Leżę sobie czyli Loża Twórców Kultury

kocyk_na_trawieZostałem zaproszony przez Pana Józefa Burniewicza do Loży Twórców Kultury. Jest to nieformalne i otwarte zgromadzenie (w większości wirtualne) autorów i animatorów z Warmii i Mazur. Nie ma żadnej struktury organizacyjnej (co mnie osobiście mocno ucieszyło) , statutu lub regulaminu. Twórczość lubi być wolna i nieograniczona przepisami. Najistotniejszym celem Loży jest przywrócenie w województwie warmińsko-mazurskim rangi należnej miejscowej kulturze współczesnej. Mnie osobiście najbardziej na sercu leży trzecia kultura.

Loża… to pewnie coś z leżeniem. Więc sobie dzisiaj z radością poleżę. Będzie artystycznie i wyczynowo (sofing to wyczynowe leżenie na sofie). Będzie kulturalnie, bo sobie coś przy okazji leżenia poczytam. Albo lepiej porozmyślam. Będzie to rozmyślanie kulturalne i twórcze. W czasie leżenia twórczość rozkwita. Na razie w głowie, a potem to się zobaczy, może się zmaterializuje (nauka też jest twórczością, więc mam na myśli również publikacje i pomysły na badania).

Najpiękniejsza jest sztuka przemijająca. Cieszy… a jednocześnie daje miejsce na inną, następną sztukę (realizację), nie zawłaszcza przestrzeni ani uwagi. Jest skromna, prowincjonalna, lokalna. Trzeba być tu i teraz, by się nią cieszyć. Nie da się jej utrwalić konserwantami, przewieść daleko, trzymać w lodówce by po kilku miesiącach wyjąć, odgrzać w mikrofalówce i konsumować. No więc leżę, tworzę i kulturzę (z obowiązków członka Loży wywiązuję się chyba należycie?). No i zgłoszę postulat w sprawie wspierania i rozwoju kultury na Warmii tudzież Mazurach: dajcie twórcom spokojnie poleżeć. No i żeby mieli za co poleżeć (nie z głodu leżeć, ale twórczo i kreatywnie). Bo jak sobie poleżą, porozmyślają, to w końcu wstaną i coś zrobią. Na przykład kulturalnie.

Sztuka ulotna i przemijająca jest jak życie. Populacja np. żubrów, chruścików, przylaszczek trwa przez wieki, ale ciągle trwa w nowych i w nowych osobnikach. Las trwa nie dlatego, że drzewa nie umierają, ale dlatego że wciąż rodzą się nowe. Tak jest i ze sztuką, ciągle rodzi się nowa. Ale dla tej nowej musi być miejsce, miejsce wolne, niezawłaszczone. Ciągłość w sztafecie. A to umożliwia ewolucję.Dziedzictwo kulturowe regionu podobne jest do dziedzictwa przyrodniczego w swej istocie.

By kultura mogła tak trwać, by memy, idee, pomysły, wzory mogły trwać, to ludzie muszą się spotykać, muszą być blisko siebie. By ta kultura, niczym pchły czy wszy, z jednego człowieka przeskakiwała na drugiego (potrzebna bliskość). Sztafeta pokoleń. Dialog i wspólnotowość. Hmm, to może z kimś leżeć? Może idea Loży polega na wspólnotowym polegiwaniu? A przynajmniej na świadomości wspólnych wartości. Leżenie jest ważne. Spacer jest ważny, zwłaszcza dla procesów myślenia i naukowego tworzenia.

W stachanowskim świecie pracoholizmu leżenie jest czymś wywrotowym. Bo żeby leżeć, to trzeba się wywrócić. A my żyjemy w systemie kulturowym, zachęcającym (by nie powiedzieć zmuszającym!) do ciężkiej i nieustannej pracy. W systemie, w którym człowiek swój  szacunek do siebie opiera na produktywności i pieniądzach. Bo miarą sukcesu i wartości są zarobki i pieniądze widoczne przez system fiskalny. Kobieta pozostająca w domu jest tylko „kurą domową”. Pracuje w zasadzie na czarno, bo za gotowanie, sprzątanie, wychowywanie, rozmowy (kultura i usługi społeczne) nie dostaje pieniędzy (ewentualnie jest to jedynie wymiana barterowa). Czuje się bezwartościowa i społeczeństwo (to znaczy ten system wartości) patrzy ma nią jako bezwartościową i bezrobotną. Dzięki postępowi technologicznemu mamy pralki, suszarki, zmywarki, samochody i tysiące innych rzeczy, które za nas wykonują pracę. Pełnia szczęścia, wreszcie moglibyśmy odpocząć i twórczo poleżeć? A gdzież tam, pracujemy jeszcze więcej….

A jednocześnie, skoro pracujemy wydajniej, to wielu innych ludzi pracy nie ma. Albo robi zupełnie niepotrzebne rzeczy (jednorazowe, by szybko się psuły) a potem marketingowcy głowią się, jak nas zachęcić do kupowanie tych niepotrzebnych śmieci. A my pracujemy jeszcze więcej, by kupić… i zaraz wyrzucić na śmietnik. Albo do rzeki, lasu czy jeziora.

Tak, liczy się tylko praca wynagradzana pensjami. W takim zorientowanym na sukces społeczeństwie ludzie nie dbają o siebie w sensie emocjonalnym. Chyba, że emocje (lub surogat emocji) kupujemy (z VAT lub bez). Seks za pieniądze już znany jest od lat. Teraz pojawiło się przytulanie. Takie zwykłe. Brzmi jak żart, ale to fakt, który niedawno zaistniał. W systemie pracy i fiskalizmu źle widziane jest również wyrażanie uczuć, a zwłaszcza smutku, żałoby, gniewu i wrogości. Keep smiling i pracuj dalej. Na rozmowy nie ma czasu, chyba, że są to rozmowy biznesowe. Reszta to plotki i spadek wydajności pracy, więc trzeba się wstydzić. Dopiero gdy zachorujemy, najlepiej ciężko, to możemy ujawniać swoje emocje. Chory, często po raz pierwszy w życiu, może pozwolić sobie na wiele zachowań, których nie wypadało mu przejawiać, póki był zdrowy i w pełni zdolny do pracy. Wolno mu domagać się pomocy, miłości, może okazywać smutek. Może leżeć i nie pracować.

Może więc chory jestem, że tak sobie leżę?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s