Mazurska łąka na szkle malowana

Trochę sobie pomalowałem w czasie urlopu. Tradycyjnie na szkle, z motywami rodzimej bioróżnorodności. Coś z tymi butelkami i słoikami trzeba zrobić. Tradycyjnie rozdaję… ale chyba będą także dwie małe wystawy w najbliższym czasie (a potem coś jesienią w czasie Olsztyńskich Dni Nauki).

Różnorodność biologiczna jest bogactwem naszego regionu, odkrywanym i kreowanym dziedzictwem a jednocześnie markowym produktem turystycznym. Malowanie na szkle jest okazją do rozmów w przestrzeni publicznej i do głębszych przemyśleń. Sztuka łączy się z nauką, humanistyka z biologią a rozważania teoretyczne z praktycznym zastosowaniem. To praktyczne tworzenie klimatu slow life i cittaslow (zasadnicza zmiana filozofii życia).

Malowanie na szkle jest relaksem ale jest i próbą uchwycenia dziedzictwa przyrodniczego i kulturowego regionu. Nauka i sztuka zachwycają się światem, każda na swój sposób i w odmiennej formie. Podstawowym surowcem w tym malowaniu są odpady cywilizacji nadmiernej i szybkiej konsumpcji (puste opakowania słoiki, butelki, przygotowane do wyrzucenia na śmieci lub już wyrzucone w krzaki lub do rzeki).

Recykling rzeczy i znaczeń to promocja postaw przyjaznych środowisku i ludziom. Nauka jest ważną częścią kultury. Wyjaśnianie złożonej rzeczywistości wymaga wytrwałości. Malowanie na szkle także.

Ludzie dzielą się wiedzą (ale i sztuką, miłością) nie tylko ze względu na korzyści finansowe, lecz coraz częściej po to, żeby uczynić świat miejscem lepszym do życia. Dzielenie się jest również podstawowym elementem nauki: jej postęp i rozwój ściśle związany jest z wymianą informacji, spostrzeżeń, wyników badań.

Już niedługo będzie wystawa w barczewskiej Synagodze (galeria sztuki) oraz warsztaty w Tumianach. A także mini wystawa w Mrągowie oraz wykorzystanie do zajęć hotriterapeutycznych pt. „mazurska łąka”. Na zdjęciu moje malowanki, przygotowane na tę mrągowską wystawę.

Mazurska Łąka – to pomysł na zwrócenie uwagi na bioróżnorodność i wartość „zaniedbanych” sadów i łąk. A jak to na łące, jest rumianek (lub maruna, bo przecież moje malowanie nie jest idealne i w tych samych obrazach dopatrzyć się można różnych gatunków roślin i zwierząt), cykoria podróżnik, chaber polny (same „chwasty”, co mają dużą wartość i przyrodniczą i kulturową). Jest czerwończyk dukacik (którego widziałem w starym sadzie w Pieckach, przy Muzeum Regionalnym im. Walentyny Dermackiej z Sappiehów) i ćma czyli motyl nocny – sadzanka rumienica (Phragmatobia fuliginosa), jest majka lekarska (z kantarydyną co jest i trucizną i lekarstwem jednocześnie – wszystko zależy od proporcji). Żeby mogły pojawiać się owady w obfitości, zarówno te żerujące na roślinach (np. gąsienice motyli) jak i te odżywiające się nektarem i pyłkiem kwiatowym, muszą być na łące kwitnące „chwasty”. Im większe bogactwo gatunkowe roślin, tym większe bogactwo gatunkowe owadów. Ale jest i mucha Lucilia caesar, z rodziny plujkowatych, larwy uprzątają to, co na łące niepotrzebnego (padlina, gnijące resztki). Jest i pałka wodna i chruściki. Bo łąki na Mazurach z wodą sąsiadują.
Kontekst jest ważny nie tylko w filozofii ale i ekologii.

A jeszcze historia tych butelek i słoików. Jedne już lat kilkadziesiąt mają. Wygrzebane z piwnic i strychów. Inne zupełnie nowiutkie… a już śmieciem się stały. Przywrócone do życia z odkrytą, domalowana nową wartością. By służyć rozważaniom i dyskusjom. Zarówno w trakcie malowania jak i w czasie użytkowania.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s