dyskusji powstaje swoista wartość dodana (Ludwik Fleck nazywał to kolektywami naukowymi), której w publikacjach nie od razu znajdziemy.

Konferencje to nie tylko sesje referatowe i wykładowe czy sesje posterowe. To także liczne okazje do bezpośrednich, kameralnych rozmów kuluarowych. W mniejszej grupie śmielej się wypowiadamy, duża publiczność o wiele bardziej stresuje i obawiamy się takich dyskusji. W spotkaniach nieformalnych wypowiedzi nie muszą być starannie uporządkowane i dopracowane. Mogą być niedokończone, rodzące się, krzepnące w wymianie zdań. Tak powstają pomysły wspólnych badań, wspólnych publikacji i nowych inspiracji. Później łatwiej o wymianę zdań, już w formie listów, e-maili itd. Pierwszy krok został wykonany. Lub ponownie wzmocniony, odnowiony.

Mimo powszechnego dostępu do coraz liczniejszych publikacji, mimo internetu i łatwego dostępu do rosnącego repozytorium wiedzy, mimo kontaktów z wykorzystaniem poczty elektronicznej, wideo-chatów, telekonferencji, pełni komunikacji w bezpośrednich spotkania nic nie zastąpi. Dlatego konferencje będą się odbywały i warto jeździć nawet daleko, gdzie w jednym miejscu zbiera się grupa specjalistów lub osób zainteresowanych wybranym tematem. Na konferencji spotyka się w jednym miejscu „rozproszone plemię” by zobaczyć „ilu nas jest”. To motywuje i inspiruje. Jest jak ładowanie akumulatorów.

Publikacje drukowane na papierze, jako rozwinięcie listów drukowanych w prasie, uzupełniały jedynie wielowiekową tradycję bezpośrednich rozmów. Komunikacja internetowa udoskonaliła i przyspieszyła kontakty między naukowcami. Bezpośrednie rozmowy są jednak czymś więcej. I dlatego będą miały swoje ważne miejsce w świecie akademickim dnia codziennego.

Z perspektywy studenta warto chodzić na wykłady uniwersyteckie. Mimo, że można samemu znaleźć w książkach i publikacjach (zajmie to więcej czasu). Na wykładach uzyskujemy nie tylko informacje, ale i wiedzę o wiarygodności, emocje, motywacje do pracy, zrozumienie. Pomijając fakt, że bywają wykłady nudne, jałowe, bezbarwne. Ale tak samo jest z publikacjami i książkami, nie wszystkie są warte przeczytania od deski do deski.

W kwietniu byłem na III Ogólnopolskiej Konferencji Dydaktyki Akademickiej Ideatorium (więcej o konferencji na stronie: http://www.ideatorium.ug.edu.pl), zorganizowanej przez Wydział Biologii Uniwersytetu Gdańskiego. W dwudniowych obradach wzięło udział ponad 120 nauczycieli akademickich z całej Polski. Przedstawiono 23 wystąpienia ideatoryjne (krótkie referaty), dwa wykłady plenarne oraz 25 posterów. Odbyły się także dwie debaty eksperckie. I były rozmowy kuluarowe, w przerwach, na spotkaniu przy ognisku, przy kawie i nawet w podróży.

Z konferencji przywiozłem sporo inspiracji. Niektóre zwiędną zanim zaistnieją, bo zabraknie motywacji, czasu lub kolejnego wzmocnienia. Inne powoli będą dojrzewały. Głównym zyskiem było naoczne przekonanie się, że jest wielu pracowników akademickich myślących podobnie o solidności dydaktyki akademickiej. Ludzi, którym się chce poszukiwać, starać, eksperymentować. To wyzwala z poczucia osamotnienia. Motywuje. Pojawia się oczywiście pytanie gdzie i jak kontynuować w Olsztynie dyskusję o doskonaleniu dydaktyki akademickiej? Może w formule kawiarni naukowej? Jechać daleko… by zainspirować się do spotkań na miejscu…. Właśnie po to warto jeździć na konferencje. By pozornie znaleźć daleko to, co jest pod ręka na miejscu.

Jednym z miłych zaskoczeń było to, że spotkałem aż 4 osoby z Olsztyna, z innych wydziałów. Trzeba jechać za siódmą rzekę (gór po drodze nie było)… by ze sobą się spotkać. W Olsztynie nie było okazji i sposobności. Aż dopiero w Gdańsku. Wybrać się do innego miasta się spotkać i zarazić pomysłami. Przedyskutować grywalizację i gry planszowe, wykorzystywane w pracy ze studentami. Może więc wyjazd zaowocuje dalszymi spotkaniami na miejscu.

U góry zdjęcie z konferencji w Gdańsku, pobrane ze strony organizatorów.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s