Prosumpcja kultury oraz Archipelagi Kultury jak metapopulacja

filizankiwgazecieProsumpcja kultury to termin jaki mi się nasunął w czasie dyskusji nad Archipelagami Kultury (30 stycznia 2015 r. w redakcji Gazety Olsztyńskiej – zobacz relację). Jako biolog mam biologiczne skojarzenia, tak więc archipelagi kultury skojarzyły mi się z teorią metapopulacji (podobieństwo funkcjonowania).

Ale zacznijmy od prosumcji kultury, rozumianej jako zmienność ról konsumenta i producenta. Humaniści używają terminu „kultura uczestnicząca”, a mnie się bardziej podoba prosumpcja. Terminy te nie wykluczają się a uzupełniają w objaśnianiu. Jeśli jestem prosumentem (wyjaśnienie terminu na dole tekstu) kultury to znacz, że nie jestem tylko biernym konsumentem, sam od czasu do czasu tworzę (współtworzę kulturę), uczestniczę w niej aktywnie, odbieram, przetwarzam, ponownie zwracam do społeczeństwa przetworzoną, wzbogacona, uzupełnioną moim przeżywaniem świata.

Myślę, że prosumentami byliśmy od bardzo dawna, a dawniej może w większym stopniu niż w dobie masowej kultury epoki przemysłowej. Jednym słowem wracamy do korzeni i jak pan Jourdain („Mieszczanin szlachcicem” Moliera) uświadamiamy sobie naszą prosumencką kulturalność a w zasadzie kulturowość. Sporo abstrakcji z tą prosumpcją i kulturą uczestniczącą? No to może kilka przykładów: wspólnie śpiewamy przy ognisku, stole biesiadnym (nawet fałszując przetwarzamy i na własne możliwości intepretujemy utwór), w kościele, wystawiamy szkolne jasełka, tworzymy wiejskie teatry i kabarety, amatorskie chóry, przygotowujemy ozdoby świąteczne w różnych technikach rękodzielniczych, malujemy dachówki, piszemy, opowiadamy itd., itp. Nie jesteśmy co prawda zawodowymi muzykami czy artystami, pisarzami czy gawędziarzami – tworzymy z potrzeby serca – jesteśmy twórcami naiwnymi. Sztuka chwilowa, nie utrwalana, przemijająca, unikalna i niepowtarzalna.

Dzięki aktywnemu uczestnictwu lepiej rozumiemy sztukę i kulturę w szeroki słowa tego znaczeniu. Wystarczy tylko uświadomić sobie swoją prosumenckośc i ją zaakceptować. W powstających Archipelagach Kultury ta prosumenckość będzie chyba mocno zaakcentowana i eksponowana. Ja mam przynajmniej taką nadzieję. W piątek 30 stycznia, podpisałem list intencyjny w sprawie powołania klastra Archipelagi Kultury Warmii i Mazur (czytaj więcej). To dopiero początek drogi, choć wcale nie jest to pierwszy krok (pomysł integracji środowiska animatorów i artystów województwa warmińsko-mazurskiego powstał podczas konferencji „Archipelagi kultury”, zorganizowanej w październiku 2014 r. przez „Gazetę Olsztyńską”).

Do Archipelagów mogą dołączyć artyści (zawodowi jak i ci naiwni, tworzący z potrzeby serca) i animatorzy kultury z całego regionu Warmii i Mazur oraz Powiśla. Jest miejsce dla instytucji, organizacji jak i grup nieformalnych. Osobiście uważam, że mogą i powinny dołączyć także środowiska naukowe (akademickie) – bo nauka jest elementem kultury. Celem klastra jest integracja na rzecz rozwoju kulturowego regionu, poznawania, opisywania i kreowania tożsamości regionalnej. Klaster będzie koordynował projekty realizowane przez swoich członków, stworzy sieć informacyjną, będzie miejscem wymiany pomysłów.

Archipelagi Kultury to rodzący się projekt edukacyjny, ma zachęcać do tworzenia kultury, uczyć odbioru i uczestnictwa, a to wszystko w procesie poszukiwania regionalnej tożsamości. Jest oczywiście i aspekt promocji kultury regionalnej także w kontekście turystyki (kultura jako atrakcja turystyczna). Myślę, że nabierający kształtów klaster dobrze wpisuje się w misję regionu.

W moim odczuciu proces edukacyjny to świadomość tożsamości regionalnej. Rozpoznać to co jest, odkrywać, poszukiwać, przetwarzać, tworzyć. A na koniec upowszechniać i pokazywać innym. W moim odczuciu kultura mocno łączy się z przyrodą (i vice versa). Stąd moja obecność w działaniach kulturalnych. No bo co innego miałby robić biolog i ekolog w Archipelagu Kultury? Ot, mała biologiczno-kulturowa populacja, funkcjonująca w obrębie szerszej metapopulacji.

Tożsamość wynika z historii lokalnej (historii tego miejsca), z historii miejsc, z których przybyli współcześni mieszkańcy i ich rodzice (osiedleńcy przywieźli przecież swoje wspomnienia, język, swoją kulturę), ale także z lokalnej przyrody, roślin i zwierząt, krajobrazu (ekosystemów), pogody i klimatu. Z mgieł, komarów i przydrożnych alei. Z kultury materialnej i niematerialnej, z dziedzictwa przyrodniczego i kulturowego. To wszystko, jak w gotującym się garnku, bulgoce, miesza się, zmienia właściwości, tworzy tożsamość. Kultura w swych różnorodnych formach uwidacznia tę tożsamość: w teatrze, literaturze, muzyce, poezji, sztukach plastycznych, estetyce miejsc, zagospodarowaniu parków i skwerów, w nauce (rozumianej jako trzecia kultura), pojawiających się refleksjach filozoficznych (zobacz wilkowyjska ławeczka filozofów) czy podejmowanych projektach badawczych.

Archipelagi – luźna sieć współpracy osobnych bytów, indywidualności, ludzi, organizacji, instytucji. Spotkania są burzą mózgów, z których wyłaniają się pomysły angażujące część „wysp” owych archipelagów. Duża swoboda, samodzielność, indywidualizm a jednocześnie sieć współpracy. Bez zbędnej i sztywnej biurokracji, organizacji czy instytucjonalizacji. Archipelagi Kultury dopiero się tworzą, nabierają kształtów, wyłaniają się niczym wyspy wulkaniczne z oceanu. Sama koncepcja z pewnością będzie ewoluowała w zależności od obecności i aktywności nowych wciąż osób i instytucji. Mnogość wizji i koncepcji dopiero się dociera. Wyłoni się z tego coś nieprzewidywalnego i nowego.

 

Prosument [z Wikipedii] (ang. prosumer – professional/producer + consumer) – kalka językowa i kontaminacja słów – profesjonalista/producent i konsument – konsument zaangażowany we współtworzenie i promowanie produktów ulubionej marki czy jednoczesną produkcję oraz konsumpcję dóbr i usług. Termin wprowadzony 1980 przez Alvina Tofflera, pisarza i futurystę. Prosument jest uczestnikiem procesu prosumpcji, czyli użytkownikiem/konsumentem wytwarzającym produkt w celu jego skonsumowania we własnym zakresie, inaczej mówiąc produktu wytworzonego na własny użytek. Termin prosumpcja zaś w sensie klasycznym jest rozumiany jako zjawisko będące przyczyną rozmycia dotychczasowego podziału na rynku na sferę produkcyjną oraz sferę konsumpcyjną. Jest to proces obejmujący uczestniczenie jednostek, bądź zorganizowanych grup prosumentów w czynnościach wytwarzania produktu przeznaczonego dla własnego użytku. (…) Za prosumenta (w nowoczesnym tego słowa znaczeniu) uznawany jest również konsument mający szeroką wiedzę o interesujących go produktach i usługach. Wiedzę tę wykorzystuje przy podejmowaniu decyzji zakupowych, a także chętnie przekazuje ją innym. Stara się, zwłaszcza za pośrednictwem Internetu mieć aktywny udział w tworzeniu oraz w promowaniu produktów i usług jego ulubionej marki. Aktywność prosumentów widoczna jest również w obszarze zrównoważonego rozwoju, a w szczególności ochrony środowiska. Określenie prosument jest używane m.in. w stosunku do producentów/konsumentów energii ze (…) źródeł odnawialnych”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s