W stulecie wybuchu Wielkiej Wojny

Historia uczy a rocznice skłaniają do refleksji. Zwłaszcza, gdy odzywają się syreny alarmowe. Dzisiaj wyły koło 10-tej. Trochę się zaniepokoiłem. Wiem, że będą wyły w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego… ale to przecież nie dzisiaj!. Na szczęście to były tylko próby przed 1. sierpnia i godziną W.
A czy zawyją kiedyś na prawdę? I czy uwierzę…. że to się dzieje a nie jakiś happening?

Dzisiaj setna rocznica wybuchu Wielkiej Wojny. Agresja zbrojna Rosji na Ukrainę, trwająca już kilka miesięcy, zmusza do refleksji. Ta wojna się już rozpoczęła, ale jest inna niż wcześniejsze. Zawsze każda wojna jest inna, a generałowie przygotowani są do wojen, które dawno przeminęły. Sto lat temu także Europejczycy myśleli, że będzie jak dawniej. Że potrwa ze 2-3 miesiące, że będzie to wojna lokalna (na Bałkanach). Wielu zareagowało z radosnym entuzjazmem na wieść o wybuchu wojny. Wtedy jeszcze wojny wypowiadano. Teraz agresja jest bez wypowiadania wojny. Jest z udawaniem, że wojny nie ma, że zielone ludziki zakupiły mundury i broń w survivalovym sklepie na rogu…

Wojna (rosyjsko-ukraińska) trwa i jest inna. Teraz nazywają ją hybrydową. Nie tylko strzelanie i czołgi ale przede wszystkim anonimowa dywersja zielonych ludzików i zorganizowany państwowy terroryzm. To także wojna handlowa, sankcje, aktywność ochotników i najemników w sieci.

Ale wróćmy do Wielkiej Wojny, później nazwanej Pierwszą Wojną Światową. Bo była i Druga. A tę jak nazwiemy? Jak pisze Marshall MacLuhan nacjonalizmy narodziły się dzięki wynalazkowi Gutenberga: gazetom i słowu drukowanemu, ujednolicającymi język i tworzącymi narody. Radio rozbuchało plemienną propagandę. Wielka Wojna toczyła się nie tylko w okopach ale i fabrykach oraz mediach ówczesnych. Także i Niemcy mocno umacniali morale rekruta w okopach i pracownika na zapleczu w fabrykach. Naród niemiecki codziennie był karmiony sukcesami i myślał, że tę wojnę to oni wygrywają, że mają niepokonaną armię. Ale przyszedł dzień klęski. Generałowie znali prawdę, tę rzeczywistą a nie tę medialną, i poddali się. Wojna zakończyła się klęską formalną. Naród niemiecki był rozgoryczony, mówił o zdradzie. Bo jak to, armia zwyciężała a wojskowi zawarli pokój i poddali się? Przegrana zwyciężających Niemiec?

Propaganda dla umacniania morale jest zapewne bardzo potrzebna. Ale siła bezwładu czyni spustoszenia i oszukuje na wiele lat. Z tej niemieckiej frustracji zrodził się faszyzm i Druga Wojna Światowa. Znowu miliony trupów.

Teraz Rosjanie karmieni są putinowską propagandą. Chyba 80-90 % Rosjan myśli (za pomocą telewizyjnej i gazetowej putinowskiej propagandy), że na Ukrainie rządzi zbrodnicza junta banderowców, którzy mordują Rosjan, dzieci krzyżują na czołgach, strzelają do cywilnych samolotów, że terror i międzynarodowy spisek, że kontyngenty z Polski i NATO walczą po stronie banderowców. Rozbudzony nacjonalizm i ambicje mocarstwowej reanimacji ZSRR, podsycone aneksją Krymu, domagają się wojskowej interwencji. I nie jakiejś drobnej pomocy ale wkroczenia całej armii dla ratowania Rosjan na Ukrainie. Bo przecież Ukraina to Rosja a Ukraińcy to tacy gorsi Rosjanie, prymitywni, zacofani, co bimber i słoninę żrą. Że zdradzili Matkę Rosję, Słowian i cerkiew. I temu podobne brednie. Ale wierzy w to większość społeczeństwa współczesnej Rosji…

Putin rozkręcił tę propagandę, by zyskać na popularności. Popularność zyskał. Ale jak powie teraz rozbuchanemu, rosyjskiemu, wielkomocarstwowemu nacjonalizmowi, że nie wejdzie z armią na Ukrainę? Toż to będzie zdrada! I kolejna frustracja milionów ludzi… z bronią jądrową. A jak wejdzie, to jeszcze gorzej, bo rozpęta wojnę, którą przegra. Kolejna frustracja. Na razie sfrustrowani są ochotnicy i separatyści, zbrojnie walczący na Ukrainie. Myśleli – w ślad za propagandą i aneksją Krymu – że pójdzie szybko, gładko i z odrerami, że zaraz wjadą rosyjskie czołgi. Sukcesu nie ma, przegrywają i czują się zdradzeni przez Putina. A jak wrócą do Rosji… to rozprawią się ze zdrajcą….

Świat się zmienia a ludzie pozostają ciągle tacy sami. Historia niby się nie powtarza, ale ciągle popełniamy te same błędy. Troskę o potencjalne ofiary nazywamy słabością. Już byśmy chcieli z czołgami pojechać Ukrainę z odsieczą. Ale każda wojna jest inna. Ta również, choć zwana jest hybrydową…

Już niezauważenie od kilku miesięcy jesteśmy w stanie wojny z Rosją. To Rosja ją nam "wypowiedziała" i ją rozkręca. Co z tego, że przegrają (bo to jest pewne i już widać oznaki klęski Putina). Pozostaną frustracje i okłamany propaganda naród. Pozostana rany i mogiły. Pozostana złe słowa propagandy, które jak trujący jad zatruwać będa cały organizm przez wiele, wiele lat.

Znowu trzeba będzie za jakiś czas budować pokój, odkłamywać fałsze, leczyć narodowe i mocarstwowe kompleksy, zabliźniać rany i szukać pojednania. Każda wojna jest zła… i ciągle chyba nie potrafimy zapobiegać wojnom….

Znowu pozostaną pomniki, jak ta ławeczka na fotce wyżej, w Cartagenie (Hiszpanmia). Czy pomniki czegoś nas uczą i skłaniają do refleksji przed, a nie po wojnie?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s