Dyskusje są jak ziarno zasiane w glebie, czyli opowieść o szkole i edukacji wyższej

20140823_092247

Dyskusje są jak ziarno zasiane w glebie. Czasem kiełkują szybko, czasem ze znacznym opóźnieniem. Tak jak istnieje glebowy bank nasion, tak pewnie istnieje w kulturze (i pojedynczym umyśle) „pokonferencyjny bank refleksji i pomysłów”. Dyskusje ubogacają, nawet jeśli nie pozostawiają pisemnych (publikacyjnych) śladów. Od konferencji w warszawskim Centrum Nauk Kopernik upłynęło już sporo dni, ale ciągle kiełkują w mojej głowie jakieś myśli. Dla jednych konferencja była katalizatorem do zwerbalizowania, dla innych pełna inspiracją. Pisemna relację z panelu dyskusyjnego, poświęconego integracji międzyprzemiotowej w szkole już dawno oddałem organizatorom. Ale ciągle jeszcze jest sporo myśli niewypowiedzianych (bo ograniczało miejsce). Na dodatek kolejne sytuacje (np. zbliżający się nowy rok akademicki) działają jako stymulatory. Zupełnie jak w glebowym banku diaspor. Ciągle coś kiełkuje.

Szkoła i uniwersytet zajmują się edukacją. Jak więc sensownie zorganizować ten proces? Co i jak powiedzieć uczniom/studentom (np. na zbliżających się zajęciach na studiach podyplomowych dla nauczycieli chce podpowiadać jak mogą ulepszyć swoja pracę). Tak, żeby było prawdziwe a nie pozorowane?

Nie jest tak ważne CZEGO się uczysz (co studiujesz) ale JAK się uczysz (jak studiujesz), kogo spotykasz, jakie stawiasz pytania, jak szukasz odpowiedzi. Studiowanie to proces a nie produkt (a ty nie jesteś konsumentem produktu. Z edukacją szkolna jest podobnie: szkoła to nie punkt ksero gdzie gotowe treści kopiuje się do głów uczniów. Człowiek jest całością, świat w którym żyje człowiek też jest całością. Wiedza – zarówno ta indywidualna w głowie jak i ta sumaryczna, ogólnoludzka – jest systemem, niejako organizmem ze sprawnie dopasowanymi o współpracującymi elementami. To nie jest worek (magazyn) z nawrzucanymi informacjami.

Dlaczego w Centrum Nauki Kopernik zajmowano się integracją międzyprzedmiotowa? Współczesna szkoła dobrze sobie radzi z analiza i rozkładaniem na części. Ale trzeba pamiętać, że podejście redukcjonistyczne i analityczne jest tylko etapem poznawania całości. Musi następować także synteza, uogólnienie. Bo wiedza ma charakter systemowy. I nad tym jak zorganizować składanie wiedzy w system nauczyciele i edukatorzy się zastanawiali. Nie czy ale jak to zrobić.

Spośród kilku sposobów chcę wspomnieć o jednym. Integracja międzyprzedmiotowa może odbywać się w ramach szkoły, w formie ścieżki międzyprzedmiotowej, korelacji międzyprzedmiotowej (zespoły szkolne), projektów szkolnych, konkursów i wewnątrzszkolnych pikników naukowych. W tak rozumianych działaniach możliwa jest integracja wiedzy przyrodniczej z różnych przedmiotów: biologii, chemii, geografii, fizyki, matematyki a nawet języka polskiego, angielskiego itd. Kluczem do takich działań jest praca zespołowa. Każdy z nauczycieli prowadzi swój przedmiot, w programie jest on mniej lub bardziej skorelowany z treściami innych, równoległych przedmiotów. Integracja międzyprzedmiotowa w szkole wymaga współpracy co najmniej dwu nauczycieli (np. chemika i biologa w szkole średniej, albo biologa z fizykiem). To tradycyjny punkt widzenia.

Ja chcę zwrócić jeszcze uwagę na inny aspekt. Możliwe jest integrowanie różnych przedmiotów, ale także i postaw społecznych czy komunikacji społecznej. Czyli integracja nauk przyrodniczych z humanistycznymi i artystycznymi.

Jednak jest małe ale. Takie podejście wymaga pracy zespołowej w szkole, a nie zawsze się to udaje. Deficytem nie są umiejętności (kompetencje) nauczycieli w odniesieniu do ich dyscyplin przyrodniczych a kompetencje społeczne (domena nauk humanistycznych czy nawet artystycznych). W dużym stopniu sukces takiej integracji międzyprzedmiotowej (na poziomie szkoły) zależy od dyrekcji szkoły: czy potrafi stworzyć taką atmosferę współpracy, czy też nakręca atmosferę rywalizacji i wyścigu szczurów )takim kompetencji zarzadzania raczej żadna komisja nie zauważa przy konkursach na dyrektorów). Zależy także od umiejętności interpersonalnych grona pedagogicznego i poszczególnych nauczycieli. Wymaga bowiem pokonania egoizmów indywidulanych na rzecz dobra wspólnego. W indywidualnej karierze nauczyciela (np. awans zawodowy) liczą się sukcesy indywidualne, dlatego nie tak rzadko nauczyciele „wyrywają” sobie zdolnych uczniów, olimpijczyków itd., aby ich sukcesy sobie przypisywać. Dobry zespół to nie jest tylko suma wybitnych jednostek pod względem kompetencji twardych. To także umiejętność współpracy w zespole. Do tego przydatne są kompetencje społeczne (empatia, współpraca, życzliwość, koleżeńskość itd.). A czy te kompetencje są w ogóle dostrzegane i nagradzane? Nagradzane – aby wskazać na ich ważność i niebagatelną rolę.

Czasem współpracy wewnątrzszkolnej sprzyja (motywuje) zagrożenie zewnętrzne w formie groźby rozwiązania szkoły ze względu na małą liczbę dzieci itp. O skuteczności integracji szkolnej w nauczaniu decyduje umiejętność pracy zespołowej, umiejętności interpersonalne i dialogowania samych nauczycieli. Od razu rodzi się pytanie czy byli do tego przygotowaniu w dotychczasowym systemie edukacji, także na studiach wyższych? Czy te kompetencje świadomie rozwijane są już w czasie kariery szkolnej w ramach kształcenia ustawicznego? Czy te kompetencje rozwijane sa na studiach? To pytanie kieruję do siebie, przed inauguracją nowego roku akademickiego. I szukam konkretnych odpowiedzi nie czy ale jak to zrobić. W codziennej pracy ze studentami, jak i z nauczycielami (studia podyplomowe). Ale także sam próbuje poznać możliwości np. edukacji pozaformalnej. Dlatego wybrałem się do Barczewa na warsztaty z malowania na szkle. Nie tylko teoretyzować, ale poznać, przeżyć, doświadczyć c i spróbować zrobić t lepiej. Dlatego te rozważania będę wykorzystywał nie tylko w standardowej pracy akademickiej ale także w innych formach edukacji „pozaszkolnej”.

Zagrożeniem dla integracji międzyprzedmiotowej (różne lekcje) w ramach szkoły jest egoizm i indywidualizm poszczególnych osób, „wyrywanie” sobie uczniów zdolniejszych – olimpijczyków, wygrywających konkursy, bo wpływają na zawodowe sukcesy nauczycieli. Obserwuje się także próby eliminowania z klasy uczniów słabszych i z deficytami, bo wymagają znacznie większego wysiłku i zaniżają średnią ocen. Łatwo sprawdzić wiedzę uczniów w testach kompetencyjnych, porównać średnie ocen, sukcesy pozaszkolne, znacznie trudniej sprawdzić umiejętności społeczne, w tym pracę zespołową, postawy społeczne, wspieranie się itd. Ponadto trudniej sprawdzić ile osiągnął nauczyciel poprzez swoją pracę z konkretnym uczniem. Uczniom zdolnym i z dobrym wsparciem rodzinnym nauczyciel niewiele musi pomagać – sami osiągają sukcesy. Gdy jednocześnie uczniom z indywidualnymi czy społecznymi deficytami osiągnięcie nawet poziomu trójkowego wymaga dużej pracy nauczyciela. Testy kompetencyjne mierzą jedynie efekt końcowy a nie przyrost wiedzy i włożony wysiłek.

Podobne zjawiska obserwuje od wielu lat na uczelniach wyższych – student traktowany bywa jako przedmiot, swoisty łup i element do indywidualnej kariery. Dlatego studenci „słabi” są pozostawiani samym sobie, są spychani i oddawani pracownikom, będącym dalej od „koryta” w wyścigu szczurów i awansu zawodowego. Piszą o kompetencjach empatii czy pracy zespołowej mam na myśli cała gospodarkę. Bo w każdym zespole tacy pracownicy są niezbędni. Jak smar w silniku.

Sytuacja w gronie pedagogicznych (oraz w gronie akademickim) jest dobrą ilustracją tego, do jakich warunków przygotowujemy ucznia czy studenta. Już w październiku przekonamy się jacy uczniowie przyjdą na zajęcia, a potem jacy absolwenci znajda się na rynku pracy. Czy będę potem indywidualistami i egoistami, konkurującymi ze sobą w wyścigu szczurów i czy też dobrze wpisywać się będę w zespoły i będą potrafili pracować w zorientowaniu na cel wspólnotowy (grupy, zespołu, firmy). Zagrożeniem dla tworzenia nauczycielskich zespołów wewnątrzszkolnych jest brak czasu, finansów, zła kultura pracy a także niskie społeczne zaufanie do nauczycieli (ciągłe kontrole i konieczność pisanie wielu obszernych sprawozdań i podsumowań). Zagrożeniem dla dobrego kształcenia akademickiego także są te same deficyty kadry akademickiej. Ale czy ktoś świadomie rozwija w tym kierunku kadrę uniwersytecką? Liczą się tylko punkty i papierowe sprawozdania….

 

ps. zdjęcie z wykłady w czasie sierpniowej konferencji w Warszawie (Centrum Nauki Kopernik)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s