Edukacja na przystanku…

10590682_860555427289650_1581731989781734427_nPrzystanek autobusowy w czasach mojej młodości był miejscem spotkań młodzieży. Na wsi. Przecież nie było innej przestrzeni publicznej. Dorośli pili pod sklepem, a młodzi spotykali się na przystanku. Najczęściej brudnym, zdewastowanym, zaśmieconym i ozdobionym napisami. Najczęściej wulgarnymi. Przyzwoitej młodzieży nie wypadało wystawać na przystanku (jeśli akurat nie czekali na autobus). No bo czego można było się nauczyć w takim miejscu? Podwórkowej łaciny, inicjacji seksualnej lub alkoholowej? Ale przecież nie było innych miejsc na spotkania…  Czemu więc dewastowane były te miejsca?

Ale przystanki mogą być inne, czego przykładem jest ten na zdjęciu, z Wójtowa, odmalowany przez Annę Wojszel z Wipsowa (w Wipsowie też jest cudny przystanek, przyrodniczo-lokalny, w ciepłych kolorach). Aż chce się wysiąść z autobusu w takiej miejscowości. Albo specjalnie przyjechać. Stojąc i czekając na autobus…. można się nieformalnie edukować. I nie w sensie odczytywania wulgarnych inskrypcji o tym, który klub sportowy to „pany”  lub o wulgarnych wyznawaniach miłości lub relacjach towarzyszko-lokalnych (co kto o kim niepochlebnie myśli).

Za sprawą artystów przystanki mogą stać się miejscem nieformalnej edukacji przyrodniczej i lokalnej (zobacz więcej zdjęć). Bo widać warmińską łąkę z rumiankami i makami, z owadami, motylami, biedronkami a nawet ważkami. Widać łątkę i widać żagnicę. Nieśmiało myślę, że być może te owady to jakiś skromny efekt dyskusji w czasie pleneru w Tumianach (zobacz więcej zdjęć). Opowiadanie artystom o owadach, o lokalnej bioróżnorodności, sprawia, że dostrzegają ją…. i po przetworzeniu pojawia się ona w nowym pięknie. A przez to dociera do zupełnie nowych odbiorców. Oddziałuje, niczym naskalne malowidła naszych przodków.

Interdyscyplinarna współpraca w edukacji przyrodniczej, nieformalne i pozaformalnej edukacji. Warto więc szukać nowym możliwości i przestrzeni. I mam cicha nadzieję ze takich pięknych przystanków przybędzie na Warmii… i innych małych, prowincjonalnych krainach. Nie tylko wielkie centra naukowe (jak CN Kopernik w Warszawie) ale i małe, lokalne miejsca to pokazywania innej, piękniejszej strony świata, prawdziwej przyrodniczo).

Takie przystanki to może także wyraz aktywnej dyskusji o lokalnym dziedzictwie kulturowym i przyrodniczym, swoiste poszukiwanie współczesnej tożsamości, w tym przypadku warmińskiej. Tak więc, dalej na wiejskich przystankach toczy się dyskusja, ale w jakże innej formie!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s