Dlaczego chruściki są potrzebne światu?

10606184_10204152473445435_1053726848173522273_nNa zaproszenie pani Ewy Romanow-Pękal z kwidzyńskiego Stowarzyszenia Eko-Inicjatywa (www.ekokwidzyn.pl) uczestniczyłem w spotkaniu edukatorów, którzy pracują nad publikacją – zbiorem scenariuszy zajęć z zakresu szeroko pojętej edukacji ekologicznej. Szukali osoby, która zainspirowałaby edukatorów do innowacyjnego, niestandardowego i twórczego spojrzenia na edukację przyrodniczą/ekologiczną. Wstępnie pani Ewa Romanow-Pękal zaproponowała mi wykład oraz zajęcia warsztatowe pt. Dlaczego chruściki są potrzebne światu? Spodobało mi się takie prowokacyjne podejście i z radością podjąłem się tego wyzwania. I przypmniały mi się refleksje z sierpniowej konferencji w Centrum Nauki Kopernik „Pokazać – Przekazać” oraz dyskusji panelowej „Naukowa podróż – czyli o przenikaniu przez ściany klas”.

Spotkanie odbyło się w uroczym w Młynie Klekotki, niedaleko Morąga. Ale najpierw kilka słów ogólnego wprowadzenia. Redukcjonizm i fragmentacja wiedzy zaowocowały ogromnym postępem cywilizacyjnym, ale i wielością coraz bardziej szczegółowych i wąskich dyscyplin (rosnąca specjalizacja: biologia, zoologia, entomologia, trichopterologia). W szkole wydzielono osobne przedmioty. Ale pojawia się problem jak integrować tę poszufladkowaną wiedzę. Od dawna środowiska nauczycielskie wskazują na niedomagania syntezy i ponownego składania w całość. Bo świat wokół nas jest spójną całością (mechanizmem).

A skoro świat jest spójną całością, to można za pomocą chruścików opowiedzieć o całym świecie i prawach przyrody. Dlatego chruściki są potrzebne światu. Ale ta grupa owadów wodnych jest tylko przykładem. Równie dobrze można to zrobić za pomocą dowolnej grupy organizmów czy zjawisk przyrodniczych. Nauka jest jak hologram, w każdym okruchu widać całość, choć niewyraźnie. Im więcej tych kawałków, tym wyraźniejszy obraz całości. Edukacja to mnożenie doświadczeń i przykładów by coraz wyraźniej i pełniej widzieć obraz całości. Spotkanie w Młynie Klekotki było bardzo inspirujące dla mnie, wydobyło wcześniejsze refleksje i przemyślenia oraz dostarczyło nowych pomysłów. Odświeżyłem ponadto znajomość języka rosyjskiego. I poznałem urokliwe miejsce.

W dyskusji sporo miejsca poświęciłem edukacji pozaformalnej. Być może różnego typu centra nauki, zielone szkoły oraz przewoźne eksperymentatoria będą sensownym i systemowym wsparciem powszechnej edukacji. Przynajmniej w odniesieniu do nauk przyrodniczych. Ale wróćmy do dnia codziennego w oświacie. Ostatnia reforma jest jedną z prób wychodzenia z przerostu analizy nad syntezą wiedzy: wydzielono w ramach gimnazjum przyrodę, integrującą dziedziny nauk ścisłych (chemię, fizykę, biologię, geografię). Niemniej nauczyciele mocno podkreślają niezadowolenie z braku korelacji międzyprzedmiotowej. U polskich uczniów wiedza jest mocno poszufladkowana i nie rzadkie jest zdziwienie ucznia, że te same pojęcia, zjawiska opisywane są przez fizykę i chemię lub biologię. To poszufladkowanie wiedzy widoczne jest także na uniwersytetach. Tę specjalizację widać także w sposobie uczenia przyrody (gimnazjum), bo łatwo poznać po wiedzy ucznia (zasób informacji i sposób myślenia), czy ten przedmiot nauczał geograf, biolog, fizyk czy chemik. Tak mówią nauczyciele. I chyba wiedzą co mówią. Jest to bezwład przeszłości, bo na studiach ci nauczyciele studiowali bądź fizykę, bądź chemię, biologię bądź geografię. Nawet po wielu latach trudno im jest odejść od dyscyplinowego poszufladkowania wiedzy (pomijając niesymetryczność posiadanej wiedzy i konieczność uzupełniania). W czasie spotkania w Klekotkach wielokrotnie padały postulaty by wprowadzić obowiązkowe kształcenie ekologczne dla studentów innych kierunków. Bo potem absowlenci wchodzą na rynek pracy i nie bardzo rozumieją zależności w przyrodzie: projektują niefunkcjonalne drogi i miasta, projektują złe urządzenia. 

Nauczyciele wyedukowani w starym systemie muszą inaczej kształcić swoich uczniów. I to jest swoista bariera a przynajmniej trudność. Na domiar złego zrezygnowano z kształcenia nauczycielskiego – nie ma już kierunków pedagogicznych na biologii, fizyce, chemii – są tylko kursy pedagogiczne dla chętnych (na dodatek odpłatne). Instytucjonalnie nie przykładamy wagi do kształcenia kadr nauczycielskich. Wydaje się, że każdy może być nauczycielem. Skutki widać w przeciętnej szkole, powszechnym narzekaniu i nieufności co do systemu edukacji. W Warszawie i inych dużych miastach wyrazem tej nieufności jest rozwój nauczania domowego (tak jak dawniej, z udziałem guwernantek). Na dodatek nauczyciele są coraz bardziej ubezwłasnowolnieni, niesamodzielni – mają tylko realizować odgórny program i podręczniki. Jak robotnik przy taśmie fabrycznej. Ale tak to można tylko uczyć wiadomości nie zaś rozumienia. Przekazujemy naukę jako produkt a nie proces. A powinno byc odwrotnie.

Trudność w szybkiej syntezie zaobserwować można na wszelkich konferencjach naukowych czy dyskusjach panelowych: dobrze analizujemy (czepiamy się szczegółów), słabiej syntetyzujemy czy uogólniamy, słabiej znajdujemy ogólne podobieństwa między jednostokowymi zjawiskami, informacjami. Nie potrafimy znaleźć wspolnych elementów i zawzięcie się kłócimy, obstając przy swoich koncepcjach i nie potrafimy znaleźć kompromisu. Przy braku czasu na uporządkowanie i przemyślenie pojawiają się kłopoty z szybkim podsumowaniem dyskusji w grupach, zarówno z utrzymaniem czasu wyznaczonego na relację i podsumowanie jak i samodyscypliny w klarownym myśleniu. Zamiast podsumowania tego, co się rzeczywiście wydarzyło, paneliści wygłaszają z góry i wcześniej przygotowane mądre myśli. Bo boją się, że nie potrafią dokonać syntezy. A żeby ładnie i mądrze wyglądało, to się wcześniej przygotowują. Przynoszą gotowce… tak jak uczeń na klasówkę.

Jest to dobre zilustrowanie problemu, z jakim szkoła musi się zmierzyć. Przecież dyskutanci (nauczyciele, edukatorzy, naukowcy itd.) wyrośli w starym systemie, nastawionym głównie na analizę i redukcjonizm, w systemie klasowo-lekcyjnym. Na dodatek w systemie korporacyjnej rywalizacji i uczenia się dla ocen. Często z podsumowaniami lepiej radzą sobie popularyzatorzy niż rasowi naukowcy. Kompetencje, nabyte w pracy we współczesnych mediach, okazują się bardzo przydatne do szybkiej i czasowo poprawnej syntezy dyskusji w grupie (zwłaszcza, gdy któś pracuje w radiu lub telewizji i przyzwyczajony jest do bezwzględnego rygoru czasowego). Wskazuje to na potrzebę integrowania różnych kompetencji, nie tylko integrowanie różnych dziedzin nauk ścisłych (fizyka, matematyka, biologia, chemia, geografia) ale także integrowania kompetencji twardych (wiedza faktograficzna) z umiejętnościami komunikacji i pracy zespołowej (kompetencje miękkie). Nawet wśród naukowców widoczne są braki w umiejętności adekwatnej do sytuacji i odbiorców komunikacji. Potrafią zazwyczaj operować jedynie swoim, żargonowym językiem, adresowanym do innych specjalistów tej samej dyscypliny naukowej.

10703663_10204152503766193_1749510943906405715_nMetoda projektu częściej stosowana w praktyce szkolnej (ale i na uniwersytecie!) wydaje się dobrym narzędziem w przedmiotach przyrodniczych, niejako jest naturalna dla tych dziedzin (obserwacja i eksperyment, wdrażanie do nauki jako procesu poznawczego). Metoda projektu (w świecie akademickim jest modna pod nazwą PBL) może dobrze integrować także i inne kompetencje poprzez ćwiczenie „opowiadania, relacjonowania” różnym odbiorcom. Nie tylko rozwiązywanie testów (w tym testów kompetencyjnych), czy pisanie prac klasowych, ale także pisanie raportów, sprawozdań, wystąpienia ustne, blogi itd. – czyli różne formy komunikacji w nowych mediach (w tym formy krótkie, wymagające zwięzłych podsumować i krótkich komunikatów), ze zróżnicowanym odbiorcą a nie tylko nauczycielem (oceniającym sędzią). Blogi i relacje na mini konferencjach czy piknikach naukowych, olimpiadach, konkursach mogą takie kompetencje skutecznie rozwijać. Wystarczy tylko tworzyć sprzyjające okoliczności.

Korzystając z szerokiego, pozauniwersyteckiego doświadczenia staram się coraz mocniej wdrażać swoich studentów do tych „dziwacznych” form wypowiedzi: krótkie eseje na blogu, Facebooku, opracowanie notatki prasowej jako uzupełnienie standardowych raportów (sprawozdań) z ćwiczeń itd. Bo wiem, że jest to niezwykle potrzebne. W czasopismach branżowych a nawet naukowych coraz więcej jest np. infografik. Chciałbym, aby moi studenci potrafili posługiwać się także i takimi formami wypowiedzi, zwłaszcza wypowiedzi syntetycznych. Nie ma więc pytania czy integrować ale jak integrować… pofragmentowaną i izolowaną w mentalnych szufladach wiedzę. I nie tylko raz, ale i wielokrotnie: spirala nieustannych procesów od ogółu do szczegółu (analiza) i od szczegółu do ogółu (synteza). Na każdym poziomie kształcenia. Mimo różnych niedostatków systemowych i ograniczeń w danej szkole, zawsze jest jakaś możliwość integrowania. Nie trzeba więc czekać na rewolucje i dekonstrucje obecnego systemu, można działać od zaraz w konkretnym miejscu. Tu i teraz. W szkolnej edukacji integrowanie wiedzy powinno następować wielokrotnie, jak wchodzenie po spiralnych schodach, coraz wyżej, ale ciągle pozornie pojawianie się w tym samym miejscu (ale zawsze coraz wyżej). To nie jest ta sama analiza (bo coraz dokładniej) ani ta sama synteza. Wiedza nie jest sumą informacji ale ma postać całościowego, spójnego, koherentnego systemu. Edukacja polega między innymi na kolejnych dezintegracjach pozytywnych – rearanżacji i budowaniu nowego systemu wiedzy (indywidualnego) z wykorzystaniem starych faktów i informacji, ale w nieco innych relacjach i konfiguracjach.

Proces ważniejszy jest niż produkt. Tak jak wędka (i umiejętność łowienia) zamiast ryby. Dlatego wpis ten ukazuje się w tym samym czasie, gdy mam wykład dla studentów biotechnologii. Pisanie na blogu traktuję także jako mniwykłady w ramach edukacji pozaformalnej. 

Więcej zdjęć z Młynu Klekotki i warsztatów dla edukatorów.

P.s. A dlaczego chruściki potrzebne są światu? By poznać i zrozumieć otaczającą nas przyrodę … i siebie samych, by się zachwycać pięknem natury i by o tym opowiadać.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s