Uniwersytet a polityka kulturalna miasta

maszynadopisanie

Kilka dni temu wybrałem się do Muzeum Nowoczesności w dawnym tartaku Raphalsonów na spotkanie poświęcone polityce kulturalnej miasta. Szedłem z niepewnością i obawami. Bo takie debaty bywają nudne i jałowe. Ale tym razem było warto, bo usłyszałem wiele mądrych słów i trafnych stwierdzeń.

Przy stoliku „prezydialnym” z panelistami stała woda w butelkach plastikowych. A przecież mogła to by być zwykła woda kranowa w dzbanku. W Olsztynie można, bo woda jest dobra i smaczna. Jak się później okazało, moja w cichości pomyślana uwaga była jak najbardziej na miejscu. Bo polityka kulturalna miasta i takie elementy może obejmować.

Kultura sprawia, że miasto jest czymś więcej niż tylko zbiorem ulic i budynków oraz poruszających się po ulicach ludzi. Polityka kulturalna może sprawić aby potencjał twórczy mieszkańców został wykorzystany do tworzenia miasta przyjaznego zarówno mieszkańcom jak i turystom. Olsztynowi brakuje spójnej polityki kulturalnej, obejmującej miejskie instytucje kultury, organizacje pozarządowe oraz indywidualnych twórców. Mam nadzieję, że trwający projekt to zmieni. Spotkanie, w którym rolę głównych gości pełniły ważne osoby , poświęcone było tworzeniu diagnozy stanu kultury w Olsztynie. Ale jak rozumianej, tradycyjnie? A co z trzecią kulturą (bezpośrednim przekazem naukowców, bez pośredników)? W trakcie spotkania kilkakrotnie różni rozmówcy odwołali się do uniwersytetu. Na szczęście więc kultura postrzegana jest znacznie szerzej i pełniej. Bo przecież nauka i uniwersytet mocno są zakorzenione w mieście Olsztynie. Przykładem niech będzie rola nauk biologicznych, w których dokonuje się największy postęp w ostatnich dziesięcioleciach. Odkrycia biologów wywracają nam dawne rozumienie świata, wpływają na filozofię oraz na kulturę (także tę potoczną). Wystarczy sobie uświadomić jak wiele miejsca w kulturze zajmuje debata nad GMO, zapłodnieniem in vitro, eutanazją, gender, szczepieniami obowiązkowymi, ociepleniem klimatu itd. Nauka pozwoliła dostrzec problemy (niektóre sama stworzyła) nad którymi ciągle i w różnorodny sposób dyskutujemy. Przeżywamy w kulturze.

Rola kultury w mieście to kapitał społeczny, kapitał ludzki. Kulturę można postrzegać statycznie (bierna polityka kulturalna) i dynamicznie. Niewątpliwie czegoś istotnego brakuje nam w polityce kulturalnej Olsztyna. Sama debata daje nadzieję na sensowny dialog i przygotowanie strategii sensownej. Dlatego nie żałuję z obecności na tym spotkaniu. Okazuje się, że np. Gmina Pacanów 80% dochodu ma … z Koziołka Matołka. Kultura więc daje możliwości zarabiania i rozwoju ekonomicznego. Trzeba tylko umieć dostrzec ten kapitał społeczny i głębokie potrzeby ludzkie. Jeszcze raz okazuje się, że wyobraźnia ważniejsza jest od wykształcenia.

Rozumienie kultury i uczestnictwo w kulturze bywa różne. Nie tyle ważne jest ile jest teatrów, galerii i kin w mieście, ale ilu mieszkańców uczestniczy w kulturze i jak uczestniczy. Znikają widzowie z filharmonii czy teatru lub innych tradycyjnych imprez kulturalnych? Może gdzie indziej uczestniczą. Bo przecież nie zanikają potrzeby kulturalne. Świat wokół nas się zmienia. Coraz więcej osób uczestniczy na przykład w różnego typu piknikach naukowych (Noc Biologów, Olsztyńskie Dni Nauki, kawiarnia naukowa). W ciągu czterech lat warszawskie Centrum Nauki Kopernik odwiedziło ponad 4 miliony widzów. Podobne centra nauki powstają w innych miastach. To jeszcze jeden przykład jak bardzo liczy się tak zwana trzecia kultura i zupełnie nowe formy uczestnictwa w kulturze. Jeśli w tradycyjnych statystykach widzimy „ubytek” uczestników to wcale nie musi oznaczać to spadku udziału w kulturze aktywnej. Bo może ludzie spotykają się i realizują potrzeby kulturalne w miejscach, których nie monitorujemy . Przykładem niech będą książki i biblioteki. Owszem, jest spadek czytelnictwa… ale jednocześnie rośnie sprzedaż książek fachowych, poradników i specjalistycznych. Nie ma więc spadku czytelnictwa tylko preferujemy inny rodzaj książek. Podobnie z bibliotekami. Teraz zdecydowanie więcej książek mamy w domu, więc nie musimy korzystać z bibliotek. Te ostatnie stają się coraz bardziej miejscem spotkań niż wypożyczalnią książek. Równocześnie rozwijają się takie formy jak bookcrossing i ekonomia dzielenia się.

Wykorzystać potencjał kulturowy nie jest łatwo. Od razu trzeba zadać sobie pytanie jak wpisać to w inne potrzeby i funkcję miasta. Tu wracam do wody z kranu. Rezygnacja z wody w butelkach jednorazowych (przynajmniej na miejskich imprezach i spotkaniach oficjalnych) to zmniejszenie ilości śmieci w mieście i brak potrzeby dowożenia wody samochodami, a to oznacza poprawę jakości powietrza (mniej spalin). Korzystanie z samochodu… czy pieszo lub rowerem do miejsc kultury? To polityka kulturalna miasta o szerszych ambicjach i zakresie oddziaływania. I spójna z innymi działaniami w mieście. Polityka kulturalna może współgrać z rozwiązywaniem innych problemów, być synergią a nie oderwanym i izolowanym bytem. Potrzebna jest więc całościowa i koherentna wizja. Do tego konieczny jest dialog.

Kultura dialogu to także otwartość na zmiany. To jest potrzebne, a więc inwestycje w kompetencje a nie tylko w budynki. W tej i w innych kwestiach kilku dyskutantów kierowało wprost lub ogródkami zwracało się do olsztyńskiego uniwersytetu, licząc na zaangażowanie środowiska akademickiego. Czy UWM sprosta tym oczekiwaniom? Słyszę je „na mieście” od kilku lat. Czy zaangażować się ma uniwersytet jako instytucja czy raczej ludzie uniwersytetu – przecież też są mieszkańcami. Na sali dopatrzyłem się aż co najmniej 6 osób z UWM. Procentowo jest więc to udział znaczny. Czy będzie tak w trakcie budowania strategii i polityki kulturalnej?

W dyskusji zwracano uwagę na codzienne spotkania mieszkańców, tożsamość Olsztyna oraz budowanie tej tożsamości. Wspominano zjawisko zwane folkloryzmem. Cz,y a jeśli tak to jak, uniwersytet i środowisko akademickie uczestniczy w budowaniu tej tożsamości? Chciałbym poznać odpowiedź na to pytanie. Kilka osób – a ja to mocno podzielam – zwracało uwagę na potrzebę budowania przestrzeni publicznej do spotkań, także tych kulturalnych.Takimi przestrzeniami są chociażby parki i skwery. Czy tylko tradycyjne miejsca takie jak teatr, filharmonia muzeum? Przecież sam uczestniczę w różnych nietypowych spotkaniach kulturalnych na trawniku, w kawiarni czy w trakcie plenerów malowania dachówek.

Do niekorzystnych zjawisk zaliczyć trzeba ogólnopolską festiwalizację kultury (podobnie jak pikników naukowych) – skupienie się na masowości, widowiskowości i krótkotrwałych, ulotnych efektach. Dla mieszkańca jest ważne to, czy tylko korzysta on czy także współuczestniczy i współtworzy kulturę.

Spotkanie w Muzeum Nowoczesności było na tyle interesujące, że zachęca do współudziału i śledzenia tego projektu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s