10 książek, zabawa facebookowa (i kilka refleksji)

szfkibiblioteczneKiedyś bawiliśmy się w państwa-miasta, kartofla, kółko i krzyżyk, graliśmy w karty, w chińczyka, warcaby czy szachy. Bo żyliśmy w gromadzie i nie było komputerów. Nie chcę pisać, że kiedyś było lepiej lub gorzej – było po prostu inaczej. Rodziny były liczniejsze (rodzeństwo, w tym przyrodnie, sąsiedzi), mieszkaliśmy na mniejszej powierzchni, a więc „na kupie”, w gromadzie. Bliżej siebie.

Zmienił się model rodziny. Jedynacy są powszechni (z kim mają zagrać w państwa-miasta?) a na dodatek żyjemy na dużej powierzchni. Jesteśmy zamożniejsi. W rezultacie bardziej „samotni”. Troche dalej od siebie

Kiedy przeprowadziliśmy się z hotelu asystenckiego do własnego mieszkania, to szukaliśmy się po domu. Dawny nawyk mówienia do drugiej osoby z dowolnego miejsca „mieszkania” stał się niefunkcjonalny. Czasem było zbyt daleko by się słyszeć wyraźnie. Trzeba było się szukać „po mieszkaniu”. Bardziej luksusowo… ale mniej przytulnie i mniej kontaktowo.

Teraz podwórka są puste. Z kilku powodów. Ale jest internet i portale społecznościowe. Bawimy się inaczej. Kilka dni temu zostałem przez dwie osoby „nominowany” do facebookowek zabawy „W poście zrób listę dziesięciu książek, które z jakiegoś powodu są dla Ciebie ważne. Nie zastanawiaj się zbyt mocno – nie muszą być «poprawne» ani «dobre», wybierz te, które do Ciebie trafiły”. No cóż, komputery, internet i portrale społecznościowe są teraz naszym „podwórkiem”. Ważne, że chcemy się ze soba „bawić”.

Nie miałem czasu i sił od razu włączyć się do tej zabawy. Czynię więc to teraz. 

1. Pierwszą ksiażką, która na mnie zrobiła duże wrażenie, była ta o krasnalu Hałabale („Z przygód krasnala Hałabały” Lucyny Krzemienieckiej). Mieszkałem wtedy na wsi. Ksiażkę kupiłem przez jakiąś księgarnię wysyłkową. Rozbudziła wyobraźnię małego chłopca mieszkającego gdzieś daleko od szosy.

2. „Cyberiada” Stanisława Lema. To był okres szkoły podstawoej i średniej, gdy zaczytywałem się w fantastyce naukowej. Lem mi się ogromnie podobał. A Cyberiada była dowcipna i filozoficza, Inne ksiązki Lema także mi się podobały, aczkolwiek inne były nudne. Z fascynacji Lemem w szkole średniej przybrałem artstyczny pseudonim „Stańsław Leń” (wykorzystywany jeszcze w czasach studencich, pisywałem wtedy wiersze i publikowałem rysunki satyryczne).

3. „Aku-Aku. Ttajemnica Wyspy Wielkanocnej” Thora Heyerdahla. W czasie wakacji na mazowieckiej wsi. Czytałem z przerwach między pracami polowymi a zbieraniem grzybów w lesie. Z nudów. Przypadkiem trafiłem na leżacą w domu. I mnie mocno wciągnęłą. Do dziś pamiętam. I wykorzystuję niektóre elementy na wykładach z … ochrony środowiska.

4. To było także na wsi, tyle że warmińsko-mazurskiej. Także wakacje, także nuda (cudna nuda). Byłem wtedy praktycznie osobą niewierzacą. Gdzieś na szawce znalazłem Nowy Testament. I przeczytałem jednym tchem, od deski do deski. Jak ziarno rzucone, które zoowocowało po latach, wyzwolone innym bodźcem.

5. Anthony de Mello, chyba „Przebudzenie”, gdy jeździłem do Mikolajek po chruściki. Dostałem od dr Wandy Szczepańskiej. Albo w tym czasie kupiłem w ksiegarni o o tej ksiązce rozmawialiśmy z dr. Szczepańską. Pamieć zawodzi.

6. Bym zapomniał, jeszcze wczesniej, w podstawówce kilka książek jakiejś słowiańskiej sagi. To był chyba Capek czy jakoś tak brzmiało nazwisko autra. Tytułow nie pamiętam. Ale na długie lata rozpaliło wobraźnię.

7. L. Bertalanffy ” Ogólna teoria systemów”. A co, książki naukowe nie mogą być ciekawe, fascynujące, czytane od deski do deski? Na wiele lat, do dzisiaj mnie inspiruje. Przeczytałem w czasie studiów.

8. Jeszcze jedna książka naukowa, Januarego Weinera „Życie i ewolucja biosfery”. Podręcnzik do ekologii przeczytany od deski do deski. Inny niż reszta. 

9. Paulo Coelho, „Pielgrzym”  i kilka klejnych. 

10. I Jerzycjada (chyba wszytskie ksiązki) Małgorzaty Musierowicz. A co, czytałem z duża radością. Jako czlowiek dorosły. Podczytywałem żonie :). Bardzo  madre ksiązki, choc pozornie to tylko lieteratura dla młodych dziewcząt.

Jak zaczynam się zastanawiać, to przypomina się znacznie więcej ksiązek, które wywarły wpływ. Czasem z pamięci kiełkują jak nasiona z glebowego banku nasion…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s