Prus, Warm, Warmiak (cz. 2)

Różne są drogi do odkrywania własnej tożsamości. Przychodzi taki okres chyba w życiu każdego, gdy pyta o przeszłość, o swoje korzenie. W dawnej kulturze mówionej, wieczorem dziadkowie opowiadali. I było się w stanie zapamiętać rozległe pokrewieństwa i koligacje wielodzietnych rodzin a przodków do 16. pokolenia. Gdy upowszechniło się pismo, przestaliśmy pamiętać. Po co zapamiętywać, gdy można zapisać? Na dodatek zaczęliśmy inaczej spędzać czas, przed gazetą, radiem, telewizorem czy internetem. Z braku kontaktu pamięć została przerwana.

W polskich warunkach doszła do tego wojna, zniszczenie archiwów, ogołocenie domów z pamiątek rodzinnych i zapisków. A potem sowiecki socjalizm. W wielu domach milczało się o przeszłości, bo było to niebezpieczne. Pochodzenie społeczne miało znaczenie, także dla przeżycia. Dopiero po roku 1989 w dużym stopniu upowszechniła się moda na poszukiwana genealogiczne (odtwarzanie i przypominanie sobie własnej przeszłości). Szperanie po archiwach, bibliotekach, wypytywanie po krewnych i rodzinie. Zaczęliśmy zborowo odzyskiwać przeszłość. Kiedy ja zaczynałem, nie znałem imion swoich pradziadków. Teraz z genealogią dotarłem do XV wieku. Poznawanie historii z perspektywy rodzinnej jest emocjonujące i zachęca do czytania, poszukiwania głębszego kontekstu. Zmusza do uzupełniania wiedzy. Pozwala lepiej zrozumieć świat, zwłaszcza ten miniony.

Tak jak i w dawnej kulturze mówionej (opowiadanej), tak i teraz w poszukiwaniach genealogicznych rodzi się pokusa na mitologizowanie przodków. Na siłę doszukujemy się szlacheckości, pochodzenia od sławnych, wielkich rodów, by niejako dodać sobie splendoru i wielkości. To zrozumiałe. Ale warto oddzielić fakty (literatura faktu) od literackiej mitologizacji.

To był potrzebny wstęp do dalszych rozważań o poczuciu tożsamości lokalnej, regionalnej i pytania co to znaczy współcześnie być Warmiakiem.

Dla mnie dobrym impulsem do staranniejszego poznawania lokalnej i regionalnej historii (poza rodzinnymi poszukiwaniami genealogicznymi) był aktywny udział w projekcie opisywania wsi na Wikipedii. Bo żeby coś napisać, najpierw trzeba przeczytać, poznać, potem znowu poszukać, zweryfikować itd. Wikipedia to jedna z kilku dobrych, aktywizujących form poznawania historii. Bo wymaga aktywności. Teraz, gdy jadę przez nasze miejscowości, to robię fotografie do zilustrowania haseł i coś o tych miejscowościach już wiem.

Sięgałem więc do licznych lokalnych wydawnictw o wsiach i miasteczkach (przez to stawały mi się bardzo bliskie, także te z Warmii), sięgałem do historii i to w szerszym europejskim kontekście. Tylko w takim kontekście lokalność jest bardziej zrozumiała. Sięgałem także do licznym opracowań historii ze średniowiecza oraz do kultur starożytnych z naszego regionu. W tym i do Prusów.

I tak jakiś czas temu kupiłem sobie książkę Lecha Niekrasza pt. „Gdzie jesteście Prusai?”. Przeczytałem i się mocno zniesmaczyłem. Historia została mocno wymieszana z ideologią, jakąś dziwaczną ideologią, wręcz nacjonalizmem. Odradzam jako pozycję do poznawania wiedzy o Prusach. Ale dopiero teraz zrozumiałem jej kontekst – jest to jakaś literacka forma mitologizacji rodzinnej (genealogicznej) oraz próba tworzenia własnej tożsamości regionalnej (tworzenia ciut na siłę).

W poszukiwaniu tożsamości regionalnej na Warmii Prusowie są często wykorzystywani jako punkt odniesienia. Są próby całkiem sensowne, gdy próbuje się aktywnie poznawać historię tej ziemi, nawet z odtwarzaniem języka czy różnych technologii rzemieślniczych. Bo to taka mądra archeologia eksperymentalna. Lepiej można zrozumieć (i poznać) przeszłość, gdy się lepi garnki w dawnej technologii, tka płótno, gotuje jedzenie itd. Jest to jakaś forma rekonstrukcji historycznych oraz udziału w wielu festynach regionalnych.

Ale gdy miesza się literaturę faktu z literaturą fantazji i ideologii, to wychodzi coś okropnego, mylącego dla czytelnika. W książce Niekrasza sporo jest zafałszowań historycznych z próbą idealizacji Prusów. Że byli tu od wieków, że byli idealni, wspaniali itd. Dowiedzieć się można, że nawet Mikołaj Kopernik był Prusem (nie mówiąc o generale Dąbrowskim, Bolesławie Prusie i Marii Skłodowskiej Curie). Dlaczego? Bo jest to nawiązanie do szlachty pieczętującej się herbem Prus. Czyli jest to taka zmitologizowana historia genealogiczna, dla rodów z herbami Prus – próba stworzenia wspólnej, wspaniałej przeszłości.

Przez książkę przewija się na dodatek dawny, dziewiętnastowieczny nacjonalizm. Wyraźna jest antyniemieckość (antykrzyżackość), co jest pozostałością po historii po 1945 r. i ideologicznym uzasadnianiu praw do „ziem odzyskanych”. Ale ten peerelowski nacjonalizm nabiera nowej formy i nowego, regionalnego wcielenia – próba tworzenia narodu pruskiego (staropruskiego). Lepiej to można zrozumieć, odwiedzając stronę www, zaznaczoną w stopce wydawniczej tej książki. Można tam znaleźć pretensje terytorialne do Obwodu Kaliningradzkiego… jako kraju Prusów.

Takie podejście w budowaniu tożsamości jest archaiczne i przebrzmiałe. W duchu i formie jest kalką dawnych nacjonalizmów, próbą literackiego budowania narodu. Jest także próbą budowania nowej religii neopogańskiej (ale takich prób budowania regionalnej tożsamości w oparciu o wyidealizowaną religię dawno-pogańską jest więcej, to zjawisko powszechne). Próbą kreowania nowego narodu, dawniej skrzywdzonego itd. Zupełnie nie pasuje do współczesnych potrzeb budowania tożsamości regionalnej. Nie pasuje do kontekstu współczesnych procesów społecznych i kulturowych. Dlatego jest tylko swoistą ciekawostką literacką.

Jako książka historyczna dzieło Lecha Niekrasza jest bezwartościowe (a nawet szkodliwe). Ale jest bardzo ciekawym materiałem dla socjologów oraz osób zajmujących się tożsamością regionalną. Jest w tym kontekście dobrym materiałem badawczym.

Czy można zbudować poczucie warmińskości, odwołując się do historii Prusów? Bo było plemię Warmów? Poznawanie historii bez wątpienia jest potrzebne dla poczucia zarówno tożsamości lokalnej jak i regionalnej. Ale nie wystarczy. Niezwykle ważna jest współczesność. Można przebrać się w ubrania w skóry, mieszkać w wigwamie, ale to dobre na wakacyjny wypoczynek i urlopową zabawę. Tak jak wizyta w skansenie, lunaparku czy na festynie wiejskim. Jest zabawą i niczym więcej.

Tożsamość jest tym, co ciągle się dzieje. Jest procesem a nie statycznym tworem. Tak jak w przeszłości tak i teraz ciągle dopływają nowe elementy, są integrowane, przetwarzane. Przeszłość jest bardzo różnorodna i zmienna. Dawne kultury, tak jak i obecne, są mocno wielokulturowe z ciągłym przyswajaniem nowych elementów.

Stopniowo pozbywamy się ideologicznego spojrzenia na historię. Bez wątpienia zasługa to integracji europejskiej i lepszego poznania historii zarówno innych narodów, państwa jak i regionów. Coraz śmielej w poznawaniu przeszłości łaskawszym okiem spoglądamy na Państwo Zakonne, jak i głębiej sięgamy do przeszłości, wspominając obecnych na tych ziemiach plemionach Wandalów czy Gotów.

Bo gdyby budować współczesną tożsamość w uparciu o dawnych Prusów czy polskojęzycznych Warmiaków (sprzed 1945 r.), to byłaby to tożsamość wykluczająca. Byłoby to dzielenie na prawdziwych i nieprawdziwych Warmiaków.

Współczesna warmińskość (jeśli taka jest) z konieczności procesów społecznych musi uwzględniać naszą wielokulturowość ludności napływowej. Ale jeśli pozna się historię lepiej i obiektywnie, zawsze tak było, nie tylko w naszym regionie: ciągłe migracje różnych ludów i kultur. Współczesną warmińskość kształtują zarówno tradycje autochtonów, jak i przeniesione kultury z Kresów (z Wileńszczyzny), z Kurpiów, z Mazowsza, z Bieszczadów (myślę o Łemkach i Ukraińcach) oraz współcześni przybysze z różnych części Europy i świata. Bo czyż Szwajcar, Anglik, Rosjanin, Francuz czy Portugalczyk, osiedlający się tu i żyjący, nie współtworzy naszej zbiorowej tożsamości? Naszej specyfiki?

Na pewno trzeba rozróżniać tożsamość lokalną (najbliższego miejsca) jak i tożsamość regionalną. O wiele łatwiej budować tożsamość lokalną. Znacznie trudniej o tożsamość regionalną. Ona z pewnością się tworzy. Trudnością jest jednak dostrzeżenie, opisanie i wyabstrahowanie jej specyfiki i charakteru. Wiele elementów się dopiero staje, jest w trakcie tworzenia…

c.d.n.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s