O gliniarzu, co nielegalnie wdziera się do naszych domów

O gliniarzu pisałem dwa lata temu (Trąba wodna i gliniarz naścienny czyli rozważania o wyciąganiu wniosków z jednostkowych obserwacji). Teraz mam zdjęcie samej osy jak i kokonów (dwa zdjęcia niżej) „Wysyłam Panu zdjęcie (górne), które udało mi się zrobić. Nie jest super jakości , ale ganiałam tego gościa parę minut po szybie z aparatem . Zdjęcie wykonano w Kostomłotach – to już prawie dzielnica Kielc w lipcu tego roku . Anna Wojsa”

Gliniarz naścienny (Sceliphron destillatorum) to osa, z rodziny grzebaczowatych (Sphecidae) o wdzięcznej nazwie gliniarz naścienny, która od jakiegoś czasu jest obserwowana w Polsce. Entomologom znana jest także pod nazwą szczerklina pająkówka. Jest to gatunek południowy, wywodzący się ze środkowej, zachodniej i południowo-zachodniej Azji. Areał występowania tego gatunku sięga po Mongolię, Kazachstan, Iran, aż po Chiny. Obecnie obserwowany jest w Afryce a także w Europie w rejonie śródziemnomorskim.

W Polsce podawany był z południowej części kraju, po raz pierwszy w 1968 r. w Czesławicach k. Lublina. Potem widziano go w Bieszczadach i w Beskidzie Niskim, w Ojcowskim Parku Narodowym i Krakowie. W 2013 roku odnotowano jej obecność w Chęcinach koło Kielc, w Hecznarowicach (woj., śląskie), pod Krakowem. W 2014 wyrywkowe informacje dotyczą obecności gliniarza na Śląsku, w Chorzowie, w Mielcu, w Kielcach, w Lubelskiem i w Brodnicy (to już blisko Warmii i Mazur!). Jeśli obserwacja jest poprawna, to byłoby najdalej wysunięte stanowisko na północ.

Najprawdopodobniej jego ekspansja wiąże się z ocieplaniem klimatu.
Wszystkie zamieszczone w komentarzach na moim blogu informacje pochodzą z siedzib ludzkich. Nie należy jednak wyciągać z tego wniosku, że gatunek preferuje nasze domy. Bo zbyt mało jest badań i poszukiwać i terenie. Możliwe, że jest u nas gatunkiem synantropijnym a w naszych domach ma po prostu cieplej. Na pewno dobrze w naszych domach się czuje. Być może rozwiązaniem byłoby stawianie tak zwanych „hoteli dla pszczół” – tworząc dogodne miejsce do budowy gniazd. I wilk byłby syty (znaczy gliniarz naścienny) i owca byłaby cała (czyli my nie bylibyśmy w strachu).

O użądleniach przez te osa na razie nie słychać. Jest osa samotną, więc w przeciwieństwie od os społecznych nie będzie broniła gniazda. Myślę, ze nie jest groźna. Aczkolwiek wywołuje niepokój. Podobno urządnele jest jak ukłucie komara. Sama osa nie atakuje ludzi. Poluje na pająki.

„Są okropne…mieszkam we Włoszech i nie mogę się tego z domu pozbyć… Tak sobie tylko myślę, że muszą być strasznie szybkie te samice, bo taki kokon zrobiły w 2-3 dni. Jestem pewna, bo został przytwierdzony do bielizny schnącej na suszarce… Kokon pełen malutkich pajączków. Szok…”

W 2013 r. w lipcu pierwszy raz zauważyłam gliniarza w Chęcinach koło Kielc jak zbierał mokrą glinę. Jest dosyć duży więc trudno go nie zauważyć (Anita)”

„Od lipca tego roku (2013) nie mogę pozbyć się tego paskudztwa. Każdego dnia, przykleja się do pościeli i pozostawia plamy, kokonów na dzień robi od 4 do 6 szt.”

 „Ja odkryłam gliniarza dzisiaj (2013) pod dachem, wciska się w szparę między ścianą domu, a drewnianym belkowanym dachem. Trochę mnie przestraszył, mam tylko nadzieję, że nie jest groźny dla człowieka.(Karolina)”

„W zeszłym roku przypadkiem odkryłam kokony gliniarza naściennego w kartonie w mieszkaniu. Był wielki szok a potem akcja wyrzucenia świństwa i zakładania moskitier w całym mieszkaniu. Niestety właśnie przy jednym (i tym samym) oknie znalazłam już czwartą osę po nie właściwej stronie moskitiery. Jak się tego pozbyć jak nawet nie wiem gdzie są gniazda?!?! Pomóżcie, bo wizja mieszkania z osami jest dla mnie zbyt przerażająca.”

 „a ja właśnie wczoraj wywaliłam takie gniazdo spod kasety na roletę materiałową, w domu na oknie- skórkowana była zła – jak osa…. i kilkanaście porażonych pająków…niesamowite….”
No cóż, gliniarze nie maja u nas lekko. Nie znając ich zwyczajów i widząc pierwszy raz, boimy się nieznanego. I tępimy.

„Robi regularnie gliniane kokony na podstopniu schodów od strony zachodniej – ciepło i sucho. A w środku larwy, na wpół żywe, około 10 za każdym podejściem. Po zlikwidowaniu – 3-4 godziny i jest nowe gniazdo. Uporczywie wraca. Jak pozbyć się intruza, wszak tu mieszkamy i może przenieść się wszędzie? (Brodnica)”

Już myślałam, że tylko ja mam taki problem. Dzisiaj myłam okna i po otworzeniu jednego z okien omal zawału nie dostałam. Usunęliśmy dziś kilka kokonów, byłam przerażona bo nie miałam pojęcia z czym mam do czynienia. A więc i u mnie się te osy osiedliły ( Ewelina)”

„Czy może mi ktoś powiedzieć jak się tego pozbyć z domu? od 2 lat w lecie mam to samo…wlatują za meble i w inne miejsca. Mam w domu małe dzieci i trochę się boję, że kiedyś je dziabnie i będzie płacz. (Krystian)"

„Właśnie zasuwa po moim oknie (Irena)”

„Od tygodnia obserwuję gliniarza ściennego, naszukałam się w internecie co cholera mi się na strychu osiedliła, jest dosyć liczna. Jutro poszukam gniazd a później spryskam środkiem owadobójczym. Wolę nie ryzykować swojego zdrowia i dzieci.”

„Właśnie w kuchni w żyrandolu znalazłam dwa kokony (zdjęcia wyżej). Podczas ich usuwania, jeden pękł i wysypały się z niego 24 martwe pająki. Do jednego pająka przytwierdzona była żółta larwa. Widok był tak zaskakujący, że zrobiłam zdjęcia. Drugi kokon w stanie nienaruszonym zostawiłam. Pozdrawiam, Basia”
Oczywiście pająki nie są martwe tylko sparaliżowane. Czyli jedna samica musi zebrać około 100 pająków. Ciekawe czy gliniarze mogą wywrzeć jakiś zauważalny skutek w liczebności pająków?

Ale wróćmy na chwilę jeszcze do gliniarza naściennego. Spotkać go można w pobliżu ludzkich zabudowań, a dorosłe osy często widywane są na kwiatach z rodziny baldaszkowatych. Szukają tam swoich ofiar, czyli pająków. Samica lepi gliniane gniazda w postaci pojedynczych, rurkowato-dzbanuszkowanych komórek z gliny, w kształcie kokonu (dzbanuszek z klapką).
Po złożeniu jaja, do tak przygotowanej komórki, samica znosi pająki, sparaliżowane jadem. (nawet do 15-24 sztuki w jednej komórce). Osa swoje ofiary żądli ale nie zabija, tylko paraliżuje.

Nazwę osa wzięła od komórek wykonanych z gliny i przytwierdzanych w różnych miejscach, w tym na ścianach. Starsza nazwa (szczerklina pająkówka) odnosi się do pokarmu. Sparaliżowane ofiary czekają póki larwa gliniarza ich nie zje. Zapasu musi starczyć na całą zimę.
Po przepoczwarczeniu, latem następnego roku wygryza się z glinianego dzbanka i jako owad dorosły rozpoczyna kolejną fazę cyklu życiowego.

A dla zainteresowany jeszcze filmik https://www.youtube.com/watch?v=IQVfq_Ff_QA

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s