O wojowaniu jabłkami, kreatywności i solidarności społecznej

Kiedy w odpowiedzi na rosyjskie embargo polskich produktów, w tym jabłek, spontanicznie narodziła się akcja #jedzjabłka, niektórzy kpili i szydzili, że to dziecinada, że to bez sensu itd. No bo jak to, z jabłkami na ruskie czołgi?

Ta z pozoru nic nie znacząca i spontaniczna akcja ma jednak bardzo duże, pozytywne rezultaty. I jest bardziej skuteczna niż się marudom wydawało. Teraz już nie trzeba wyobraźni, teraz można analizować rezultaty.

Oczywistym jest, że nie jesteśmy w stanie zjeść tylu jabłek więcej co wynosił nasz eksport do Rosji. Ale ta prosta akcja była i jest wyrazem solidarności społecznej. Masowość i widoczność pokazuje solidarność społeczną w kłopotach. A to "broń" równie ważna co czołgi. Stalin kpił z papieża, że nie ma czołgów…. Ale przecież to nie czołgi pokonały ZSRR. Co więcej, "walcząc" jabłkami nie rozniecamy gorącej wojny. Nie ma eskalacji konfliktu (zbrojnego).

Wracając do okazywania solidarności – ma to duże znaczenie państwotwórcze i scalające społeczeństwo w obliczu nieszczęść, trudności i przeciwności. Już tylko dla tego akcja jedzenia jabłek "na złość Putinowi" ma duży i wymierny sens. Na wielu spotkaniach wprost lub aluzjami nawiązujemy do jabłek (a przecież nie tylko o jabłka chodzi). To swoisty kod kulturowy… z głębokim podtekstem.

Po drugie cała akcja to subtelne poczucie humoru. A dowcip jest oznaką inteligencji. Cieszy tak duży odsetek inteligentnych ludzi. To ogromny kapitał społeczny. Świadomość jego istnienia dodaje sił. I napawa optymizmem.

W końcu dwa wymierne ekonomicznie efekty. Dotyczą promocji polskich jabłek i polskiego przemysłu spożywczego. Najpierw na rynku wewnętrznym. Powtórnie dostrzegamy owoce, w tym jabłka, jako nasz lokalny produkt, w tym zwrócenie uwagi na stare odmiany i potrzebę ochrony bioróżnorodności. I co ważniejsze, jemy jabłka bo są zdrowe. To promocja zdrowego stylu życia i zdrowego odżywiania.

I jeszcze aspekt promocji zagranicznej. Polskie jabłka (i przetwory takie jak cydr) i przy okazji produkty przemysłu spożywczego otrzymały darmową i szeroką promocję międzynarodową (analogiczna kampania marketingowa kosztowała by setki milionów euro). To są wymierne efekty ekonomiczne, ważna dla naszej gospodarki.

I jeszcze jeden efekt. Będą w tym sezonie tańsze owoce. Może więcej Polaków zachce zrobić domowe przetwory. To sensowny krok w kierunku slow food i slow life. Drobne kroczki w kierunku gospodarki bardziej zrównoważonej. Są to działania niby drobne i rozproszone, stąd nie od razu będą widoczne. Ale to właśnie działania rozproszone są znakiem trzeciej rewolucji technologicznej i głębokich przewartościowań filozoficznych. To one stopniowo ale głęboko zmieniają naszą cywilizację. Nie każdy to od razu dostrzega. Tak jak rosnącą trawę na trawniku. Gdy przystanąć i patrzeć… to nie widać, że rośnie. Dopiero z perspektywy kilkunastu dni widać różnicę. 

Nie ma tego złego, co by na dobre nie można było obrócić. A do tego zdolny jest kapitał ludzki. Mamy go. I potrafimy spontanicznie, oddolnie a także profesjonalnie wykorzystywać. Jabłka i akcja #jedzjabłka to tylko przykład. Bo wbrew pozorom nie tylko o jabłkach jest ten wpis… Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Nie zabiło… więc?

ps. Co do skuteczności rosyjskiego embarga. Nasze jabłka i tak do Rosji dotrą, m.in. za pośrednictwem Białorusi, Turcji, Chin (będą tylko dla Rosjan droższe). A przy okazji zdobędziemy nowe rynki zbytu. Bardzo dobrze rozwinięty system przechowalnictwa sprawia, że nie trzeba sprzedawać ich od razu. Mogą poczekać nawet kilka miesięcy…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s