Skąd się wzięły fafernuchy ?

Fafernuchy to są takie ciastka z marchewką i ziołami oraz pieprzem, z charakterystycznym, pikantnym smakiem. Określane są jako wyroby regionalne. Ja je kosztowałem na Warmii. To było w czasie festiwalu dziedzictwa browarniczego. Lansowane razem z nowolatkami (inny rodzaj ciastek), jako przekąska do piwa.

Mniej więcej wiemy co to są fafernuchy, ale skąd się wzięły i dlaczego tak się nazywają? Dociekliwe i drążące pytania zadają dzieci i… naukowcy. I z jednymi i z drugimi trudno dłużej wytrzymać…

Gdy spytać o farernuchy zaraz można usłyszeć, że to takie kurpiowskie, regionalne ciastka. Nawet zostały wpisane do rejestru dziedzictwa niematerialnego województwa mazowieckiego (wpisane do rejestru w marcu 2010 roku). Czyli dotarły do nas, na Warmię i Mazury po 1945 roku wraz z nowymi osadnikami z Kurpiowszczyzny i północnego Mazowsza?

We wpisie do rejestru, poza opisem wyglądu, składu itd. jest nawiązanie do historii, odnoszącej do Puszczy Białej i Kurpiowszczyzny: [fafernuchy] "Nazwę swoją zawdzięcza białym kulkom wytwarzanym przez roślinę o nazwie wełnianka [ale jak nazywana jest wełnianka? Ponadto dalej jest odniesienie do języka niemieckiego, S.Cz.], która gęsto porasta niedostępne bagna, otaczające wsie na tym obszarze. Pożywienie Kurpiów było skromne, a nawet ubogie. Gospodarstwa puszczańskie były w dużej mierze samowystarczalne. Podstawowym składnikiem większości potraw była mąka, którą uzyskiwano ze zboża uprawianego we własnych gospodarstwach. Ponadto na terenach puszczy wielu mieszkańców trudniło się bartnictwem, dlatego też do wielu dań dodawano miód. Fafernuchy na terenie Puszczy Białej pieczone są od wielu lat. Umiejętność wypieku tych ciastek jest pielęgnowana i przekazywana z pokolenia na pokolenie. Ciastka te w przeszłości pieczono na Nowy Rok niemal w każdym domu na terenie Puszczy Białej. Ich nazwa prawdopodobnie pochodzi od niemieckiego słowa „Pfefferkűchen”, co sugerowałoby, że przepis do Polski trafił z zachodu. Natomiast użycie miodu jako niezbędnego składnika fafernuchów wskazywałoby na pokrewieństwo z ciastem piernikowym. (…) Fafernuchy musiały być pierne [ czyli ostre, pieprzne] (…) Dziewczęta na Nowy Rok piekły powszechnie „fafernuchy”, jakby orzechy ze słodkiego ciasta (…) Fafernuchami częstowała się młodzież nawzajem, oraz grała na „cet” i „lich”; cet oznaczał do pary, a lich – nie do pary. Starzy w fafernuchy nie grali, bo by na pewno resztę zębów sobie nimi połamali. Całe towarzystwo brało udział w tych grach”.

Zatem fafernuchy to mają chyba niemiecką nazwę. Ponadto wspominał o nich Edward Cyfus. A więc są u nas „od przedwojnia”. Na Warmii dawniej fafernuchy zwane były pfeferkuchami.
Fafernuchy chyba miałyby coś wspólnego z piernikami. Bo korzenne. I chyba są archaiczne. To by tłumaczyło obecność zarówno w Prusach Wschodnich jak i na Kurpiowszczyźnie czy północnym Mazowszu. Po prostu przenikanie dziedzictwa kulturowego i adaptacja. Ale na to trzeba czasu. Nazwa więc wskazywałaby, że to raczej z kręgu niemieckiego fafernuchy się wzięły.

Ale skąd nazwa? Pierwsze moje skojarzenie to od pieprzu. Po niemiecku pieprz to Pfeffer. Pikantne ciasteczka z pieprzem. Pierwotnie pieczone były na okres nowego roku. Można byłoby je uznać za lokalną odmianę pikantnych pierników. W przepisach można znaleźć takie ingrediencje (poza mąką, masłem i jajkami): miód, cynamon, goździki, ziele angielskie, pieprz, kardamon, anyż. Poza miodem i anyżem reszta to zamorskie korzenie. Kosztowne, przynajmniej dawniej.
Nowolatki mazurskie miały – sądząc po nazwie – pochodzenie polskie (mazowieckie). Też były związane z różnymi obrzędami i zabobonami okresu noworocznego. Oprócz dodatku dużej ilości soli do ciasta, w przepisach wymienia się także: kminek, pieprz, natkę pietruszki, a nawet żółty ser utarty na drobnej tarce. Więc surowce lokalne i rodzime (poza pieprzem), dostępne dawniej nawet dla biedoty.

Okres noworoczny i pieprz w jakimś stopniu zbliża do fafernuchów. Może to to samo, tylko inaczej nazwane? U bogatszych szybciej docierały „pod strzechę” zamorskie korzenie?

O farernuchach z okolic Ostrołęki pisał Oskar Kolberg: "W Nowy – Rok pieką włościanie fafernuchy (Pfeferkuchen) czyli orzechy. Zarabia się je z miodem, mąką i pieprzem, i na piecu suszy. W dzień ten przy zabawie lub po wyjściu z kościoła, fafernuchy te dają sobie wszyscy sąsiedzi (jako datek noworoczny), lub też dziewuchy chłopcom i na odwrót. Nie obeszło się przytem bez pijatyki.”

Na ciekawy trop skierował mnie Aleksander Brückner (Słownik etymologiczny języka polskiego) ): „faferkraut r. 1532, ‘cząbr’, z niem. Pfefferkraut.” Czy cząbr to cząber? Szybko zajrzałem do Wikipedii, aby sprawdzić w niemieckiej wersji językowej jak jest po ichniemu cząber. No i pudło. Ale przecież Wikipedia nie jest jeszcze kompletnym i pełnym dziełem (ma jeszcze spore braki). Zajrzałem więc do „Słownika roślin użytkowych” Zbigniewa Podbielkowskiego. I tam obok współcześnie wikipediowej nazwy cząbru ogrodowego znalazłem nazwę takąż jak u Brücknera. W opisie także: „Korzenna przyprawa kuchenna, wchodzi w skład pieprzu ziołowego.”

No cóż, czarny pieprz jako korzenie zamorskie pod strzechy do masowej konsumpcji trafił dość późno. Zatem cząber bardziej jest prawdopodobny jako źródłosłów dla fafernuchów i przenikania tego dziedzictwa do różnych społeczności.

Jak znalazłem na stronie internetowej, poświęconej przyprawom, „cząber był jedną z najsilniejszych przypraw dostępnych dla Europejczyków, dopóki eksploracja świata i handel nie przyniosły im tropikalnych przypraw takich jak czarny pieprz. Wykorzystywany był do poprawienia smaku jedzenia przez ponad 2000 lat.” A więc wystarczająco długo w powszechnym użytkowaniu, by przenikać do wspólnego dziedzictwa niematerialnego.

Od Germanów sporo żeśmy przejęli, tego co w domu i w kuchni. Może ich w czasie wędrówek ludów po prostu między Wisłą a Łabą mocno żeśmy zeslawizowali (tych, co zostali, inni poszli na Zachód, do Rzymu, do Afryki itd.)?

Okazuje się, że cząber wykorzystywany był nie tylko w kuchni ale i medycynie jak i magii. Uważany był za afrodyzjak. Nie on jeden. Bo na przykład lubczyk także – przez żołądek do serca? Jak widać nie tylko o smak i dogadzanie podniebieniu to służyło ale także magicznemu uwodzeniu. Może podobnie i z cząbrem pikantnym tak było, że w okresie noworocznym był do ciast piernikowych dodawany? Stąd te zabawy młodych i dobieranie się w pary lub nie-do-pary?

Wracając do fafernuchów (o cząbrze jeszcze będzie innym razem). Mają długą tradycję, sięgającą co najmniej średniowiecza, albo raczej czasów jeszcze pogańskich i praktyk magicznych. Mają więc prawo odwoływać się do tego dziedzictwa na Mazowszu, mają u i nas prawo, na Warmii i Mazurach. Już może nie do swatania, wróżenia czy uwodzenia, ale jako przekąska do wspólnego biesiadowania.

Ostatnimi czasy władze powiatu olsztyńskiego zachęcają mieszkańców do pieczenia fafernuchów i nowolatków jako regionalnych ciastek, które nadają się na piwne przekąski. A więc kolejne przetworzenie tradycji. Związane już nie z okresem noworocznym ale z wakacjami w Krainie Tysiąca Jezior. Pozostawałoby tylko – wzorem dziewiętnastowiecznej kurpiowszczyzny powiązanie farenuchów z alkoholem. No cóż, dziedzictwo kulinarnej, tak jak każde dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze, jest nieustannie przetwarzane i aktualizowane. Inaczej byłoby to martwa „cepelia”.

ps. gdyby ktoś coś więcej wiedział o fafernuchach, to proszę pisać w komentarzach…. 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s